|
Homeopatia może odgrywać ważną rolę w leczeniu nietolerancji pokarmowych, zachowań uzależnieniowych i napadów wilczego apetytu, nawet jeśli nie stoi na pierwszym planie. Mnie zajęło trzydzieści lat, zanim w końcu nauczyłem się, co mi służy, a co nie. Sądzę, że wielu innych ludzi ma podobnie. Postawiłem sobie za zadanie skrócić ten okres dla wszystkich, którzy są gotowi słuchać.
W mojej praktyce zauważyłem, że zmiana diety przy nietolerancjach pokarmowych i zachowaniach uzależnieniowych często nie powoduje całkowitego ustąpienia dolegliwości, nawet jeśli przestrzega się rygorystycznej diety. Nazywam to uciążliwymi 40 procentami. Oznacza to, że choć większość ludzi potrafi skutecznie opanować swoje dolegliwości przez zmianę diety, wyrzeczenia i wybrane superfoods, u innych poprawa wynosi tylko 60 procent, bez względu na to, jak bardzo się starają.
Protokoły Banerji
Obecnie co roku jeżdżę do Indii, aby odbywać staż w Prasanta Homeopathic Research Foundation w Kalkucie. Tam doświadczyłem czegoś ważnego. Wysoko wykwalifikowani lekarze pracują tam wyłącznie metodami homeopatycznymi. Każdego dnia leczą tysiące pacjentów, w tym wielu z tymi samymi reakcjami alergicznymi i wrażliwościami, jakie obserwuję w mojej praktyce. Jedyną różnicą jest to, że nie oferują porad żywieniowych. Jedyne zalecenie, jakie ci lekarze dają pacjentom, to jedzenie tradycyjnych potraw typowych dla danego regionu. Indie są prawdziwym tygielm różnych religii o bardzo odmiennych zwyczajach żywieniowych. Większość ludzi tam spożywa pszenicę trzy razy dziennie. Pojęcie „typowe dla regionu” ma tu inne znaczenie niż to, co opisuje Dr. Price z innych części świata. Jako wielki fan Weston A. Price Foundation było to dla mnie szczególnie interesujące, ponieważ warto zauważyć, jak tam osiąga się bardzo dobre wyniki wyłącznie za pomocą homeopatii.
Ponieważ homeopatia jest medyczną metodą leczenia, stosujemy ją na ogół wyłącznie w przypadkach choroby. To jednak oznacza również, że zwykle rezygnujemy z leczenia homeopatycznego dopóki nie ma nic do skorygowania. Czyli pacjent nie czuje się chory lub nie zdiagnozowano choroby. Załóżmy jednak, że ktoś ma uderzające pragnienie – lub łaknienie – słodyczy. Pacjent nie ma jeszcze cukrzycy, ale można wyczuć, że coś się szykuje. Albo ktoś przesadza z piciem kawy i jedzeniem czekolady. To dobry sygnał, że problem się zapowiada. Co można w takich przypadkach zrobić?
Bruno i fast food
Weźmy Bruna jako przykład. Bruno ma siedem lat i niczego nie kocha bardziej niż jedzenia: makaron z serem, pizzę oraz różnego rodzaju przekąski jak popcorn, ciasteczka i inne łakocie. Odmawia wszystkiego innego. Nieważne, ile wysiłku wkłada jego matka, by przygotować dla niego najlepsze posiłki – on chce tylko węglowodanów. Jego zachowanie jest też nieco niestabilne, bo trudno mu się skoncentrować, szczególnie gdy trzeba przejść do nowych zagadnień. Poza tym Bruno jest raczej zdrowy. Jego matka mimochodem wspomina, że ma dużo energii (powiedziałbym, że jest nadpobudliwy). Nauczycielka narzeka, że nie potrafi wystarczająco długo siedzieć spokojnie, żeby wykonywać polecenia. Ojciec mówi, że jest trudnym dzieckiem. Tylko matka uważa, że inni nie potrafią dostrzec, iż jej chłopiec jest po prostu temperamentny i żywiołowy. Bez przeprowadzania skomplikowanych badań widać dość wyraźnie, że przewód pokarmowy Bruna, a prawdopodobnie też jego poziom cukru we krwi, skorzystałyby na łagodnym impulsie homeopatycznym. Problemy w tym obszarze wpływają bowiem również na zachowanie.
