|
|
|
|
|
Czym jest dysleksja?
„Dysleksja” oznacza ślepotę słowną lub trudności w czytaniu; zaburzenie to wiąże się z niemożnością rozpoznawania liter, łączenia liter w słowa oraz rozpoznawania zdań w ciągu wyrazów. Problem ten był w ostatnich dekadach intensywnie badany. Dla osób z dysleksją rozpoznawanie obrazów, symboli, a nawet wypowiedzianych słów może stanowić duże wyzwanie, mimo że wiadomo, iż trudności te nie są związane z inteligencją ani zdolnością do przechowywania wrażeń zmysłowych. Osoby z dysleksją mogą mieć trudności z przełożeniem myśli na słowa; abstrakcyjne pojęcia, uczucia czy skojarzenia trudno im ubrać w słowa. To prowadzi do trudności w czytaniu i pisaniu, co z kolei powoduje problemy w nauce, frustracje i ostatecznie ograniczenie kontaktów społecznych.
Procesy uczenia się wiążą się z procesami wzrostu w mózgu. Komórki nerwowe z aksonami kontaktują się ze sobą przez synapsy, tworząc swego rodzaju sieć elektryczną służącą przewodzeniu pobudzeń. Dzięki temu nabytą wiedzę można zautomatyzować. Możliwe, że dysleksja jest wynikiem zaburzenia lub dysfunkcji tych procesów.
Co może homeopatia?
Wiadomo, że leczenie homeopatyczne może korzystnie wpływać na koncentrację, uwagę, spokój i równowagę emocjonalną. Często obserwuje się wyraźną poprawę u osób z dysleksją po homeopatycznym leczeniu konstytucyjnym, a w niektórych przypadkach problem znika całkowicie. Dysleksja pasuje do tematów związanych z lantanidami i wiórowatymi (Malvaceae).
Osoby z dysleksją często czują się „inne”, wykluczone lub samotne, ponieważ mają trudności ze rozumieniem i wyrażaniem myśli i słów. Często myślą i dobierają słowa w specyficzny sposób. Potrzeba robienia rzeczy po swojemu i podążania własną drogą może wskazywać na lantanidy. Z drugiej strony takie „zbyt autonomiczne” zachowanie może wynikać z braku kontaktu ze środowiskiem społecznym z powodu zbyt słabej sieci połączeń nerwowych.
Środki z wiołowatych / Malvaceae pasują do osób, które wykształciły silną komunikację niewerbalną, ponieważ chcą „czuć” świat lub potrzebują tych umiejętności z powodu dysleksji. Reagują bardzo emocjonalnie na bodźce zewnętrzne, dlatego się wycofują. Osoby z cechami Malvaceae doświadczają otoczenia przez uczucie, wyciągają swoje „czujniki”. Dlatego nie potrzebują słów tak pilnie. Chodzi tu o sferę „niewerbalną”, która w zależności od okoliczności może być albo przyczyną, albo skutkiem. Komunikacja Malvaceae odpowiada sposobowi, w jaki osoby z dysleksją obchodzą się ze słowami: dokonują inwentaryzacji wrażeń bez ich interpretowania.
Poniższe przypadki pokazują, jak szczególne doświadczenie dysleksji doprowadziło do uzdrawiających zaleceń. |
| |
|

Dziecko podczas nauki
|
|
|
Przypadek 1:
Caesium muriaticum: „Nagle widzę słowa!”
- Uwaga do tego przypadku: Autor określa Caesium jako lantanid, co fizycznie nie jest poprawne. Jednak ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo może być ono traktowane jako lek stadium 1 lantanidów. -
Pacjent to ośmioletni chłopiec z zaburzeniami rozwoju, nadpobudliwością i problemami z koncentracją. Już we wczesnym dzieciństwie zdiagnozowano u niego dysleksję i daltonizm, a w szkole uważano go za dziecko z ADHD. Jest pogodnym i przyjaznym dzieckiem, wrażliwym i uważnym: chłonie wszystko i słyszy każdy dźwięk. Każdy jest jego przyjacielem i wszystko chętnie dzieli. Rozwój mowy był opóźniony, w szkole ma trudności z koncentracją, jest niespokojny i ciągle się rusza. Jego długopis szybko staje się „samochodem wyścigowym”.
Problemy z nauką i mową obniżają jego pewność siebie i mówi: „Jestem najgłupszy w klasie!” Jego matka jest bardzo empatyczna i komunikuje się z nim na jego poziomie, co mu się podoba. Czuje się „jednością” z matką, jest cieplo i przytulnie. Ona wychowuje dzieci samotnie – partner opuścił ją po kłótniach z powodu używek – i musi sama zajmować się finansami i wychowaniem. Reaguje bardzo bezpośrednio na uczucia i wrażenia i wydaje się łatwo poddająca wpływom, zarówno własnych emocji, jak i otoczenia. Przyjmuje wszystko bez wahania, by sobie i dziecku pomóc.
