Napastnicy twierdzą, że nie ma dowodu wyjaśniającego homeopatię, chociaż większość metaanaliz przeprowadzonych według dzisiejszych standardów dowodowych wykazała, że homeopatia działa. Podjęliśmy kontratak, lecz mało prawdopodobne, byśmy zyskali rozgłos.
Możemy jednak spojrzeć na ten problem z innej perspektywy. Z homeopatycznego punktu widzenia nic nie dzieje się przypadkowo, a to, co postrzegamy jako ataki z zewnątrz, jest także manifestacją pewnej nierównowagi wewnętrznej, podobnie jak bakterie nie są przyczyną choroby, lecz jedynie efektem ubocznym wewnętrznego zaburzenia równowagi.
Czym zatem jest nasze nierównowaga? Przypomina to to, co dzieje się z nami samymi. Jesteśmy atakowani przez innych naukowców; czyż nie jest to dokładnie to, co homeopatia sama robiła przez wieki? Prawie nie było kontaktów z innymi dziedzinami nauki, ponieważ uważano je za niezdolne wnieść coś wartościowego do homeopatii; ich informacje uchodziły za nieistotne; botanika i chemia uważane były za zbędne, a medycynie konwencjonalnej zarzucano jedynie tłumienie objawów. Takie terapie, które służyły jedynie złagodzeniu objawów, były często „zakazywane”. Teraz doświadczamy, że to, co wysłaliśmy, wraca do nas.
To waleczne nastawienie jest także obecne w samej homeopatii. Było wiele sporów między homeopatią klasyczną a kliniczną. Homeopatii złożonej zarzucano, że nie jest prawdziwą homeopatią; często jednak zapomina się, że badania Davida Reilly'ego należą do najlepszych „dowodów” skuteczności homeopatii. Pokazał on, że preparaty złożone bardzo dobrze leczyły katar sienny. Również niektórym szkołom homeopatii zarzucano, że nie przekazują „prawdziwej” homeopatii i odbiegają od prawdziwej linii „Hahnemanna”.
Argumenty używane do ataku na homeopatię mają w dużej mierze naturę teoretyczną: nigdy nie chodzi w nich merytorycznie o konkretny lek homeopatyczny. Nie uznaje się skuteczności homeopatii, choć została ona wielokrotnie wykazana w metaanalizach. Jest to oczywiście duży błąd naukowy, lecz w naukach przyrodniczych najpierw są fakty, a teoria dopasowywana jest do faktów.
W obrębie homeopatii zachodzą podobne zjawiska. Nowe rozwiązania są odrzucane z powodów teoretycznych, na przykład dlatego, że nie ma o nich zapisu w Organonie albo że Hahnemann powiedział coś innego. Sukcesy nie są uznawane, a wyleczone przypadki ignorowane. Z jednej strony zarzuca się medycynie konwencjonalnej niewystarczające rezultaty, z drugiej strony sukcesy leczenia homeopatycznego często nie są wystarczająco spektakularne, ale są uzasadniane argumentacją teoretyczną!
Uważam, że ataki powinny być raczej postrzegane jako dar, dar, który prowadzi nas do głębszej analizy naszych własnych słabości i naszego podziału. Mogą nam pomóc zweryfikować nasze sukcesy terapeutyczne i zachęcić nas do coraz szerszego rozwijania i doskonalenia homeopatii, aby jeszcze bardziej poprawić wyniki leczenia. Zgodnie z naszą własną teorią możemy takie wydarzenia pojmować jako drogę do uzdrowienia nie tylko społeczności homeopatycznej, lecz także nauki i społeczeństwa jako całości. |