Nowe podejścia do homeopatycznego leczenia trądziku

Nadchodzi kolejne spotkanie na Zoom w kręgu współpracowników.
Rozmowa kwalifikacyjna o wymarzone stanowisko odbywa się online i chcą Państwo pokazać się na ekranie z jak najlepszej strony.
W dniu ślubu, w najbliższym gronie rodzinnym, pomimo zasad AHA i koncepcji higieny, mają być zrobione najpiękniejsze zdjęcia.
Co przewija się przez wszystkie te wydarzenia jak czerwona nić? To ten okropny pryszcz (albo wręcz cera całkowicie zrujnowana przez nieestetyczny trądzik), który rzuca się w oczy na każdym zdjęciu i na każdym ekranie. Ten jeden pryszcz może być prawdziwym psuj-uderzy.
Złożone problemy skórne z maską i bez maski
Nasza cera zmienia się przez całe życie. Niezależnie czy jako dziecko, młody dorosły czy kobieta w okresie menopauzy – niektórzy z nas nigdy nie czują się całkowicie wolni od tego problemu.
Hormony i stres odgrywają dużą rolę. Również dieta dokłada swoje trzy grosze. A ostatnio – dzięki bieżącym okolicznościom – w grę wchodzą także maski. Rezultat jest jednak zawsze ten sam: cera pozostawia wiele do życzenia. I gdzie tu mowa o promiennej skórze!
Fenomen „maskne” (trądzik powstały w wyniku długotrwałego noszenia zakrycia twarzy) w ścisłym sensie nie jest nowy. Personel pielęgniarski i lekarze, pracownicy laboratoriów i technicy znają ten problem od dawna. Niestety „maskne” rozprzestrzenia się coraz bardziej i dotyka teraz także innych osób, które noszą lub muszą nosić maski. Wszyscy, których to nie dotyczy, mogą na moment głęboko odetchnąć i cieszyć się świeżym powietrzem. To też dobrze robi naszej skórze.
Problem z maseczkami na twarz
Znam ludzi, którzy nawet podczas spaceru po plaży zakładają maskę. Nawet gdy chodzą tam sami – na miłość boską! Obudźcie się i użyjcie zdrowego rozsądku.
Za maską gromadzi się ciepłe i wilgotne powietrze wydychane, które osiada na skórze. Idealne podłoże dla bakterii i drożdży. Niewiele trzeba, a znowu wyglądamy jak nastolatek pełen pryszczy.
Najlepszym środkiem przeciw „maskne” jest świeże powietrze. Głęboki oddech.
Homeopatyczne rozwiązanie
Ale przejdźmy do rzeczy. Na moim blogu opublikowałam już kilka wpisów na temat trądziku. Czy homeopatyczne leczenie „maskne” różni się od innych form trądziku? Pewnie by to Państwo potwierdzili, prawda?
A to nie do końca tak.
Dobrze, na tym etapie rozwinę nieco wątek, aby mogli Państwo zrozumieć, że ten blog odzwierciedla mój własny rozwój i osobiste doświadczenia jako homeopatki. Wiele lat temu pracowałam jeszcze wyłącznie w klasycznym stylu homeopatycznym. Widać to również w moich wpisach na blogu aż do około 2013 roku.
W 2013 roku napisałam na przykład ten wpis Precz z uciążliwymi pryszczami na temat trądziku. Nawet jako klasyczna homeopatka stosowałam wtedy różne podejścia i czasami podawałam więcej niż jeden lek jednocześnie.
Chcę Państwu wyjawić mały sekret: homeopaci klasyczni robią to zazwyczaj cały czas, ale nie mówią o tym otwarcie.
Protokoły Banerji
Następnie przyszedł mój czas z dr Banerji i dr Banerji. Przez osiem lat miałam zaszczyt towarzyszyć im i w tym czasie wiele moich własnych spostrzeżeń zostało potwierdzonych. To zrewolucjonizowało moją pracę, nie tylko z moimi klientami, ale także z moimi uczniami.
Protokoły Banerji koncentrują się na objawach, nie zaplątując się w skomplikowane i indywidualne detale problemów przyczynowych. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Oczywiście ważne jest postawienie diagnozy. To jednak specyficzne objawy prowadzą do właściwego podejścia leczniczego.
Czy pamiętają Państwo Pippę? W Pippa i pryszcze pisałam o trądziku nastolatków. Na moich kanałach w mediach społecznościowych zauważyłam, że wielu z Państwa ma podobne wysypki skórne, ale uważa, że protokół Banerji nie jest wskazany tylko dlatego, że nie są już nastolatkami. W takich przypadkach protokoły Banerji naprawdę mogą pokazać, co potrafią i błyszczą jak jasna gwiazda na niebie.
Liczą się objawy
Objawy są te same? Wówczas lek homeopatyczny również się nie zmienia!
Tutaj także stosuje się protokół Banerji dla trądziku: Arsenicum album C200 razem z Hepar sulphuris calcareum C200, jedno podanie co dwa dni. Według mojego doświadczenia ten protokół sprawdza się bardzo dobrze, niezależnie od tego, czy do mojej praktyki przychodzą zestresowani nastolatkowie, szczęśliwe matki czy osoby strapione noszeniem masek. A morał z tej historii? „Maskne” może być jednym z wielu nowych terminów związanych z Covid, ale nie dorównuje metodzie leczenia o 200-letniej historii. Kolejny powód, by szerzyć dobre wieści.
Homeopatia pomaga – przekażcie to dalej!
Serdecznie,
Wasza
.png)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Źródło: https://joettecalabrese.com/blog/complexion-complexities/
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

