Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
Skontaktuj się z nami za pośrednictwem naszej infolinii zamówień: +49 (0) 7626 974 9700 / Napisz do nas: +49 (0) 160 652 2038 (pon.-pt. 8:00-20:00, sob. 8:00-12:00)

Trauma niszcząca związki: jak mogą się zagoić głębokie rany z dzieciństwa

Aktualności

Wyjścia z traum w relacjach

Zdjęcie: Para jako zarysowane postacie na wzgórzu, dystans między nimi, niebo w tle blade różowe

Zakochani, zaręczeni, małżeństwo, rozwód. Uczucie motyli w brzuchu i bycia po uszy zakochanym – to zna chyba każdy z nas. I że to uczucie mija i ustępuje miejsca szarej codzienności – tego doświadczyło pewnie równie wielu z nas. Jeszcze kilka miesięcy temu związek, który prowadziliśmy, był dla nas wszystkim, a teraz wydaje się, że wszystko jest inaczej. Dlaczego relacje z ludźmi, których myśleliśmy, że kochamy, mogą się tak wymknąć spod kontroli? Dlaczego czujemy się przez nich zranieni i nie potrafimy już otworzyć serca?

Za tym oczywistym bólem często kryje się znacznie głębszy i starszy ból z dzieciństwa, który później odtwarzamy w naszych relacjach. To tak, jakby nasze podświadomość sygnalizowała: spójrz, tu jest rana, która jeszcze się nie zagoiła. Być może nie byliśmy kochani przez matkę lub ojca, być może doszło nawet do przemocy fizycznej lub psychicznej. A nawet jeśli nam to oszczędzono, istnieje wiele innych możliwości urazów, które mogą zostawić równie głębokie kolec w naszej duszy.

 

„Ludzkość prawdopodobnie nigdy wcześniej nie była tak wyobcowana w stosunku do swoich normalnych stanów emocjonalnych jak w XXI wieku. Nigdy wcześniej tak wielu ludzi nie było emocjonalnie odrętwiałych i zubożałych.”

Pete Walker

 

To, co często ujawnia się w relacjach, gdy coś idzie nie tak, to tzw. trauma rozwojowa, zwana też traumą relacyjną. Te traumy powstają wskutek wpływu pierwszych osób opiekuńczych we wczesnym dzieciństwie i głęboko nas kształtują. Ponieważ powstają tak wcześnie w życiu, często – nieświadomie – nie potrafimy wyobrazić sobie, jak wyglądałoby życie bez traumy. Brakuje nam pamięci o okresie bez urazu.

W przypadku traumy pourazowej (ostrego szoku) jest inaczej. Tutaj trauma wiąże się z nagłym doświadczeniem, np. wypadkiem samochodowym. Ten dzień X przychodzi jako szok, może wywołać traumę i zmienić życie. Jednak istniało życie przed tym dniem X, więc osoba dotknięta wie, jak się wtedy czuła. Potrafi przypomnieć sobie życie sprzed traumatycznego zdarzenia. W przypadku traumy rozwojowej i relacyjnej pierwotne wydarzenia traumatyczne mają miejsce na etapie życia, którego nie pamiętamy. Własne talenty, zasoby i zdolności są przez to przyćmione. To sprawia, że terapia często jest dłuższa i trudniejsza.

Jakie możliwości istnieją, aby rozwiązać taką traumę? I jak dzięki temu można uzdrowić relacje, które jako dorośli nawiązujemy z innymi ludźmi?

Dlaczego w relacjach tak chętnie chcemy zmieniać partnera

Bardzo bolesne jest uświadomienie sobie, że nasz partner nie jest taki, jak go sobie wyobrażaliśmy. Gdy nagle wychodzą na jaw cechy charakteru, z którymi po prostu nie potrafimy sobie poradzić. Niezależnie czy to problem alkoholowy, permanentna negatywność poprzez wieczne krytykowanie i marudzenie, czy ogólna postawa ofiary wobec życia – jest wiele aspektów, które w fazie zakochania, w różowych okularach, po prostu przemilczeliśmy. Czy znają Państwo to uczucie?

