Sześciastoletni wykastrowany kocur rasy Ragdoll o imieniu Moko został po raz pierwszy przyprowadzony do mojej praktyki w listopadzie 2013 roku. Cierpiał na bolesne porażenie, które przez ponad dwa miesiące stopniowo się nasilało.
Właścicielka podejrzewała, że porażenie początkowo zaczęło się w przednich łapach, chociaż w chwili pierwszego wywiadu były zajęte tylne łapy. Leczący weterynarze pobrali już krew i wykonali zdjęcia rentgenowskie, ale nie mogli postawić jednoznacznej diagnozy. Gęstość kości była prawidłowa. Kocur był także leczony przez chiropraktyka specjalizującego się w zwierzętach, jednak zabieg był dla Moko tak bolesny, że musiał zostać przerwany. Wcześniej był bardzo żywym kotem, który biegał jak szalony i czasem z impetem wpadał w ścianę. Właścicielka wyraziła podejrzenie, że kot mógł się zranić.
W gospodarstwie domowym mieszka kilka kotów. Jeden z kotów był chory, kiedy u Moko pojawiły się objawy. Moko potajemnie zjadł trochę kurczaka w ostrym sosie i dostał czarnej biegunki. Potem pojawiło się porażenie i musiał zostać odseparowany od pozostałych kotów.
.jpg)
Moko wydawał się odczuwać duży ból, a weterynarz podejrzewał niedożywienie. Przepisał taurynę, spirulinę, witaminę E, koenzym Q10, fosforan wapnia 260 mg/dzień, kelp i nasiona babki płesznik. Ponadto Moko dostał probiotyk na biegunkę.
Zawsze jest głodny. Niezależnie ile się go karmi, ciągle idzie do kuchni sprawdzić, co jeszcze mogłoby być. Jest karmiony świeżym mięsem, ale potajemnie wyciąga z kuchni różne rzeczy, gdy się nie uważa. Jest bardzo sprytny i dostaje się wszędzie, nawet tam, gdzie właściwie nie powinien być. Ostre potrawy wywołują u niego biegunkę, ale nie powstrzymuje go to przed podjadaniem papryczek chili i innych pikantnych rzeczy.
Z powodu porażenia nie potrafi już skakać w górę – ten objaw rozwinął się bardzo nagle. Wspiera przednie łapy i próbując podciągnąć się używa jednej tylnej łapy. Nie potrafi zrobić kociego grzbietu ani wyprostować tylnych łap. Gdy chodzi, wygląda bardzo sztywno. Skręcając za róg traci równowagę z powodu sztywnych tylnych łap. Kiedy się rozchodzi, jest trochę lepiej; rano ból przy pierwszym ruchu jest najgorszy i wtedy wyje z bólu. Wieczorami też czasami jest mu źle. Krzyczy, gdy się go podnosi i gdy obciąża przednie łapy.
Lubi ciepło i często siedzi pod lampą grzewczą. Często i długo śpi pod kołdrą, całkowicie przykryty, nawet głowa jest niewidoczna. Lubi leżeć na kaloryferze, nawet gdy jest bardzo gorący. Letnie upały mu nie przeszkadzają.
Skóra na twarzy czasem jest lekko zaczerwieniona. Właścicielka musi mu kilka razy dziennie przecierać oczy, bo łzawią i zasychają brunatnoczerwoną wydzieliną. W przeszłości miał czerwone, łuszczące się wysypki przy skroniach i trądzik koci na podbródku. Około raz w tygodniu musi kichać i wtedy próbuje odchrząknąć, co brzmi chropowato i sucho. W wywiadzie chorobowym występują też koci katar i zapalenie dziąseł (w wieku dwóch lat trzeba było usunąć kilka zębów). Dziąsła przy niektórych zębach nadal wyglądają na fioletowe.
W wieku sześciu miesięcy miał gorączkę i był leczony antybiotykiem z powodu kaszlu. Poza tym był zdrowym kociakiem i bez problemu zaaklimatyzował się w otoczeniu.
