Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
Skontaktuj się z nami za pośrednictwem naszej infolinii zamówień: +49 (0) 7626 974 9700 / Napisz do nas: +49 (0) 160 652 2038 (pon.-pt. 8:00-20:00, sob. 8:00-12:00)

Codzienne cuda na oddziale położniczym

Aktualności

Codzienne cuda na oddziale położniczym

Opowieści położnej o uzdrowieniach za pomocą homeopatii

autor: położna Susan Vaughen

Kwiatowe dziecko

© melti / PIXELIO

W czasie mojej ponad czterdziestoletniej pracy jako położna byłam świadkiem wielu tysięcy porodów. Każdy z nich pogłębiał moją wdzięczność za bezgraniczne cudowności naturalnego porodu i umacniał mnie w przekonaniu o samouzdrawiającej mocy u moich pacjentek. Homeopatię odkryłam dopiero stosunkowo późno w mojej karierze, ale dziś zupełnie na niej polegam, ponieważ potrafi dokonywać zarówno codziennych cudów, jak i wyjątkowych, zadziwiających rzeczy.

 

Jako położna w gabinecie lekarskim mam do dyspozycji wiele środków medycznych, lecz są sytuacje, kiedy pomaga tylko lek homeopatyczny. Odpowiedni środek może zmienić całą dynamikę w sali porodowej. Nie zliczę razy, kiedy homeopatia pomogła kobietom uniknąć cesarskiego cięcia, pobudzając postęp porodu lub uspokajając kobietę i pomagając jej się skoncentrować, tak że mogła aktywnie uczestniczyć w znaczącym doświadczeniu porodu; zapewniała też dobrostan dziecka, wspierając przebieg porodu. Pielęgniarki na oddziale żartują ze mnie, bo to one wpadają w panikę — a nie ja — gdy rodząca ma problemy, a tętno dziecka słabnie: "Susan mówi: ‚Uspokójcie się i dajcie działać homeopatii!’"


Codzienne cuda

Aconitum

Aconit ułatwił wiele porodów i uspokoił wiele przestraszonych rodzących, tak że poród mógł toczyć się dalej w sposób naturalny.

Bellis prennis

Bellis perennis często bywała szczególnie pomocna po porodzie, gdy kobieta długo parła i bolały ją biodra oraz plecy, a kość ogonowa bolała tak bardzo, że ledwo mogła na niej siedzieć.

Hypericum Hypericum, mający powinowactwo do uszkodzeń nerwów, może być szczególnie przydatny po cesarskim cięciu, ponieważ w obrębie miednicy znajduje się wiele zakończeń nerwowych, które mogą być dotknięte. Stosowałam go często, by przyspieszyć gojenie, złagodzić typowy ostry ból związany z uszkodzeniem nerwów i zlikwidować drętwienie po cięciu cesarskim.

Staphysagria-Staude

W dwóch przypadkach doświadczyłam, że Staphysagria uspokoiła mamy, które po cesarce były rozpuszczone w łzach. Potrzeba tego środka ujawniła się w ich oczywistej złości z powodu poczucia, że zostały "zgwałcone i zranione" przez ten zabieg. Stwierdziłam, że w przypadku, gdy emocjonalnym wymiarem jest upokorzenie i oburzenie, czasami lepiej leczy bóle nerwowe niż Hypericum.

Czasami też zdarza się, że stosuję środki rzadziej używane podczas porodu, albo podaję znany środek w nietypowych okolicznościach. Na oddziale położniczym wszystko jest możliwe.
 

Nagle pojawiająca się wściekłość

28-letnia Charlotte ma jasną cerę, ciemne włosy i głęboko niebieskie oczy. Ubiera się w jaskrawe kolory i preferuje rzucający się w oczy styl. Jej partner często towarzyszył jej podczas kontroli prenatalnych, a ona wyrażała swoje potrzeby wobec niego bardzo stanowczo, ale też w pogodny sposób.

Gdy Charlotte pojawiła się w szpitalu na początku fazy porodowej, radziła sobie z skurczami, chodziła i rozmawiała podekscytowana. Przy badaniu stwierdziłam, że jej szyjka macicy jest rozwarta na cztery centymetry, a skurcze występowały co cztery do dziesięciu minut. Rutynowo zaleciłam dużo picia, chodzenie i kąpiel w jacuzzi, gdy skurcze się nasilą. Potem wyszłam z sali, by uczestniczyć w innym porodzie.