Wtedy zazwyczaj zaczynamy próbować naprawiać rzeczy na zewnątrz. Zaczynamy chcieć zmienić partnera. Ma więcej ćwiczyć, zdrowiej żyć, zamykać pastę do zębów lub opuszczać deskę sedesową. Chcemy ukształtować ukochaną osobę tak, jakbyśmy ją sobie życzyli. Pojawia się pytanie: dlaczego?

Często przyczynę znajdziemy we własnej strefie komfortu. Po prostu nie chcemy być wyzwalani. Dopóki wszystko idzie dobrze i poruszamy się w wyznaczonym przez nas terenie, czujemy się bezpieczni. Nikt wtedy nie może nas zranić.

Zdjęcie: Widok z tyłu na jednego z rodziców z dwójką dzieci na ławce, w ponurym jesiennym lesie

Co się dzieje, gdy czujemy się zranieni przez partnera?

Emocje powodują brak relacyjności

Przykład: ofiarowaliśmy partnerowi wiersz, napisany z miłości z głębi serca, a wraca tylko pogardliwa uwaga. Albo próbowaliśmy wyczarować ładne menu, a wspólny posiłek nie zostaje doceniony. Czujemy się odrzuceni przez partnera lub przestajemy się czuć kochani, gdy on lub ona nie zachowuje się tak, jak przewiduje nasz obraz kochającej osoby. To może wiązać się z bardzo bolesnymi emocjami.

Pytanie brzmi, co to z nami robi i jak sobie z tym radzimy. To w naszych rękach, czy reagujemy jako ofiara i cierpimy, czy wyzwalamy się z negatywnej sytuacji. Jak to zrobić?

Gdy czujemy się wyzwalani i stajemy się źli, przestajemy dostrzegać drugą osobę i na pewno nie potrafimy jej kochać. Większość z nas to wie. Gdy utknęliśmy w „negatywnej” emocji, odsuwamy się od relacji z drugim człowiekiem. Czujemy wtedy tylko własne emocje i nic z drugiej osoby. Często identyfikujemy się tak całkowicie z tą emocją, że nie potrafimy inaczej, niż ją odgrywać.

Skąd biorą się te przytłaczające emocje?

Często są to późne konsekwencje wczesnodziecięcych ran emocjonalnych, które przy podobnych wyzwalaczach znów wypływają na powierzchnię. Emocji nie należy mylić z uczuciami. Jesteśmy istotami czującymi i zatem uczucia są naszą esencjonalną naturą. Uczucia to np. miłość, błogość, wdzięczność – podczas gdy emocje zwykle są następstwem wyzwalacza, traumy lub błędnie ocenionej sytuacji. Należą do nich np. złość, żal, niepokój czy strach.

Przyczyny i skutki traumy

Wyzwalane emocje mogą być bardzo powierzchowne i rzeczywiście wynikać z danej sytuacji, tak że potrafimy je szybko odpuścić na poziomie mentalnym.

Mogą się jednak ujawnić także bardzo głębokie, stare rany, które są jedynie powierzchownie zasklepione i przy których wystarczy niewielki wyzwalacz, aby ponownie rozdarły się te głębokie kratery.

Samo źródło wyzwalacza może być banalne. Może to być dźwięk, zapach, sytuacja, określone spojrzenie lub właśnie słowa i czyny naszych bliskich – i dusza reaguje. Czy to poprzez emocje, czy nawet objawy cielesne.

Nawet jeśli wyzwalacze mogą wydawać się błahe, to głęboko zakorzenione rany nimi nie są. Wyzwalacz to bodziec, który jest kojarzony z pierwotną traumatyczną sytuacją i który przez ciało migdałowate (amygdalę) jest oceniany jako zagrażający życiu. [1] Ciało migdałowate to część mózgu, będąca elementem układu limbicznego. Steruje emocjami, w szczególności powstawaniem lęku i strachu.

W poważnych przypadkach mówimy o zespole stresu pourazowego (ZSP/PTSD), który objawia się objawami takimi jak

  • emocjonalne flashbacki
  • tyrański wewnętrzny i zewnętrzny krytyk
  • niemożność nawiązywania więzi
  • problemy w relacjach
  • dysocjacja
  • toksyczne poczucie wstydu
  • lęki społeczne
  • żenujące uczucie samotności i porzucenia
  • kruchy obraz własnej wartości
  • nadwrażliwość na obciążenia
  • łatwo pobudzana reakcja walki lub ucieczki
  • myśli samobójcze
  • czasami stępione emocje,
  • drażliwość, zaburzenia koncentracji lub nadmierna czujność.

