Każdy z nas zna przynajmniej jedną taką osobę. Wiecie — ludzi, którzy aż tryskają radością życia i w ciągu jednego roku wydają się osiągnąć więcej niż inni przez całe swoje życie.
Za każdym razem, gdy spotyka się taką osobę, chce się ją zasypać pytaniami, by dowiedzieć się, co je, dlaczego jej skóra jest taka czysta i promienna oraz jak udaje jej się być tak absolutnie skuteczną.
Tak jest też z Suzy. Wystarczy na nią zerknąć raz, by wiedzieć, że za jej aurą musi stać jakiś sekret.
Ale rzeczy nie zawsze są takie, jak się wydają na pierwszy rzut oka.
Był czas, kiedy Suzy też była bardzo ospała i najchętniej chowała się przed wszystkim. Rano trudno jej było wstać z łóżka i musiała się zmuszać do ubrania. Potem następowała walka o poranne śniadanie dla rodziny i resztę obowiązków domowych.

Wszystko stało się jednym wielkim wysiłkiem. Życie było jednym, niekończącym się trudem.
Skonsultowała się z lekarzem medycyny naturalnej, który stwierdził u niej wyczerpanie nadnerczy. Słowo „wyczerpanie” było jedynym, co zapamiętała z tej wizyty, wyniki badań laboratoryjnych nie zrobiły na niej wielkiego wrażenia.
Suzy, wówczas zapalona uczennica homeopatii, zignorowała długą listę przepisanych suplementów diety i analizowała swoje objawy przez „homeopatyczne” okulary.
Pozwólcie, że tutaj wyjaśnię, iż w homeopatii (a szczególnie w homeopatycznej metodzie, którą stosuję i nauczam) nie przypisujemy wyczerpania wyłącznie nadnerczom. W istocie może istnieć wiele przyczyn i czynników wywołujących.
Na przykład wyczerpanie w przypadku Suzy mogło być spowodowane trójką dzieci, które urodziła w ciągu czterech lat. Albo długim okresem karmienia piersią. Albo wyjątkowo ciężką chorobą grypową.
Istnieje kilka środków homeopatycznych, które można stosować przy wyczerpaniu (diagnoza nie odgrywa tu dużej roli: wyczerpanie nadnerczy, wyczerpanie po rozpaczy, po porodzie, po spożyciu zbyt dużej ilości kawy lub czekolady, albo jako skutek uboczny konwencjonalnych leków oraz niskiego poziomu testosteronu u mężczyzn).
Dla nas, homeopatów, nie decydują wyniki badań krwi, lecz indywidualne objawy i sytuacja życiowa człowieka. Czy w ogóle potrzebujemy badań śliny lub krwi? Przy leczeniu homeopatycznym nie zawsze.
Podczas karmienia po jej ostatnim porodzie Suzy musiała przyznać, że była poważnie wyczerpana – wyczerpanie było większe i głębsze niż wszystko, czego doświadczyła wcześniej.
Wyglądało jednak na to, że nie miało to związku z samym porodem, ponieważ w kolejnych miesiącach czuła się świetnie. Zmęczenie pojawiło się dwanaście miesięcy później.
Jej niemowlę Gino miało nienasycony apetyt. Nadal chciało nocnego karmienia, a w ciągu dnia domagało się obfitego karmienia piersią.
Suzy robiła, co w jej mocy dla siebie i dziecka, jadła zdrowo i odżywczo, ale Gino chciał wciąż więcej! (Homeopatia również może to uregulować, czytaj dalej!)
Na szczęście Suzy zapisała się na kurs homeopatii i wiedziała, że lek China officinalis, znany też jako Cinchona officinalis, jest stosowany specjalnie przy stanach wyczerpania po utracie płynów.
Jest szczególnie pomocny dla karmiących matek. Mając na uwadze duży apetyt Gino i wynikające z tego jej wyczerpanie (nie trzeba badań, by to stwierdzić), Suzy zaczęła przyjmować raz dziennie China officinalis C200 (Cinchona officinalis C200).
Tydzień później (czasem trwa to nieco dłużej) zapomniała już, jak bardzo była zmęczona! Nawet zrezygnowała z drzemki w południe.
Zapomniała, że wcześniej po prostu wegetowała przed komputerem i nie chciała mieć nic do czynienia z pracami domowymi.
Zupełnie przegapiłaby zmianę, gdyby mąż nie zwrócił jej uwagi, że nie tylko wypełnia codzienne obowiązki, lecz także posprzątała piwnicę, zrobiła lasagne i wykonała tygodniowe zakupy — i to wszystko w ciągu jednego dnia!
Patrząc na Suzy dzisiaj, trudno uwierzyć, że kiedyś siedziała dniami na kanapie i namawiała dzieci, by to one przygotowywały posiłki dla rodziny.
Dziś jest podziwiana przez innych za swoją aurę i radość życia.
Jeśli chodzi o niemowlę Gino – otrzymywał Calcarea phosphorica C3 i Lycopodium C200 dwa razy dziennie przez kilka miesięcy.
Wilczy apetyt ustąpił, podobnie jak wzdęty brzuch. Po kilku miesiącach oba leki można było odstawić.
Suzy również nie musi już przyjmować China officinalis.
Dlaczego tak się stało? Ponieważ homeopatia leczy, a nie ma na celu tłumienia problemów, i robi to bez suplementów diety czy sztucznych wspomagaczy. Po prostu usuwa przyczynę.
Pamiętam, jak lekarze w klinice dr Pratipa Banerjiego w Kalkucie stosowali China officinalis w swojej codziennej praktyce. Podawali je tam kobietom, które dzień w dzień, w wielkim upale, pracowały na polach.
Jest tam już prawie standardowym zaleceniem na stany wyczerpania jako skutek fizycznego przeciążenia z intensywnym poceniem się.
China officinalis stał się również u mnie standardowym zaleceniem. Podaję je przy stanach wyczerpania wynikających z utraty płynów. Do tego nie są potrzebne ani badania śliny, ani krwi. Tylko zdrowy rozsądek i praktyczna homeopatia.
Suzy znała China, ponieważ usłyszała o nim na moim kursie dla karmiących matek. Być może zaskoczy Cię to, że i Ty możesz leczyć własną rodzinę. I być może zaskoczy Cię też, jak bardzo uszczęśliwi posiadanie tej wiedzy… zupełnie bez oficjalnych wyników laboratoryjnych.
**************************************
Prawa autorskie: https://joettecalabrese.com/blog/adrenal-fatigue-tests-required-not-always