Kilka godzin później siedziałam przy biurkowych zajęciach na oddziale i przypadkowo podsłuchałam dwie pielęgniarki, które rozmawiały o kobiecie zachowującej się okropnie — kiedy przyjechała, wydawała się być w dobrej formie, a teraz nagle okazała się diablicą! Zorientowałam się, że mówią o Charlotte, więc poszłam do niej, by zobaczyć, co się dzieje. Leżała w łóżku z twarzą mocno zaczerwienioną i oszklonym spojrzeniem. Jedna z pielęgniarek właśnie zmierzyła jej temperaturę i stwierdziła 37,8°C. Charlotte była wściekła i rozkazała pielęgniarce, by jej nie dotykała. Skarżyła się na pulsujące bóle głowy z powodu całego zgiełku i tłoku wokół niej. Odwróciła się do mnie i wrzasnęła: "Ten poród trwa za długo! Musicie coś ZROBIĆ!" Narzekała na ból i chciała "wyrzucić to dziecko ze środka".

Po wielu uspokajających słowach i obietnicy, że będziemy postępować bardzo delikatnie i ostrożnie, zbadałam ją, by sprawdzić, czy poród w międzyczasie posunął się naprzód. Jej skurcze zwiększyły częstotliwość i intensywność, ale szyjka nie wykazywała żadnej zmiany w porównaniu z czterema centymetrami stwierdzonymi trzy godziny wcześniej. Moje badanie było dla niej bardzo nieprzyjemne — krzyczała z gniewu i bólu, gdy dotykałam jej szyjki.

Bez homeopatii musiałabym teraz podać Charlotte dożylnie oksytocynę (Pitocin), aby przyspieszyć poród. Związałoby ją to z monitorem i łóżkiem oraz utrudniło jej aktywny udział; mogłoby to nawet wymagać znieczulenia zewnątrzoponowego. Gorączka mogłaby również wskazywać na konieczność podania antybiotyków. Gdyby wszystkie te leki nie przyspieszyły porodu, w pewnych okolicznościach konieczne byłoby cesarskie cięcie. Widziałam ten scenariusz niezliczone razy i miałam nadzieję, że przy pomocy odpowiedniego środka homeopatycznego uda się go u Charlotte uniknąć.

Podobnie jak pielęgniarki, i ja zastanawiałam się, jak nagle nastąpiła ta przemiana i jak dramatycznie nastrój Charlotte zmienił się z zapału i radości na gwałtowne wybuchy i drażliwość. Rozkazywała wszystkim i domagała się wody oraz soku. Była bardzo spragniona. Początkowo pomyślałam o Aconit, który często pomaga przy nagłych i przytłaczających zmianach podczas porodu. Aconit pasował też do jej nadwrażliwości, wrażliwości na ból i silnego pragnienia. Jednak nie wyczuwałam typowego lęku, który zwykle towarzyszy zapotrzebowaniu na Aconit — natomiast jej wściekłość i cierpienie nasilały się z każdym skurczem.

Belladonna Po czterdziestu pięciu minutach gorączka opadła. Wyglądała spokojniej i lepiej współpracowała ze skurczami. Nadal nie chciała być dotykana ani wstawać, ale ponieważ objawy się poprawiły, czekałam dalej. Kolejne czterdzieści pięć minut później ponownie skarżyła się na uczucie ucisku w miednicy i zaczęła spontanicznie parć. Tym razem zgodziła się od razu, gdy poprosiłam o badanie, i nie odczuwała przy tym żadnego dyskomfortu. Jej szyjka była całkowicie rozwarta i była gotowa do porodu. Jedno lub dwa parcia i urodziła syna ważącego 8 funtów, który nawet jeszcze przed całkowitym urodzeniem głośno krzyczał.

Kiedy sprawdzałam kartę Charlotte, zastanawiałam się, czy Belladonna jest jej środkiem konstytucyjnym. Podczas porodu kobiety zazwyczaj potrzebują środka pierwszej pomocy związanego z aktualnymi okolicznościami, ale czasem ujawniają też wyraźniejszy obraz objawów swojego środka konstytucyjnego. Kiedykolwiek wcześniej widziałam Charlotte, wydawała się bardzo „żywa” i bardzo związana z mężem, i zawsze była w dobrym humorze. Hahnemann opisał osoby potrzebujące Belladonny tak: "Bez zahamowań i przesadnie radośni; mają skłonność do przeklinania bez powodu i obrażania innych w sposób żartobliwy." Niestety nie miałam możliwości śledzić dalszego rozwoju Charlotte; mam jednak nadzieję, że Belladonna pomogła jej we wszystkich aspektach.
 