[2]

W przebiegu ZSP mogą wystąpić także depresje, które wiążą się z przygnębieniem, brakiem motywacji lub nawet myślami samobójczymi.

Nierzadko w następstwie wyzwalacza dochodzi nagle do zmian zachowania, takich jak wycofanie, uczucia wstydu lub winy, wewnętrzne wyrzuty i samokrytyka. Również flashbacki mogą być wywołane przez wyzwalacze. Osoby dotknięte są „prześladujące” intensywnymi wspomnieniami i przeżywają to jak film, odtwarzany w kółko wewnętrznie, tak jakby działo się to teraz, w tej chwili.

Często za wyzwalaczem stoi trauma, która powstała w wyniku głębokiej rany psychicznej.

Peter Levine, amerykański biofizyk, psycholog, psychotraumatolog i uznany autor w dziedzinie leczenia traumy, opisuje następujące okoliczności jako przyczyny powstania traumy:

  • trauma płodowa (intra-uteryna)
  • trauma porodowa
  • utrata rodzica lub bliskiego członka rodziny
  • choroba, wysoka gorączka, przypadkowe zatrucia
  • urazy ciała, w tym upadki i wypadki
  • przemoc seksualna, fizyczna i emocjonalna, w tym ciężkie zaniedbanie lub pobicia
  • doświadczanie przemocy
  • klęski żywiołowe, takie jak trzęsienia ziemi, pożary i powodzie
  • niektóre procedury medyczne i stomatologiczne
  • operacje
  • znieczulenie
  • dłuższe unieruchomienie; gips i szyny na nogi lub tułów małych dzieci z różnych powodów (wady stóp, skolioza).

[3]

Doradca życiowy i naturopata psychoterapii Gopal Norbert Klein podsumowuje to tak: Cierpienie zawsze jest traumą przywiązania lub traumą rozwojową, chyba że chodzi o traumę wstrząsową, którą można bezpośrednio przypisać wyraźnie definiowanemu zdarzeniu X.

Autor Pete Walker uważa, że jest to również zjawisko społeczne. Opisuje obraz dolegliwości jako złożone zaburzenie stresu pourazowego (kompleksowy PTBS), które powstaje wskutek ciężkiego nadużycia, maltretowania i/lub zaniedbania w rodzinie pochodzenia, ale odzwierciedla także warunki społeczne. W swojej książce „Posttraumatische Belastungsstörung - Vom Überleben zu neuem Leben” opisuje wrażliwie drogi uzdrowienia szkód emocjonalnych, powstałych w wyniku traumatycznych doświadczeń nadużyć, przemocy i porzucenia. Podkreśla, że te doświadczenia mogły mieć miejsce nie tylko na poziomie fizycznym, lecz także werbalnym, emocjonalnym lub psychicznym. Nadużycia seksualne są szczególnie traumatyczne. Gdy nadużycie miało miejsce na wielu poziomach, często nasila się też ciężkość kompleksowego ZSP. [4]

 

„Trauma jest wszechobecną rzeczywistością nowoczesnego życia. Większość z nas jest dotknięta traumą, nie tylko żołnierze czy ofiary nadużyć lub ataków. Jako istoty o instynkcie, umiejętności odczuwania, reagowania i refleksji, na szczęście mamy wrodzony potencjał, by leczyć nawet najcięższe urazy traumatyczne.”

Peter Levine

 

Jakie siły rozwijamy, żeby unikać traumy

Gdy doświadczamy traumy, sytuacja ta jest przez nas odbierana jako zagrażająca życiu i nasze ciało przełącza się na tryb przetrwania.

Często mobilizowane są ogromne siły, które uwalniają niewiarygodne ilości energii, aby zainicjować reakcję walki lub ucieczki. Być może sami Państwo już kiedyś tego doświadczyli. Z miejsca potrafiłem kiedyś wyskoczyć na 2–3 metry, gdy zobaczyłem jadowitego węża pędzącego w moją stronę w australijskim buszu. To ta sama energia, dzięki której drobna kobieta nagle potrafi podnieść tonę stali z nóg swojego syna, gdy maluch został przygnieciony pod samochodem. Tego rodzaju siła wspierana jest przez silny wzrost ukrwienia mięśni i uwalnianie hormonów stresu, takich jak kortyzol i adrenalina.

