Już w czasach, gdy byłem studentem homeopatii, byłem zafascynowany ogromną liczbą leków, które mamy do dyspozycji. Historia homeopatii zaczęła się od Hahnemanna, który początkowo potrafił stosować tylko kilka tuzinów leków. Odkąd otworzyłem swoją praktykę homeopatyczną na początku lat 80. XX wieku, liczba nowo odkrytych środków stale rosła. Zawsze mam świadomość, że w gruncie rzeczy wszystko wokół nas mogłoby zostać użyte jako lekarstwo. W tym kontekście i z uwzględnieniem zasady podobieństwa często zastanawiałem się, czy kiedykolwiek możemy być pewni naszego wyboru środka, skoro do naszej dyspozycji jest tyle tysięcy leków.
To dylemat szczególnie zajmował mnie jako młodego studenta podczas nauki Materia Medica i właśnie z tego powodu darzę dużym współczuciem wszystkich homeopatów, którzy dopiero zaczynają swoją edukację.
Jednak dzięki fantastycznym odkryciom Rajana Sankarana i Jana Scholtensa możemy odczytać podstawowy porządek obrazów leków przez układ okresowy pierwiastków i w podobny sposób przez system roślinny. Odkrycie, że wszystko w życiu podlega naturalnemu porządkowi, który odzwierciedla się również w królestwie minerałów i roślin, pozwala nam jeszcze bardziej zbliżyć się do problemów naszych pacjentów. W porównaniu z poprzednimi dekadami mamy teraz możliwość celowego wybrania określonego środka z jednego z królestw natury. Następnie możemy opracować, do której serii, którego stadium oraz której fazy lub podfazy pacjent 'pasuje'.
Moje doświadczenie pokazało mi, że pacjent bardzo dobrze korzysta ze środka nawet wtedy, gdy wybrany preparat jest stosunkowo bliski problemowi pacjenta. Nawet jeśli nie jest to idealny wybór. W takim przypadku nie można zbyt wąsko rozumieć pojęcia 'simillimum'. Kto z nas może dziś powiedzieć, że – jak dawniej – przepisujemy simillimum lub TEN środek, biorąc pod uwagę ogromną liczbę dostępnych leków?
Przypadek
.jpg)
66-letnia pacjentka cierpi na ataki paniki, nudności i problemy ze snem. Zgłasza się z powodu ataków paniki, które pojawiają się zawsze w nocy, gdy ustępuje działanie uspokajające kieliszka wina, na jaki pozwala sobie każdego wieczoru. Dziesięć lat wcześniej straciła męża. Ma czworo dzieci w wieku od 24 do 43 lat. Syn jest jej pierwszym dzieckiem, pozostałe to same córki. Troje z jej dzieci jest w związkach małżeńskich, najmłodsza mieszka sama.
Pacjentka ma stany lękowe związane z sytuacją finansową — nie wie, czy dotrwa do wypłaty, ponieważ jej dom jest właśnie remontowany. Martwi się, że prace nie zostaną dobrze ukończone. Ponadto obawia się o swoje zdrowie i boi się, że może zachorować na Alzheimera. Jest matką rodziny; zawsze oddanie opiekowała się dziećmi, teraz jest kochającą babcią. Czuje się wyczerpana. Wszystko w niej jest „wyczerpane”, nie ma już energii. Wszystko kręci się w głowie, przede wszystkim lęki. Źle śpi, często się budzi i zostaje w łóżku aż do późnego rana. Śni o pająkach.
W wcześniejszych rozmowach często i szczegółowo opowiadała o swoich dzieciach i ich partnerach. Cała rodzina wydawała się traktować troskę babci jako coś oczywistego. Byli dla niej bardzo mili i zawsze zapraszali ją na kawę, ale za każdym razem, gdy przychodziło zaproszenie, pacjentka wiedziała już, że potrzebują jej jako opiekunki lub do podobnych rzeczy.
Czuje się wykorzystywana, a czasami także nadużywana, ale nie potrafi powiedzieć 'nie'. Unika otwartego konfliktu, ponieważ obawia się, że kontakt z rodziną wtedy się urwie. Jednej ze swoich córek pożyczyła pieniądze, które nigdy nie zostały zwrócone. Ta córka pożyczyła także nowy rower matki i jak dotąd go nie oddała.
Relacja z jej zmarłym mężem odpowiadała mniej więcej temu samemu wzorcowi. Miała poczucie, że zawsze musi się do niego dostosowywać. Mimo to była centrum rodziny, była skałą. W jej rodzinie pochodzenia było tak samo. To ona przejmowała odpowiedzialność w trudnych sytuacjach.
Dawniej pracowała jako pielęgniarka. Zawsze dużo pracowała i nadal wygląda na sprawną i odporną. Sama to wie. Ale wewnętrznie czuje się wykorzystywana przez swoją rodzinę; w pracy też tak było.
Jest moją pacjentką od ponad 20 lat. W przeszłości dobrze reagowała między innymi na Sanguinaria nitricum.
Przepis: Pontederia cordata C200.
Wizyta kontrolna
Lęki i nudności zniknęły. Również sen się poprawił. Wspomina także, że poprawiło się jej trawienie. Wcześniej nie mogła trawić chleba i tłuszczów. Również sny o pająkach już się nie pojawiają.
Analiza
Seria węglowa: niewiele pieniędzy; wyczerpanie.
Seria krzemu: podporządkowuje się mężowi i dzieciom; temat rodziny.
Faza 4: Rodzina jest bardzo ważna; jest w centrum rodziny.
Podfaza 6: daje zbyt wiele; jest wykorzystywana.
Stadium 11: strażnik rodziny; utrzymuje rodzinę stabilną.
Uważam, że Commelinales – 633.46 – są często wskazane dla pacjentów, dla których rodzina jest ważna (633). Osoby te są bardzo opiekuńcze i zajmują ważne miejsce w rodzinie (Faza 4); troska i wysiłek tych osób są traktowane jako coś oczywistego, dlatego czują się wykorzystywane (Podfaza 6).
Kiedy 'klasyfikujemy' pacjenta do serii, fazy, podfazy lub stadium, jest to 'dostrojenie', które bardzo zbliża się do pojęcia 'simillimum'. Czasami pomagają nam fizyczne objawy, które znamy z roślin lub z królestwa minerałów. Często jednak tych objawów nie znamy i w takim przypadku warto przepisać według teorii roślin.
***************************************
Zdjęcie: Shutterstock
Użyte i nadużyte; Shaun Norton
Kategoria: Przypadki
Słowa kluczowe: Ataki paniki, nudności, problemy ze snem, bycie wykorzystywanym, odpowiedzialność, wyczerpanie.
Środek: Pontederia cordata
Artykuł oryginalny: Interhomeopathy.org