W domu jest kilka kotów, a Moko dzieli rolę dominującego kota z innym kocurem. Czasem warczą na siebie. Moko może siedzieć na kolanach właścicielki. Jeśli inny kot na niego prycha, przewraca się na plecy i jęczy. Oddaje mocz częściej niż drugi kocur i znakomicie znaczek terytorium, gdy jest zamknięty w domu. Niechętnie korzysta z kuwety i najchętniej załatwia się na zewnątrz.
Jest bardzo przytulaśny i potrzebuje uwagi 24 godziny na dobę. To szczęśliwy, zadowolony kot: bawi się, jest ciekawy, figlarny, ufny i gotowy na każdą zabawę. Każdy, kto go zna, chciałby zabrać go do domu. Tylko gdy odwiedzają go obcy, najpierw staje się nerwowy i wycofuje się. Po chwili staje się ufny i przewraca się na plecy. Burze mu nie odpowiadają. Wizyta u weterynarza również go denerwuje – drży i podczas badania chce gryźć rękę i uciekać.
Początkowo był bezskutecznie leczony Bryonia i Calcium phosphoricum. Przy pierwszym wywiadzie podano Phosphorus LM1 do zażywania codziennie.
Dwa tygodnie później nic się nie zmieniło i przez osiem tygodni był leczony różnymi środkami: Sepia, Chamomilla, Rhus toxicodendron, Tuberculinum oraz Ruta.
W międzyczasie reaguje biegunką na każdą zmianę diety i coraz bardziej się wycofuje (może dlatego, że chce unikać bólu). Sztywność nasila się wieczorem. Je prawie wyłącznie ryby, najbardziej lubi wędzonego łososia. Prawe oko lekko łzawi czystą wydzieliną, a pragnienie stopniowo się zmniejsza. Kiedyś w mojej praktyce był zawsze ciekawy i podczas badań reagował syczeniem i gryzieniem. Teraz jest przygarbiony i nie potrafi prawidłowo wyprostować grzbietu. Gdy podczas badania ciągnie się za kark, sprawia mu to ból.
Skierowaliśmy go ponownie do specjalisty, który pobrał krew i wykonał prześwietlenia. Wszystko bez odchyleń. Myśleliśmy już o rezonansie magnetycznym i punkcjach stawów.
Moko jest teraz cały dzień sztywny, gorzej przy wysiłku. Biegunka również się nasila, pomimo przejścia na specjalistyczną karmę (Hills ID i Eukanuba Intestinal). W stolcu często pojawia się śluz z krwią. Próbuje się trzymać w cieple. Twarz jest wyraźnie bardziej zaczerwieniona. Dostał Dulcamara C30, dwa razy dziennie. Dzięki temu jest nieco lepiej i jego właściciele rezygnują z dalszych badań.
Po dziesięciu dniach wydaje się, że Dulcamara przestał działać i 10.01.2014 otrzymał pojedynczą dawkę nosody Sycoticco C200. W ciągu kilku dni obraz kliniczny się zmienił. Powoli zaczęło być lepiej. Dulcamara był podawany dalej i z każdym tygodniem zyskiwał siły i energię.
27.02.2014 właścicielka Moko przesłała nam następującego e-maila: „Moko ma się wspaniale. Stał się prawdziwym wulkanem energii i obecnie daje z siebie 110%. Mam wrażenie, że chce wszystko nadrobić. Pędzi po domu, znów wskakuje na blat w kuchni i wyczynia różne rzeczy. Mam z powrotem mojego starego Moko! Nie ma już biegunki. Dla pewności podaję mu jeszcze probiotyk i stopniowo odstawiam karmę leczniczą (jest od niej uzależniony!). To bardzo szczęśliwy kot. Na swoich błędach jednak się nie nauczył — nadal żebrze o wszystko, co ma ostrą przyprawę!”
Uważam, że w tym przypadku Dulcamara było simillimum, a nosoda Sycoticco wzmocniła efekt i doprowadziła do pełnego wyleczenia.
************************************************
Zdjęcie: Wikimedia Commons
Kot Ragdoll; Claudia Scheller; CC BY-SA 3.0
Kategoria: Przypadki
Słowa kluczowe: porażenie, czarna biegunka, wysypka skórna, nosoda jelitowa
Środki: Dulcamara, Sycoticco.
Artykuł źródłowy: Interhomeopathy.org