Tych niewiarygodnych sił używamy w reakcji na szok, a także lata później, gdy wyzwalacz katapultuje nasze ciało z powrotem do domniemanej sytuacji szoku. Tylko że wtedy nie używamy tych sił w oparciu o aktualne doświadczenie, lecz na podstawie własnych przeżyć i wspomnień. Chcemy w ten sposób uniknąć narastającego bólu, który wyzwalacz przynosi, uciec od sytuacji lub ją zignorować. Dlatego używamy sił nieadekwatnie, nie z aktualnego doświadczenia, lecz z miejsca zranienia, aby nie musieć tego ponownie czuć.

 

Jeśli uświadomimy sobie to, będzie nam dostępna ta siła, by uwolnić się od negatywnych emocji i ponownie skierować ją na naszą kreatywność w życiu.

 

„Na szczęście te same ogromne energie, które wywołują objawy traumy, jeśli zostaną właściwie użyte i zmobilizowane, mogą przekształcić traumę i wynieść nas na nowe poziomy uzdrowienia, mistrzostwa, a nawet mądrości.”

Levine

 

Instynktowne reakcje na emocjonalne wyzwalacze

Zasadniczo rozróżnia się trzy formy reakcji na traumatyczne doświadczenie:

  • Walka – reagowanie agresywnie
  • Ucieczka – oddalenie się
  • Udawanie martwego – udawanie, że nie dotyka mnie to [5]

I właśnie te trzy reakcje wielu z nas zna z bliskich lub przyjacielskich relacji.

Gdy czujemy się wyzwalani,

  1. albo przechodzimy w tryb walki i bronimy się agresywnie, albo
  2. oddalamy się lodowato od osoby, która nas zraniła, albo
  3. „udajemy martwych”, udając, że nic się nie stało.

Powodem tych prostych schematów reakcji, które rozwijamy, gdy czujemy się atakowani, są nasze instynkty. Reagujemy instynktownie z naszego „prymitywnego mózgu”, a to nie podlega naszej świadomej kontroli. Gdy zostajemy skonfrontowani z czymś, co uważamy za nieuniknione lub przytłaczające zagrożenie, reagujemy bez myślenia. Odwrócenie tego zachowania jest według Petera Levine'a jednocześnie kluczem do uzdrowienia objawów traumatycznych.

Jak to działa i jak możemy zmobilizować nasze siły, by wejść w proces uzdrowienia? I jak możemy wykorzystać nasze relacje jako możliwość uzdrowienia?

Zdjęcie: Dwie pary dłoni, których stykają się jedynie koniuszki palców. Jedna dłoń nosi cienki pierścionek z kamieniem szlachetnym

Najlepsza praca nad związkiem to praca nad sobą

Wyjścia z traumy

 

„Trauma jest faktem życia. Nie musi jednak być dożywotnią karą.

Traumę można nie tylko wyleczyć, ale przy odpowiednim prowadzeniu

i wsparciu może być także doświadczeniem transformującym.”

Peter Levine

 

Renomowany badacz traumy Peter Levine opisuje wyjście z traumy jako dwuetapowe. Ważne jest, aby uważnie wsłuchiwać się w siebie i szukać profesjonalnej pomocy, gdy myśli i emocje stają się zbyt intensywne i zaczynają Państwa przytłaczać. Ważne jest też, aby traktować siebie z czułością i nie wywierać na sobie presji. Miejsce, w którym czują się Państwo bezpiecznie, może pomóc w podjęciu tej wewnętrznej podróży badawczej.

