|

Ile razy słyszeliście, że homeopatia co najwyżej jest placebo?
Gdybym za każdą okazję, kiedy muszę obalić ten argument, dostawała jednego centa, miałabym… cóż, centy układałyby się u mnie w stosy.
Dlatego chcę dać Wam idealną odpowiedź na ten nie do przyjęcia sposób argumentacji – niejako we wcześniejszym prezencie świątecznym dla Was.
Stary klon i homeopatia
Kiedy mieszkałam w Kanadzie, na naszej posesji stał wspaniały, stary klon. Szacuję, że miał co najmniej 18 m wysokości i mogłyby być potrzebne może trzy osoby z wyciągniętymi ramionami, żeby objąć pień. Wielka korona drzewa rozciągała się na kilka metrów!
To drzewo było niezwykle stare. Nasi sąsiedzi, żyjący już tu w trzecim pokoleniu i znający je z wielu opowieści, ocenili wiek drzewa na około 200 lat.
Pomyślcie tylko: to oznacza, że ten potężny klon musiał być maleńkim siewkiem, gdy myśl homeopatyczna dopiero zaczęła kiełkować w głowie Dr. Samuela Hahnemanna! I podczas gdy to drzewo rosło w Kanadzie, homeopatia rozpowszechniała się po całym świecie!
Nasz klon prowadził zdrowe życie i pięknie się rozwijał, aż nasi sąsiedzi postanowili wykopać basen.
Korzenie drzewa i naczynia krwionośne
Chociaż drzewo stało na naszej posesji, jego korona rozciągała się daleko poza granice działki, jak już wspomniałam. Zwykle system korzeniowy drzewa rozciąga się pod ziemią na średnicę odpowiadającą całej koronie. Na domiar złego klony są znane z dość agresywnego systemu korzeniowego, który często rozrasta się poza przyciętą i starannie pielęgnowaną koronę.
Poświęćcie proszę chwilę, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie splot korzeni drzewa. Z jaką strukturą ludzkiego ciała można to porównać?
Tak! Dobrze pomyśleliście! Korzenie drzewa można porównać do naszego układu krążenia. Oba systemy transportują składniki odżywcze niosące życie przez skomplikowaną sieć.
Hamamelis na uszkodzenia naczyń krwionośnych
Gdy rozpoczęły się wykopy pod basen sąsiadów, system korzeniowy naszego drzewa został bardzo poważnie uszkodzony i odpowiednia strona klonu natychmiast zaczęła na tym cierpieć.
I co teraz? Co mogłam zrobić homeopatycznie, żeby pomóc mojemu drzewu?
Często dawałam moim drzewom i roślinom sole Schüsslera, aby pozostały silne i zdrowe. To mogło być dobrym punktem wyjścia.
Pewnego razu przeszła gwałtowna burza i nasz klon stracił kilka dużych gałęzi. Wtedy leczyłam go Arnica 30. Możliwe, że sama Arnica również tutaj pomogłaby.
Ale w gruncie rzeczy była to masywna rana „układu krążenia” rośliny – uszkodzenie, które w swoim zakresie mogło zabić to wiekowe i majestatyczne drzewo!
Sytuacja wymagała czegoś więcej. Zastosowałam więc tę samą metodę, której używam przy urazach naczyń u ludzi, i podałam mojemu klonowi Hamamelis 200 w połączeniu z Arnica 3. Więcej informacji o dawkowaniu i potencjonowaniu znajdziecie tutaj.
Zastosowanie jest bardzo proste. Można rozpuścić oba leki w konewce pełnej wody i podlać nimi obszar korzeniowy. I oto nasz klon zregenerował się, a zestresowane liście zaczęły znów zielenieć.
Więcej niż placebo
Jak to było możliwe? Przeciwnicy homeopatii chętnie twierdzą, że homeopatia to nic więcej niż placebo! Czy moja rozmowa z Busterem — z którym podczas podlewania klonu żywo rozmawiałam — mogła jakoś przekonać drzewo, że homeopatia mu pomoże? Tak, dokładnie! To musi być to! Drzewo nas podsłuchało!
Oczywiście to nie mogło być prawdą. Rośliny nie dysponują mechanizmami, które sugerowałyby im, że lek może pomóc. Dobrze, dobrze — wiadomo już, że rośliny mają narządy zmysłów, ale czy to czyni je dobrymi słuchaczami…?
Ludzie, jeśli ta historia nie jest dowodem na skuteczność homeopatii, to nie wiem, co by jeszcze trzeba.
Interesujecie się techniką i chcielibyście mieć twarde dowody? To krótkie wideo z interesującego badania już kiedyś pokazywałam (https://www.youtube.com/watch?v=nIDRFeaPFYg), ale myślę, że warto to pokazać jeszcze raz. Obejrzyjcie to wideo — trwa zaledwie dwie minuty. Zobaczycie w nim, jak badano skuteczność homeopatii na rzęsie wodnej.
I to z pewnością nie jest placebo!
Homeopatia pomaga – powiedzcie o tym dalej!
Serdecznie,
Wasza
.png)

Źródło: https://joettecalabrese.com/blog/thats-not-placebo/
|