Molly i czekolada
Jest też Molly, matka trójki nastolatków. Prowadzi małą firmę tworzącą aplikacje reklamowe dla przemysłu modowego. Tydzień nie ma wystarczająco godzin, żeby Molly mogła wywiązać się ze wszystkich obowiązków rodzinnych i zawodowych. Molly ma piętę achillesową – czekoladę. Już jako mała dziewczynka, a później jako młoda kobieta cierpiała na przewlekłe wypryski. Dermatolog poinformował ją, że czekolada nie jest dobra dla jej egzemy. (Pozwólcie, że dodam: w tej kwestii całkowicie się z nim zgadzam. W mojej praktyce zauważyłem również, że nawet najczystsza czekolada z ekologicznie uprawianego i fermentowanego kakao pogarsza przewlekłe wypryski.) Molly je jedną tabliczkę czekolady dziennie. Gdy zjada więcej, nie może spać; gdy je mniej, staje się drażliwa, zwłaszcza przed miesiączką.
Bez kawy ani rusz
Sam jest samozwańczym uzależnionym od kawy. Jego współpracownicy i żona wiedzieli o tym długo zanim on sam to zrozumiał. Skąd to wiedzieli? Byli świadkami jego „drażliwości”, gdy siedział za kierownicą samochodu. Gdyby zapytać przypadkowych przechodniów o jego umiejętności prowadzenia, lista skarg na jego lekceważenie i nieuprzejmość w ruchu drogowym byłaby bardzo, bardzo długa. Kiedy był napompowany kawą, wielu zauważyło, że lekko chwiał się przy chodzeniu. Było tak, jakby miał stalowe sprężyny pod stopami, które przy każdym kroku wyrzucały go w powietrze. Nawet siedząc wyglądał jakby był podłączony do drgającej maszyny fitness z lat 40. Jednak Sam nie potrafił się powstrzymać, podobnie jak w innych sferach życia. Naprawdę nie chciał zrezygnować z kawy. Ponadto Sam odczuwał ból w okolicy wątroby. Był to rodzaj przeszywającego bólu i nieustannie musiał miejsce to pocierać. Pragnienie kawy u Sama można raczej nazwać uzależnieniem niż skłonnością Bruna do węglowodanów. Dlatego warto, żeby Sam to zauważył i starał się przezwyciężyć to uzależnienie. Bez odpowiednich wysiłków można co prawda osiągnąć efekty wyłącznie homeopatią, ale jest duże prawdopodobieństwo, że jego złe nawyki w przyszłości znów wezmą górę. Potrzeba woli do zmiany.
W każdym z tych przypadków uzależnienie odgrywa rolę, choć to określenie może być zbyt ostre; „wewnętrzny przymus” opisuje to może lepiej. I choć uważam, że uzależnienie od substancji nielegalnych w większości przypadków jest wyborem i dlatego można je pokonać tylko siłą woli i determinacją, w przypadku nietolerancji pokarmowych obraz jest znacznie bardziej skomplikowany. Musimy więc znaleźć lek, który sprawdził się w praktyce w leczeniu takich dolegliwości.
Leczenie uzależnienia od kawy
Dobrym początkiem dla Sama była Camphora 200. Przyjmuje się ją tylko jednego dnia i wspiera działanie innych leków homeopatycznych. Chelidonium zalecano na ból w okolicy wątroby, a Nux vomica jako środek przeciwko właściwej kawowej zależności. Nux vomica nie zawsze jest idealnym lekiem, ale zazwyczaj stanowi bardzo dobry punkt wyjścia. Nie dziwi, że Sam miał też zaparcia. Jego stolce były suche, często niepełne i trudne do wydalenia.
