Nowy lekarz, który żegluje po ogromnym morzu homeopatii, musi najpierw nauczyć się właściwie nawigować w każdych warunkach. Czasem jest spokojnie, czasem burzliwie, a czasem to naprawdę wyzwanie, gdy wchodzi się w obszar, w którym żagle walczą z wiatrem.
Aby wspomnieć tylko jedną rzecz: istnieje tak wiele sposobów praktykowania tej sztuki, które często znacznie różnią się od siebie. Od jednego wielkiego homeopaty do drugiego, z jednej szkoły do drugiej, z jednego podejścia do drugiego, metody terapeutyczne mogą wyglądać diametralnie inaczej, choć ich źródło może być jednakowo uzasadnione. Co więcej, różne podejścia mogą być ze sobą splecione. Są homeopaci, którzy podają jedną dawkę i czekają, czekają, czekają. Inni podają dawkę leku i powtarzają, powtarzają, powtarzają.
W latach 90. pewien lekarz przepisał mi dwa polichresty, które miałam przyjmować naprzemiennie co dwa tygodnie. Robiłam to przez 4 lata! Dopiero w trzecim roku zaczęło się goić miejsce wysypki na mojej kostce.
Często nie wiemy dokładnie, jak obrać ster, by skierować się w stronę pożądanego celu. Niektórzy mówią, że powinniśmy odwołać się (ponownie) do Hahnemanna i ściśle trzymać się jego nauk. Inni twierdzą, że homeopatia stale się rozwija i że powinniśmy z entuzjazmem przyjąć pracę Scholtena, Sankarana, Smitsa i innych — nie powinniśmy bać się zanurzyć w niezmierzone głębiny pamięci wody.
Gdyby Hahnemann dożył 200 lat — ile wersji swojego Organonu by napisał? Jak daleko rozwijałby swoją metodę — on, który nigdy nie przestał zadawać pytań i udoskonalać swojej metody?
To myśli żeglarza, który czuje, że dopiero zaczyna się oswajać z tym ogromnym morzem, w które właśnie zanurzył swoje wiosła. Dla tego żeglarza wielką radością jest dzielić się swoimi udanymi wyprawami, zwłaszcza z tymi, którzy również są nowi w tym rzemiośle i którzy nie dysponują jeszcze bogatym doświadczeniem dotyczącym środków leczniczych, z którego mogą korzystać doświadczeni terapeuci.
Przypadek
Czteroletnia dziewczynka przychodzi ze swoją matką, aby skonsultować się ze mną z powodu astmy. Każde przeziębienie u niej przeistacza się w astmę i za każdym razem kończy się na izbie przyjęć. Jej bardzo doświadczona lekarka pulmonolog stwierdza, że to małe dziecko jest jednym z najtrudniejszych przypadków, jakie spotkała w swojej długiej praktyce.
To, co zwraca moją uwagę jako pierwsze, to jej uroda, promienny i nieco nieśmiały uśmiech oraz gęste włosy. Jest drobna i wcale nie przerysowana, chociaż chętnie bawi się w księżniczkę. Wszyscy ciągle mówią jej, jaka jest piękna. Mimo to często pyta ojca, czy jest ładna. Czy to potrzeba podziwu wynikająca z głębszej niepewności? Uroda wydaje się odgrywać dużą rolę w jej codziennym życiu. Zawsze chce wyglądać ładnie i uporczywie odmawia obcej pomocy przy wyborze ubrań.
Jest bardzo szczupła. Jej mięśnie nie są dobrze rozwinięte. Jednak ma dużo energii i jest bardzo ukierunkowana na ciało. Chętnie tańczy i ćwiczy gimnastykę. Podczas gdy jej matka i ja rozmawiamy, pilnie wykonuje swoje ćwiczenia gimnastyczne. Wygląda na to, że potrafi dobrze bawić się sama — bez mojej uwagi. A może to tylko sztuczka?
Matka mówi, że potrafi się dobrze skoncentrować. Jest wyraźnie przedwcześnie dojrzała i inteligentna, i już w wieku 3 lat potrafiła ułożyć 100-elementowe puzzle. Kocha naukę i czerpie przyjemność z ćwiczeń umysłowych. Ironicznie jednak, jej rozwój mowy jest opóźniony. Mamrocze i ma trudności z formułowaniem pełnych zdań.
Ze względu na jej miły sposób bycia i olśniewającą aurę od razu pomyślałam o Phosphor. Jednak istnieje także inna strona jej osobowości, która dość szybko przesłania to pierwsze intuicyjne wrażenie. Gdy w przedszkolu inne dzieci chcą zabrać jej zabawkę, bije je. Ignoruje nauczycieli, gdy proszą ją, by przestała. W domu jest bardzo ostra w stosunku do swojego małego brata i dość często z nim się kłóci.
Kiedy staje przed nowym wyzwaniem, zawsze mówi: „Nie potrafię tego!”. Woli najpierw obserwować, zanim zaangażuje się w nową sytuację.
Wieczorami ma trudności z zasypianiem. Wstaje, jęczy i mówi, że boli ją brzuch, chce oglądać telewizję itp. Często też musi coś zjeść w nocy. Rano, gdy wstaje, jest w dobrym humorze.
Ma mały apetyt, lubi przekąski, uwielbia słodycze i pije dużo soków. Przy posiłkach jest wybredna.