Uratowanie z krawędzi przepaści

Christine była 30-letnią kobietą z łożyskiem przodującym (placenta previa). Twierdziła, że łożysko zablokuje szyjkę macicy i będzie potrzebne cesarskie cięcie. Powiedzieliśmy jej, że w przypadku krwawienia potrzebna będzie natychmiastowa pomoc, ponieważ może to zagrażać życiu. W 37. tygodniu ciąży (ciąża zwykle trwa 40 tygodni) zgłosiła się na ostry dyżur z jasnoczerwonym krwawieniem. Powiedziała, że wcześniej krwawiła trochę w domu. Zaczęliśmy ją przygotowywać do operacji, ale nie spieszyliśmy się specjalnie, ponieważ krew tylko trochę sączyła się, co nie wskazywało na natychmiastowe zagrożenie dla niej ani dla dziecka.

Wtedy nagle jakby ktoś odkręcił kurek z wodą. Krew zaczęła tryskać strumieniami. Christine zaczęła skarżyć się na nudności, wyraźny znak, że jej ciśnienie krwi spada. Wtedy przypomniałam sobie coś, czego nauczyłam się na seminarium w Narodowym Centrum Homeopatii; było to tak, jakby wykładowca, pan Hanafin, szepnął mi do ucha: "Przy krwawiącej placenta previa Cinnamomum spowalnia krwawienie i daje czas na dotarcie na salę operacyjną." Wyjęłam środek z mojej homeopatycznej torby ratunkowej przed całą ekipą kliniczną, powiedziałam Christine, że dam jej środek homeopatyczny, i upuściłam kuleczki do kubeczka z daszkiem, po czym wsunęłam je do jej ust, podczas gdy zespół przygotowywał się do pilnego cesarskiego cięcia.

W ciągu dwóch minut krwawienie osłabło, a trzy minuty później nie było już nawet poprzedniego sączenia. Christine poczuła się lepiej; była jeszcze słaba, ale już nie znajdowała się w stanie zagrożenia. Moi współpracownicy patrzyli na siebie zaskoczeni, a na mnie dość zmieszani. Mieliśmy teraz czas, by wygodnie przygotować Christine do operacji i zastosować znieczulenie miejscowe zamiast szybszej, ale bardziej ryzykownej narkozy ogólnej. Cesarskie cięcie przebiegło dobrze i mimo że hemoglobina Christine była nieco za niska, nie potrzebowała transfuzji. Jej dziecko było żwawe i głośno płakało; było trochę blade, ale po podaniu płynów dożylnie czuło się świetnie.

Później ordynator zapytał mnie: "Co pani jej wsunęła pod język?" Odpowiedziałam: "Środek homeopatyczny o nazwie Cinnamomum." Był zdumiony, ponieważ w takich sytuacjach oczekuje się, że dziecko, a często i matka, będą na krawędzi śmierci. Nagła poprawa stanu Christine tamtego dnia znalazła się w centrum uwagi!

 

Bolesne skurcze w krzyżu

Wendy była zdrową 26-letnią rodzącą drugie dziecko. W 38. tygodniu ciąży zadzwoniła do mnie o północy i powiedziała, że skurcze zaczęły się od uciskającego bólu w dolnej części pleców, który nasilał się przy każdym skurczu. Kiedy przyjechałam do szpitala, opierała się o ścianę, a jej mąż dość mocno masował jej plecy. Im silniejsze były skurcze, tym bardziej domagała się, żeby ktoś mocno naciskał jej plecy.

W ciągu pierwszych godzin Wendy w klinice szyjka macicy rozszerzyła się od trzech do sześciu centymetrów, ale ból był nie do wytrzymania. Głowa dziecka znajdowała się wysoko; oznacza to położenie miednicowe, a przez to głowa dziecka uciskała kość ogonową Wendy, co było przyczyną jej bólów pleców. Ta pozycja utrudnia urodzenie dziecka i często prowadzi do cesarskiego cięcia. Wendy chodziła, korzystała z jacuzzi i próbowała na kolanach ułatwić sobie ból, lecz bez skutku. Ponadto badanie dwie godziny później nie wykazywało żadnej zmiany szyjki, a położenie dziecka pozostało niezmienione.

Wendy robiła się zmęczona i zaczęła płakać i jęczeć; nadal chciała, by mocno naciskano jej plecy. Było dla mnie jasne, że najważniejszy jest postęp porodu, ważniejszy niż ulga w bólu, i znałam homeopatyczny środek, który mógł to osiągnąć. Miejsce bólu, jej pragnienie na najsilniejszy nacisk i jej wymagający nastrój wskazywały środek Kalium carbonicum.