Taki był homeopatyczny plan leczenia Sama:
- Camphora 200, aby uporządkować sprawę
- Chelidonium 6, dwa razy dziennie (na wątrobę)
- Nux vomica 200, raz dziennie (przeciw uzależnieniu od kawy)
- Lycopodium 200, zmieszane z Plumbum met. 200 (suchy, niepełny stolec, trudny do wydalenia)
Co robić, jeśli jesteś uzależniony od węglowodanów?
W przypadku dziecka takiego jak Bruno jeszcze nie mówimy o uzależnieniu, ponieważ produkty, których pożąda, nie są narkotykami (choć jego zachowanie może sugerować co innego). Zakładamy raczej, że trzeba ustabilizować jego poziom cukru we krwi. Przez osiem tygodni podawalibyśmy zatem dwa różne leki homeopatyczne i w tym czasie obserwowalibyśmy reakcje Bruna i oceniali przebieg. Jeśli jego zachowanie stanie się mniej wyraźne, sposób odżywiania bardziej urozmaicony, a niezdrowe zachcianki mniej natarczywe, a w szkole i w domu będzie bardziej ustępliwy, możemy założyć, że leki działają.
Na początku podajemy – jak w przypadku Sama – Camphora 200, aby uporządkować sprawę; następnie dwa razy dziennie Chelidonium 6, ponieważ zakładamy, że jego poziom cukru nie jest prawidłowy. Nawet jeśli nie ma objawów klinicznych, ten lek często stosuje się w cukrzycy typu 2. A ponieważ Bruno jest nadpobudliwy, do protokołu leczenia dodaje się również Hyoscyamus 6.
Co ciekawe, przy bliższym spojrzeniu widać, że Bruno miał już wiele zapaleń ucha środkowego i migdałków, które często trzeba było leczyć antybiotykami. Matka Bruna potwierdziła również, że dziwne stolce – raz twarde, raz miękkie – pojawiły się po raz pierwszy po antybiotykoterapii. Nadpobudliwość i nietypowe zachowania związane z jedzeniem nastąpiły wkrótce potem. Z tymi dodatkowymi informacjami opracowano nowy protokół:
- Camphora 200, aby usunąć skutki antybiotykoterapii
- Chelidonium 6, dwa razy dziennie (na poziom cukru)
- Nux vomica 30, dwa razy dziennie (dolegliwości jelitowe wynikające szczególnie z antybiotyków)
- Hyoscyamus 6, dwa razy dziennie (nadpobudliwość)
Osiem tygodni po pierwszej wizycie (i po podaniu powyższych leków) matka Bruna zgłosiła, że nie ma już problemów ze stolcem. Jego wypróżnienia były teraz regularne, a stolec prawidłowy, bez wahań. Nadal był dość żywym chłopcem, ale można było go mieć przy sobie. Jeśli chodzi o jego bardzo ograniczoną dietę opartą na węglowodanach i słodyczach, Bruno zaczął też czasem jeść kotlet schabowy, jajka i hamburgery. Matka nawet przekonała go, by pił jej domowy kefir.
Niedługo po tej wizycie matka przerwała podawanie Bruna leków homeopatycznych, bo uznała, że nie są już potrzebne. Było dobrze, aż kilka miesięcy później miał zapalenie gardła i znów musiał przyjąć antybiotyk. Nic dziwnego, że stare objawy powróciły. W ostatnim dniu przyjmowania antybiotyku matka ponownie zaczęła stosować opisany wyżej protokół i w ciągu kilku miesięcy (tym razem trwało to dłużej) wrócił do stanu sprzed antybiotykoterapii.
Od tego czasu jego matka nauczyła się przy pierwszych objawach zapalenia gardła podawać Hepar sulph 200, jedną dawkę co sześć godzin. To uczyni antybiotykoterapię zbędną. U wielu osób ten środek sprawia, że infekcja w ogóle nie postępuje i ustępuje bez skutków ubocznych. Dzięki temu zapobiega się także przyszłym zaburzeniom odżywiania i uszkodzeniom śluzówki jelit.
Co robić przy uzależnieniu od czekolady?