Inne istotne objawy:
- Nieprzyjemny zapach potu stóp
- Nieświeży oddech (jak mówi jej matka)
- Przewlekły katar
- Egzema w zgięciach łokci, bardzo sucha skóra
- Silne zaparcia
- Bardzo wrażliwa, gdy matka szczotkuje jej włosy |
Te objawy wydawały się potwierdzać obraz tego dziecka. Nadal miałam jednak wątpliwości z powodu pewnych niezgodności, przede wszystkim dlatego, że posiadała ważne cechy, które — jak je pojmowałam — wydawały się być całkowicie sprzeczne z tym środkiem. Na przykład jest bardzo zorientowana na ciało i zazwyczaj w dobrym nastroju, szczególnie rano — dwie istotne cechy, które według mojej wiedzy w ogóle nie pasują do tego środka.
Dlatego podałam Lycopodium z pewnymi zastrzeżeniami. Zdecydowałam się na C15, żeby być ostrożną. Przepisałam tę dilucję do przyjmowania co dwa tygodnie, planując zwiększyć odstępy, gdy tylko pojawiłaby się poprawa. |
Kontrole
Maj i lipiec 2011
W pierwszych czterech miesiącach leczenia nie miała już ataków astmy, chociaż dwukrotnie miała gorączkę, raz bardzo wysoką i związaną z kaszlem. Nigdy wcześniej nie miała gorączki, więc traktuję to jako pozytywny znak. Jej siły życiowe zaczynają się odnawiać.
W jej zachowaniu widać wyraźne postępy. W przedszkolu teraz robi to, co mówią jej nauczyciele, potrafi też trochę poczekać i jest mniej szorstka dla innych dzieci. W domu traktuje swojego młodszego brata miliej i nawet go przytula. Jest też mniej płaczliwa i nie zachowuje się już tak „księżniczkowo”.
Dalsze poprawy: zniknęła jej przewlekła nieżyt nosa, apetyt się poprawił i jest mniej wybredna; łatwiej zasypia, jej zaparcia się poprawiły, nie ma już nieświeżego oddechu (ani nalotu na języku), a nieprzyjemny zapach potu stóp zniknął. Ponadto jest mniej wrażliwa na szczotkowanie włosów. Jej wyprysk pojawia się i znika, ale ogólnie skóra nie jest już tak sucha.
Matka miała jednak wrażenie, że objawy jej córki zaczęły nawracać, gdy w lipcu wróciła do mnie na wizytę. Dziewczynka wykazuje pewną niecierpliwość, odmawia odkładania zabawek i ponownie jest bardzo wybredna przy posiłkach.
Ponieważ dobrze zareagowała na lek w tej potencjacji i nadal zauważano poprawy w obrazie chorobowym, zalecam powtarzanie Lycopodium C15 w razie potrzeby.
Listopad 2011
Ona i jej matka były dwa tygodnie temu u lekarza pulmonologa. Testy wykazały, że „opór naczyń płucnych” u dziecka się poprawił, tak że nie musi już chodzić do lekarza co 6 miesięcy. Lekarz jest zaskoczony tą poprawą i nie rozumie, dlaczego ma się tak dobrze.
Od miesiąca kaszle. Częstsze powtarzanie leku nie pomogło.
Na różnych innych poziomach czuje się lepiej, również jej mowa wyraźnie się poprawiła.
Kilka objawów fizycznych niedawno powróciło, w tym zapach stóp; na poziomie zachowania chce być numerem jeden; w przedszkolu popycha innych, gdy muszą stać w szeregu.
Teraz zgłasza lęk przed szkieletami.
Analiza
Lycopodium C15 zadziałało. Jedną z możliwości jest zwiększenie do C30.
Niektóre nurty homeopatii opowiadają się za czekaniem na oznaki miasmatycznych blokad przed przepisaniem nosody. Inne przepisują ją podczas leczenia, jeśli istnieją wyraźne oznaki zaangażowania miasmatycznego. W mojej praktyce zwykle decyduję się na to drugie. Dlatego podałam jej dawkę Psorinum (szczupłość, zapach stóp, astma, egzema, lęk przed szkieletami).
Lycopodium C30, dwa tygodnie później 1 dawka Psorinum C30.
Nieformalne spotkanie kontrolne (początek stycznia 2012)
W minionym miesiącu zaszły duże zmiany w rodzinie. Jej ojciec wyjechał, aby odbyć szkolenie wojskowe, a matka wróciła z dziećmi do swoich rodziców i zamieszkała z nimi w innym mieście. Mała dziewczynka mówi, że chciałaby, żeby cała jej rodzina była razem i mieszkała we własnym mieszkaniu. Ma koszmary i trochę zaparć. Z drugiej strony nie ma już kaszlu.
Lycopodium C30, powtórzenie w razie potrzeby.
Obserwacja: W 4–6 tygodniach przed nieformalnym follow-up (to odpowiada okresowi, w którym przyjmowała Lycopodium C30 i Psorinum) obawiałam się większych nawrotów. Myślałam przede wszystkim, że jej astma może powrócić, albo przynajmniej, że nawracający kaszel nie ustąpi. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Mała dziewczynka przepracowywała problemy w swoim życiu — zarówno werbalizując swoje nieszczęście, jak i poprzez sny.
Wniosek
Muszę przyznać, że na początku sądziłam, iż obraz leku u tego dziecka był bardzo odległy od trudnego, walecznego, nieszczęśliwego dziecka, które kojarzymy z Lycopodium.
Jeśli jednak weźmie się pod uwagę, że pod tym środkiem kryje się uczucie bycia małym i nieistotnym, to wynika z tego, że pasuje on do dzieci, które są niezadowolone z bycia małymi i szukają sposobów i środków, by ukryć swoją wrażliwość. Czy nie jest zatem zrozumiałe, że Lycopodium w tym celu próbuje wstąpić w buty księżniczki?
Paul Labrèche praktykuje w Montrealu w Kanadzie i przez Skype. Strona: www.facebook.com / PaulLabrecheHomeo
Ten artykuł został opublikowany na www.interhomeopathy.org. |