Jej syn jest jak rozbrykany szczeniak. Często przejmuje dolegliwości osób bliskich, np. rozwija te same dolegliwości co jego przyjaciel. Matka dziwi się, że nie zauważa problemów rodzinnych: „Zawsze robi z wszystkiego co najlepsze.” W sporcie jest bardzo impulsywny. Matka mówi: „Nie jest naśladowcą!”
Ciąża przebiegała w rytmie codziennego życia matki. Poród nie postępował, dopóki matka nie zażyła olejku cudów (olej rycynowy), po czym dziecko przyszło na świat szybko. Przez pierwsze trzy miesiące matka nie mogła się do niego przyzwyczaić i nie chciała go zaakceptować, ponieważ nie wyglądał jak jej inne dzieci. Jednak po trzech miesiącach nagle się w nim „zakochała” i do dziś tak jest. |
| |
|
Analiza: Doświadczenie uczy, że najważniejsze objawy to te, które - biorąc pod uwagę dolegliwości, przyczynę i subiektywne przeżycie lub obiektywne doświadczenie - najdokładniej prowadzą do odpowiedniego leku. W tej rodzinie matka musi radzić sobie sama, podejmować własne decyzje i jest świadoma ciemnych stron (narkotyki, bieda). Matka i dziecko są niezależne i muszą dbać o siebie. Są pomocni i wrażliwi na innych ludzi - to wszystko pasuje do lantanidów. Matka i syn są spontaniczni, otwarci, impulsywni i naiwne.
Temat niezależności i autonomii (lantanidy) rozpoczął się dla dziecka już w łonie matki. W pierwszych trzech miesiącach życia nie miało ono intensywnego kontaktu (lantanidy) z matką ani opiekunką (muriaticum). Poród: matka początkowo nie chciała go puścić (stadium 17), lecz po zażyciu oleju cudów poród nastąpił błyskawicznie (stadium 1). Jego pogodna, impulsywna, spontaniczna natura i „magiczne myślenie” wraz z niezależnością w myśleniu i doborze słów skłoniły mnie do rozważenia Caesium. Samodzielna, spontaniczna matka potwierdziła wskazanie do Caesium muriaticum. Jan Scholten określa środki lantanidowe jako silne wspomagające w dysleksji, zwłaszcza sole Lanthan.
|
| |
|
Zalecenie: Caesium muriaticum MK, jednorazowa dawka
|
|
Kontrola miesiąc po podaniu leku: Podczas ostatniej konsultacji zachowywał się ujmująco i czekał, aż zwrócono się do niego, obrócił się potem na krześle i zapytał: „Dlaczego tu przyszedłem?”
Teraz od razu mówi, że czuje się lepiej i że potrafi się lepiej skoncentrować. Jego matka już od jakiegoś czasu ćwiczyła z nim czytanie, ale drugiego dnia po podaniu leku zawołał zaskoczony: „Nagle potrafię rozpoznawać słowa!” Do tej pory były to dla niego pojedyncze litery, które z trudem rozpoznawał i które go nie interesowały.
Ogólnie praca z nim jest łatwa; łatwo go zmotywować i kończy to, co zaczyna. Robi to, co mu polecono, czego wcześniej nie robił. Teraz chce czytać. W następnym roku nastąpiła znaczna poprawa w szkole i w jego zachowaniu ogólnym. |
|
|
|
|

Litery w głowie
|
|
|
Przypadek 2:
Dirca palustris: „Wow, wreszcie potrafię usłyszeć, jak zapisywane są słowa.”
Kobieta lat 40 zgłasza się z powodu bólów pleców i stawów oraz hiperwentylacji. Jest w złym nastroju i reaguje agresywnie, a wokół miesiączki często odczuwa ból i postrzega wszystko w negatywnym świetle. Brakuje jej zaufania.
„W szkole byłam całkowicie przytłoczona z powodu mojej dysleksji, także jeśli chodzi o kontakty społeczne. Miałam wrażenie, że wszyscy są przeciwko mnie. To sprawiało, że czułam się niepewnie i niespokojnie. Czasem nie potrafiłam znaleźć właściwych słów. W szkole byłam ciągle szykanowana, a w domu siedziałam wściekła w swoim pokoju. Moje wyniki spadły, ponieważ nie potrafiłam dobrze czytać; przenoszono mnie ze szkoły do szkoły i musiałam zdawać test za testem. Często myślałam: „Co tu się właściwie dzieje?” W domu nigdy nie rozmawiano o moim problemie, rodzice powtarzali tylko, żebym robiła, co w mojej mocy.