Molly również w życiu przyjmowała wiele antybiotyków, jednak w jej przypadku nie były one tak dotkliwe jak zaburzenia hormonalne. W końcu prawie wszystkie dzieci w pewnym momencie biorą antybiotyki. Molly znała jednak zagrożenia związane z tymi toksycznymi lekami i wiele lat temu zaczęła regularnie jeść fermentowane warzywa oraz pić bulion kostny i kombuchę. Była przekonana, że jej jelita są w porządku — nie miała od lat zaparć i czuła się w tej kwestii bardzo dobrze. Miała jednak inne problemy związane z hormonami. Była w okresie menopauzy, jej libido było bardzo niskie i nie mogła dobrze spać. Dodatkowo doświadczała kołatania serca. Kremowa mleczna czekolada pomagała i była dla niej wybawieniem.
Czy to była tarczyca powodująca kołatanie serca, czy napad łaknienia czekolady? Molly nie miała innych objawów sugerujących niedoczynność tarczycy, więc podałem jej leki homeopatyczne dopasowane specyficznie do jej dolegliwości. Poniższy protokół przygotowałem, aby leczyć pragnienie Molly dotyczące czekolady (a więc i cukru), towarzyszące bezsenności i kołataniu serca:
- Camphora 200, aby uporządkować sprawę
- Chelidonium 6, dwa razy dziennie (uzależnienie od cukru)
- Ammonium carbonicum 200, przyjmować co dwa dni (zmiany hormonalne w okresie menopauzy)
- Coffea 200, dwa razy dziennie (bezsenność, kołatanie serca, pragnienie cukru)
Czy Molly musi całkowicie zrezygnować z czekolady, aby poczuć się lepiej? Niekoniecznie. Moja filozofia jest taka, że każdy powinien mieć możliwość zjedzenia w McDonald’s, jeśli ma na to ochotę. Nie zachęcam nikogo do odżywiania się fast foodami czy gotowymi daniami, ale jeśli czyjaś aktualna sytuacja nie pozwala mu przejść na wysokiej jakości domową kuchnię, chcę osiągnąć, aby był wystarczająco zdrowy, by bez problemu znieść jedną czy dwie fast-foodowe potrawy. Niemniej dobrze byłoby, gdyby Molly przez pewien czas całkowicie zrezygnowała z czekolady i dała organizmowi przerwę. Tylko w ten sposób może nastąpić szybka poprawa. (Wiem, że czasem to łatwiej powiedzieć niż zrobić.) W międzyczasie leki homeopatyczne mogą skorygować leżące u podstaw zaburzenie – niezdrowe pragnienie czekolady i cukru – i przywrócić dobre samopoczucie.
W naszym świecie proaktywnego działania rozsądne i roztropne jest przeciwdziałanie błędom żywieniowym. W niektórych przypadkach trzeba przez pewien czas zrezygnować z określonych produktów, aby mogło dojść do wyleczenia. W innych przypadkach, jak u Bruna, lek homeopatyczny może współdziałać ze stylem życia pacjenta i niezależnie od diety wiele zdziałać. Istnieją jednak pewne okoliczności, w których nie jest to ani wskazane, ani możliwe. Homeopatia to terapia medyczna, która sięga u źródła nietolerancji pokarmowych i ich chorób towarzyszących, leczy je trwale. Proszę nie zapominać, że homeopatia działa indywidualnie (na podstawie indywidualnego obrazu objawów pacjenta) i specyficznie względem choroby. Trzy różne formy uzależnienia. Trzy różne osoby. Jeden lek homeopatyczny łączy je wszystkie: Chelidonium 6. Kto wie? Może Chelidonium 6 jest właśnie odpowiednim lekiem dla Pana/Pani albo kogoś, kogo Pan/Pani zna.
Dalsze informacje dotyczące dawkowania i potencjonowania leków homeopatycznych znajdą Państwo tutaj.
.png)
Źródło: https://www.westonaprice.org/health-topics/homeopathy/hey-cravings-meet-homeopathic-chelidonium-friends/

|