„Leki z mleka – esencja ssaków”, pod takim tytułem pierwotnie zapowiadaliśmy ten numer. Mleko to substancja, która definiuje szczególne cechy tej klasy zwierząt i leków — dostarczanie i odżywianie, bliskość i ciepło, poczucie bezpieczeństwa w grupie. Więź matczyna jest szczególnie silna u torbaczy, co wyraźnie widać w opisie przypadku Savithy Ananth dotyczącego Lac macropus. Również opowieść Luke’a Norlanda o mleku innego torbacza, koali, nacechowana jest zależnością od uczucia innych. W praktyce widzimy przede wszystkim brak typowych cech ssaków — cierpią na chłód, dystans i zaniedbanie, nie są dostatecznie zaopiekowani. W efekcie powstają problemy zależności i uzależnień, zaburzenia jedzenia lub trawienia, często związane z mlekiem, albo choroby gruczołu mlekowego.
Wszystkie te tematy znajdujemy przykładowo w długo znanym leku Lac defloratum, który jest w tym numerze reprezentowany aż trzema opisami przypadków. Ose Hein zwraca uwagę na podatność na mobbing i nadużycia, Jonathan Hardy opisuje wielką tęsknotę za ciepłem, a Andreas Richter rozróżnia potrzebność Lac defloratum w kontraście do Lac vaccinum i Lac vaccinum flos. Związek z gruczołem mlekowym ilustruje Obidullah Nayaghar na kasuistyce Lac bubali — przypadku raka sutka. Z kolei Ganshyam Kalathia, którego grupa indyjskich homeopatów ponownie w istotny sposób przyczyniła się do tego numeru, podsumowuje na przykładzie Lac ovis cechy wspólne środków z mleka bydła. Wyraźna zależność i brak samodzielności w obrazie leku tych preparatów wynika także stąd, że pochodzą od udomowionych zwierząt.
Chociaż dotyczy to także leków z mleka koni i wielbłądów, różnią się one wyraźnie od tych pochodzących od krętorogich, co ilustrują swoimi kasuistikami Jürgen Weiland i Ganeshwara Rao. Lac equinum pragnie poruszać się nieokiełznanie i znajduje się w oporze wobec sztywnych zasad, a Lac lama w kasuistyce Rao okazuje się być uparty i przemądrzały. Zupełnie odmienny jest obraz leku Lac loxodonta africana, mleka dzikiego afrykańskiego słonia. W opisach przypadków południowoafrykańskiej homeopatki Natalya Dinat spotykamy silne, pełne godności i troski osobowości.
Wszystkie dotychczas wymienione leki pochodzą z mleka pokojowo nastawionych roślinożernych zwierząt tworzących stada. Ta grupa, obok środków z mleka psów i kotów, które już przedstawialiśmy w SPEKTRUM 3/11, przez długi czas kształtowała nasz obraz środków ssakowych. W ostatnich latach nasza materia medica wzbogaciła się o inne oblicza najlepiej rozwiniętych zwierząt. Misha Norland wprowadził do homeopatii łaszczaka (bada), reprezentującego łasicowate drapieżniki. Podczas gdy jego artykuł opiera się jeszcze na klasycznym badaniu leku, u Wyka Feige analiza grupowa według systemu zwierzęcego B. und J. Joshi oraz znajomość biologii zachowań prowadzą najpierw do Mustelidae, a następnie do nowych, niepróbowanych leków, takich jak Lutra lutra (wydra) lub Mustela erminea (łasica). Również Deborah Collins i Michael Takacs, z braku badania leku, muszą w swoich artykułach oprzeć się na wiedzy zoologicznej o niedźwiedziach i wiewiórkach. Ich sukcesy terapeutyczne potwierdzają hipotetyczną diagnozę leku i w ten sposób „rozwiązane przypadki” mogą poszerzyć nasz homeopatyczny zasób doświadczeń.
Ponieważ substrat wielu z tych nowych leków nie jest już mlekiem, musieliśmy ująć tytuł tego numeru szerzej. Środki ssakowe nie oznaczają automatycznie leków mlecznych. Istnieje krew niedźwiedzia, mięso potrąconego bada, włos jelenia szlachetnego lub wydzielina gruczołu zapachowego jelenia piżmowego. Oba środki jelonka znalazły ponadto miejsce w zoologicznej aptece tego numeru. To interesujące pytanie, czy te wolne od laktozy substancje wyjściowe mają podobny związek z kobiecą piersią, alergiami na mleko lub zaburzeniami jedzenia, jak samo mleko.
Już to krótkie wprowadzenie do naszego tematu oferuje szereg różnych cech, które umożliwiają ogólne rozróżnienie leków ssakowych według ich pochodzenia. Może mieć znaczenie w obrazie leku, czy chodzi o wydzielinę gruczołu mlekowego czy gruczołu zapachowego, czy pochodzi od zwierzęcia udomowionego czy dzikiego, od roślinożercy czy mięsożercy, od drapieżnika czy zwierzęcia łowna. Istnieje także rozróżnienie między zwierzętami lądowymi a morskimi. Największe ssaki świata nie mogły zabraknąć w tym numerze, a Sigrid Lindemann subtelnie rozróżniła delfiny, orki i płetwale błękitne. Dzięki temu numer stał się bardzo obszerny, a mimo to przedstawia tylko niewielki wybór naszych najbliższych krewnych.