Uzdrowienie traumy według Petera Levine'a

Levine sformułował dwanaście kroków:

  1. Świadomie odczuwaj swoje granice cielesne:
    Pierwsze ćwiczenie daje wyczucie własnych fizycznych ograniczeń. Poczuj, jak dotykają się twoje dłonie, najpierw delikatnie klaszcząc dłońmi o siebie, a następnie trzymając je razem. Levine rozwija to ćwiczenie do postrzegania własnej skóry i granic ciała. Sens tego jest taki, by czuć się dobrze we własnej skórze i rozróżniać dotyki: co sprawia przyjemność, co wspiera dobre samopoczucie i jak to się odczuwa. To ćwiczenie, choć proste, bardzo pomaga kształtować własne postrzeganie i miłość do siebie.
  2. Uziemienie i centrowanie:
    Gdy jesteśmy zranieni, często mamy poczucie braku oparcia albo jakby grunt usuwał się spod stóp.
  3. Aktywowanie zasobów:
    Osoby, które doznały traumy, mogą po prostu zapomnieć o swoich umiejętnościach i talentach. Dotyczy to zwłaszcza wczesnodziecięcych traum przywiązania. Już po jednym doświadczeniu traumatycznym zasoby osobiste mogą zostać głęboko ukryte za mechanizmami obronnymi. Levine opisuje ćwiczenie, które pomaga uświadomić sobie wewnętrzne siły i własną moc. Zapytaj siebie np.: Co pomogło ci stać się tym, kim jesteś dziś, pomimo traumy? Jakie wewnętrzne siły ci pomagały? To może być bardzo wartościowy proces, by uświadomić sobie siły, które być może dotąd uważałeś za oczywiste.
  4. Praca z odczuwanym postrzeganiem:
    To znaczy, że percepcje nie są tylko mentalne, lecz naprawdę odczuwane na poziomie ciała. Odczuwane postrzeganie to to, co odczuwasz w swoim ciele wobec traumatycznego wydarzenia. Dajesz w ten sposób znaczenie temu, co czujesz. Łącząc się z odczuciem ciała, możesz wykorzystać swoje instynkty, które są potrzebne do uzdrowienia traumy. Skieruj uwagę na odczucie, które wyzwalacz pozostawia w twoim ciele.
  5. Odczuwanie w ciele wrażeń, obrazów, myśli i emocji:
    Chodzi o to, że gdy pojawia się niechciana myśl, śledzisz ją aż do jej cielesnego odczucia. Przenosząc się z powrotem do swojego ciała, możesz obserwować wpływ tej myśli na doznania cielesne.
  6. Stawienie czoła emocji:
    To być może najważniejsza część uzdrowienia traumy według Levine'a. Osoby z traumą często są w swoich działaniach zablokowane przez traumy i mają ograniczony zakres reakcji. Aby rozluźnić to ograniczenie, można nauczyć się pozostawać przy emocji, aż zacznie się ona zmieniać. W naturze emocji leży przemiana, gdy się z nią zetkniemy. To może wywoływać lęk. Możliwe, że na początku uznasz emocję za niewyobrażalnie silną. Jednak najczęściej zaczyna się zmieniać już wtedy, kiedy spojrzymy „tygrysowi w oczy”. W tym miejscu możesz zaobserwować kołysanie się między napięciem a rozluźnieniem w swoim ciele. To wskazuje, że nie utknąłeś już w ciasnocie. Levine nazywa ten proces „kołysaniem”.
  7. Aggresja:
    Często osoby po traumie albo nie czują nic, albo odczuwają złość. Nierzadko złość ta jest wyrażana w nieodpowiedni sposób. Ważną częścią uzdrowienia traumy według Levine'a jest pozwolenie sobie na złość.
  8. Impulsy ucieczki:
    Jeśli w przeszłości na zagrożenie reagowałeś zastygnęciem, najprawdopodobniej będziesz tak reagować również w przyszłości, gdy napotkasz aktywującą sytuację, jak kłótnia czy intymne spotkanie. To poczucie bezruchu może prowadzić do wszechobecnego lęku przed przyszłością. Według Petera Levine'a możesz wypracować w sobie wyczucie, jak mógłbyś uciec z sytuacji w razie zagrożenia. To rozwiązuje lęk i sprawia, że nie musisz czuć się przytłoczony.
  9. Rozwijanie siły zamiast załamywania się lub obrony:
    Wiele osób po traumie doświadcza uczucia załamania w obliczu niektórych sytuacji życiowych. Interpretują sytuację przez pryzmat przeszłych przeżyć i reagują na domniemane zagrożenie. Według Levine'a można trenować siłę i odporność, ćwicząc przechodzenie przez obciążające sytuacje i ich wewnętrzne rozwiązywanie.
  10. Rozluźnienie zastygania:
    W reakcji na traumę często towarzyszy nam niemożność ruchu. Zastygnęliśmy ze strachu, nawet jeśli strach jest „tylko” wyzwalaczem. Na to zastyganie Levine opisuje ćwiczenia, które pomagają je rozluźnić. Czy pozostaniemy „zamarznięci i przytłoczeni”, czy też przejdziemy przez to – to w końcu nasza decyzja. Dzięki pełnemu wykorzystaniu naszych wysoko rozwiniętych zdolności myślenia i postrzegania możemy świadomie wyprowadzić się z reakcji traumatycznej poprzez odczuwany sens. To wymaga czasu i czułego wsparcia.
  11. Na nowo nawiązywać relacje z wnętrza:
    Gdy doświadczyliśmy traumy lub ją odtwarzamy, nie jesteśmy w stanie adekwatnie reagować w tej sytuacji. Jesteśmy uwięzieni w zranieniu, a nie zakorzenieni w teraźniejszości. Według metody Levine'a uczymy się oglądać świat innymi oczami, a może nawet mieć chęć, by od razu wejść w relację. Gdy uścisk traumy słabnie, pojawiają się zupełnie nowe i autentyczne reakcje.
  12. Faza integracji:
    Gdy wychodzisz ze starych reakcji traumy, potrzebujesz narzędzi, które pomogą ci wykształcić nowe poczucie obecności i spokoju. Możesz to robić poprzez określone pozycje rąk. Możesz ich użyć, gdy stare wzorce reakcji będą się jeszcze pojawiać, chociaż już się od nich dystansujesz i potrzebujesz dodatkowego poczucia bezpieczeństwa.