Kaliumchlorid

Kaliumchlorid
Podałam jej dawkę Kalium carbonicum C 200, i w ciągu pięciu minut Wendy odczuła ulgę, gdy dziecko przesunęło się od jej pleców. Dziecko obróciło się do typowej pozycji główkowej, a Wendy z zaskoczonym wyrazem twarzy zawołała: "Wow! Jestem gotowa!" W rzeczywistości głowa dziecka była już widoczna i przy następnym skurczu Wendy bez problemu urodziła swoją ponad 4-kilogramową córkę.
 

Nie czuć się zdolnym do zadania

29-letnia Tracy, w ciąży z czwartym dzieckiem, pragnęła innego rodzaju porodu niż dotychczas. Wcześniej zawsze podawano jej znieczulenie zewnątrzoponowe, jej skurcze były wywoływane lekami, i ogólnie była rozczarowana swoimi doświadczeniami porodowymi. Podczas wizyt kontrolnych Tracy wyrażała chęć zachowania kontroli nad tym porodem i unikania wszelkich niepotrzebnych ingerencji.

Ciąża Tracy przebiegała bez komplikacji, ale gdy termin się zbliżał, zaczęła coraz bardziej obawiać się porodu. Około 40. tygodnia ona i dziecko były zdrowe, lecz Tracy wykazywała oznaki ogólnego wyczerpania i nerwowości. Była bardzo zmęczona i poruszała się powoli. W ostatnim tygodniu występowały sporadyczne skurcze, ale jej szyjka macicy prawie się nie otworzyła. Gdy zapytałam, jak się czuje w obliczu zbliżającego się porodu, przyznała, że nie jest przekonana, że da radę wykonać to, co sobie zamierzyła. Powiedziała, że czuje się zbyt zmęczona i zbyt słaba, by dokończyć to, co zaczęła.

Niemowlę Ciało Tracy było wyraźnie gotowe do porodu, lecz jej lęk nadal stanął mu na drodze. Ponieważ czuła, że nie podoła zadaniu, podałam jej dawkę Gelsemium C 200, które jest głównym środkiem przeciw lękowi przed zbliżającym się wydarzeniem, szczególnie gdy pacjentka jest słaba i drżąca. Tracy zjadła solidny obiad i zdrzemnęła się. Obudziła się bardziej wypoczęta i zrelaksowana, niż czuła się od tygodni.

Przeczytała jeszcze dzieciom bajkę na dobranoc, a o 22:30 odeszły wody i zaczęły się skurcze. Około 23:30 skurcze były regularne i silne. Tracy przyjechała do kliniki o północy, a jej zdrowe dziecko urodziło się już o 12 w południe!

Na kontroli trzy dni po porodzie Tracy nie mogła się nagadać o swoim cudownym i radosnym doświadczeniu porodowym. Gelsemium pomogło jej przezwyciężyć "trema" i wspierało w urodzeniu dziecka zgodnie z jej zamierzeniami.

 

Zalety leczenia homeopatycznego

Homeopatia zmienia sposób, w jaki podchodzę do położnictwa, nawet jeśli nie podaję żadnego środka. Jedną z najważniejszych lekcji, które wyniosłam z Akademii Homeopatii Klasycznej na Florydzie, była historia choroby pacjenta, znacznie bardziej obszerna niż cokolwiek, czego uczyłam się w szkole położnictwa. Aby wybrać odpowiedni lek homeopatyczny, homeopata potrzebuje informacji, które w medycynie konwencjonalnej uważane są za drugorzędne, a w rzeczywistości znajdują się w centrum osobowości. Moje szkolenie homeopatyczne zwiększyło moją zdolność jako położnej do rozumienia pacjentek i zapewniania im jak najlepszej opieki.

Chętnie rozmawiam też z pacjentkami o działaniu homeopatii i zachęcam je do wypróbowania jej. Wręczam im bibliografię na temat ciąży i pielęgnacji niemowląt oraz wykaz literatury homeopatycznej i leczenia homeopatycznego niemowląt. Daje to okazję, aby porozmawiać o tym, jak pacjentki mogą dbać o zdrowie i uświadomić im, że ostatecznie to one są odpowiedzialne za utrzymanie zdrowia, a nie ja ani lekarz. Narodziny dziecka to właściwy moment, by zadbać o zdrowie i ustawić sprawy na właściwe tory dla nowej rodziny.

 

Susan Vaughen Susan Vaughen, licencjonowana położna i pielęgniarka, przez dziesięciolecia pomagała kobietom przy porodach; działała jako edukatorka porodowa i jest liderką Ligi La Leche.
Od 2002 roku jest zarejestrowaną pielęgniarką i położną. Ukończyła Akademię Homeopatii Klasycznej na Florydzie i obecnie pracuje jako położna na Florydzie.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Fragment tekstu z Homöopathie Heute, do oryginalnego artykułu


 

 

von Narayana Verlag