Trudno mi przejmować inicjatywę lub angażować się w konflikt. Reaguję wrażliwie na wszystko - na nastroje, na to, co myślą inni. Kiedy coś zaczynam, rzucam się w to z entuzjazmem i chcę pomagać, ale potem blokuję się i muszę wszystko zapisać. Nikt nie może się dowiedzieć, że nie daję rady (ukrywanie, stadium 4; zaczynać, a potem wahać się, stadium 4). Pracuję w opiece, ale chcę zmienić miejsce pracy. Mam wielkie wątpliwości co do siebie, dużo rozmyślam i długo zajmuje mi podjęcie decyzji. Wiem, czego chcę, ale nie mam odwagi wyrazić własnego zdania. Pocę się pod pachami, gdy rozmawiam z kimś.”
O czym pan(i) marzy?
„O ludziach z mojej przeszłości.”
Sprawia wrażenie wrażliwej, lękliwej i pokazuje ujmujący uśmiech. Wydaje się odbierać rozmówcę całym obliczem, a nie tylko oczami. Jej wyraz twarzy często wygląda na zaskoczony. Na pytanie, czy ma przeczucie co do rzeczy, odpowiada: „Tak, zawsze wiem, co się dzieje z moimi rodzicami, np. zdrowotnie. Mam wyczucie atmosfery w danym miejscu. Z powodu mojej niepewności inni ludzie często czują się nade mną lepsi i nie mam odwagi wyrazić opinii. Ale z natury byłam raczej bezpośrednia - kiedyś mówiłam zawsze wszystko prosto, teraz wolę trzymać rzeczy dla siebie.” |
| |
|
|
Analiza: Malvaceae: zachowują to, co chcą powiedzieć, dla siebie. Strach przed tym, co powiedzą, niejasne mówienie. Silne nastawienie na myślenie niewerbalne. Łagodna, empatyczna pacjentka.
Stadium 3-4-5: niepewność, niskie zaufanie do siebie i niska samoocena.
Zamknięta, tworzy własny świat, słabo wyznacza granice: stadium 4, Dirca palustris. Wrażliwa, podatna, opiekuńcza, sprawia wrażenie zaskoczenia, wątpliwości co do siebie: stadium 4, Dirca palustris. Inne przypadki Dirca palustris potwierdzają jej miejsce w
stadium 4.
|
| |
|
Zalecenie: Dirca palustris MK, jedna dawka
|
| |
| Kontrola po miesiącu: Robi miny, aby wyrazić delikatne niuanse i wyjaśnić, co właśnie przeżywa. Wewnątrz wie, co chce powiedzieć, ale wciąż szuka słów, by „przetłumaczyć” swoje odczucia na język zewnętrzny. W domu jest spokojniejsza i nie jest już tak nieuprzejma wobec męża i dzieci. Ma suchą skórę na łydkach, która czasem staje się twarda i tworzy strupy. Miesiączka przebiegła tym razem bezbolesnie, choć nadal miała nadwrażliwe piersi i trochę trądziku. Mówi, że stawy czują się lepiej i że czytanie stało się teraz łatwiejsze. |
| |
|
Kontrola po czterech miesiącach: „Nie boję się już mówić i nie obawiam się już, że będę jąkać. Gdy nie mogę znaleźć właściwych słów, myślę sobie: ‚W porządku, i tak się rozumiemy.’ Potrafię lepiej wyrażać uczucia i bardziej inicjować kontakt z ludźmi. Uczestniczę w badaniu.
Dysleksja jest znacznie lepsza i teraz łatwiej mi pisać. Teraz potrafię usłyszeć z brzmienia słowa, jak się je zapisuje, np. czy ma podwójną spółgłoskę, czy nie. To zdumiewające - teraz naprawdę to słyszę! Czytanie jest łatwiejsze i szybsze. Już nie czytam tylko nagłówków - czytam cały artykuł. Dziś rozumiem tekst, wcześniej był to tylko chaos słów, w którym nie potrafiłam dostrzec sensu. Dysleksja kosztowała mnie dużo energii - zawsze musiałam pracować na 200%.”
Kolejne trzy lata przebiegły bardzo dobrze. W wyniku problemów rodzinnych dysleksja na krótko powróciła; szybko pomogło jej jednak Althea (z rodziny Malvaceae, stadium 2 ).
Moje rozróżnienie stadiów Malvaceae różni się od rozróżnienia Jana Scholtena.
|