Opisywane przez Levine'a pomocne metody uzdrawiania traumy mogą doprowadzić do prawdziwych przełomów. Należy jednak szukać pomocy profesjonalnej, jeśli istnieją naprawdę sztywne, psychiczne rany, i nie eksperymentować na własną rękę.

Książki na temat

Peter Levine, amerykański biofizyk, psycholog, psychotraumatolog i uznany autor, uchodzi za pioniera w leczeniu traumy:

Radzenie sobie z zespołem stresu pourazowego

Interesujące podejście: Czy leczenie traumy może iść przez homeopatię?

Psychofarmaceutyki czy nie – szanse i ryzyka leczenia farmakologicznego – endogenne i roślinne antydepresanty – odżywcze i inne środki przeciwdepresyjne

Zastrzeżenie

Ten artykuł nie zastępuje leczenia prowadzonego przez wykwalifikowanego terapeuty. Podstawą tego tekstu są badania i aktualna literatura. Nie powinien on być wykorzystywany do samodiagnozy ani samodzielnego leczenia. Omów ewentualnie swoje wnioski z artykułu z zaufanym terapeutą.

Zgodnie z ICD-10, międzynarodowym uznanym systemem klasyfikacji diagnoz medycznych, zespół stresu pourazowego należy do zaburzeń reagowania na stres i zaburzeń somatoformicznych.


Źródła:

[1] Zito, D. & Martin, E. (2016). Radzenie sobie z traumatyzowanymi uchodźcami: przewodnik dla specjalistów i wolontariuszy. Weinheim: Beltz Juventa. s. 35

[2] Pete Walker. Zespół stresu pourazowego – od przetrwania do nowego życia

[3] Peter A. Levine. Uwolnić się od traumy

[4] Pete Walker. Zespół stresu pourazowego – od przetrwania do nowego życia, s. 9

[5] Pete Walker. Zespół stresu pourazowego – od przetrwania do nowego życia

[6] Gøtzsche. Śmiertelne psychofarmaceutyki i zorganizowane zaprzeczanie

[7] https://www.scientificfreedom.dk/2023/04/05/personal-accounts-of-patients-driven-into-suicide-by-a-depression-pill/

[8] https://www.thepermanentejournal.org/doi/10.7812/TPP/13-098

[9] Peter Chappell. Emocjonalne uzdrowienie dzięki homeopatii

[10] Pete Walker. Zespół stresu pourazowego – od przetrwania do nowego życia, s. 270

[11] Pete Walker. Zespół stresu pourazowego – od przetrwania do nowego życia, s. 274 - zdolność do dialogu w relacjach

Zdjęcia: Unsplash: Casey Horner, Benjamin Manley, Hannah Busing

Jannyn Saß