Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
Skontaktuj się z nami za pośrednictwem naszej infolinii zamówień: +49 (0) 7626 974 9700 / Napisz do nas: +49 (0) 160 652 2038 (pon.-pt. 8:00-20:00, sob. 8:00-12:00)

Ucho pływaka po kąpieli? Znika bardzo szybko!

Aktualności

swimmers_ear.jpg

Ach, ten wspaniały letni czas: zabawa na dworze, rozkoszowanie się ciepłem, kąpiele i pływanie aż palce robią się pomarszczone, a do tego zapalenie ucha.

Jak proszę, co to takiego?

Dla wielu rodzin lato to nie tylko radość kąpieli, lecz jest synonimem nawracających zapaleń uszu, które po wielu długich dniach nad morzem, w rzece, nad jeziorem czy w basenie pojawiają się regularnie.

Tak zwane ucho pływaka często pojawia się szybko i nagle, utrzymuje się przez wiele dni i może być bardzo bolesne.

Jako matka z pewnością dobrze znasz „żabę w gardle”, uczucie, które pojawia się, gdy twoje dziecko choruje. Jeśli dziecko bardzo cierpi, „żaba w gardle” zamienia się w cios w żołądek.

O ile nie znasz homeopatii.

Mój syn miał cztery albo pięć lat, kiedy zachorował właśnie w niedzielę wielkanocną. Rodzina właśnie przyszła na tradycyjne wielkanocne spotkanie, gdy mój syn wskoczył mi na kolana z czerwoną twarzą i gorącą głową (jeśli dobrze pamiętam, gorączka sięgnęła 40° C).

Płakał i krzyczał z bólu, miał szklisty wzrok z powodu gorączki.

Moja ciotka od razu zapytała, czy w niedzielę wielkanocną zamierzam zabrać dziecko do lekarza. Odpowiedziałam jej: „Nie, zobacz, co się teraz stanie.” Podałam synowi jedną dawkę Belladonna C30 und Homoeo-Kids-Patricia-Le-Roux.09230.jpgi zawarłam z ciotką zakład: „Założę się, że zaśnie w ciągu 40 minut?”

I bez żartów, mój syn zasnął w ciągu 30 minut głęboko i spał tak przez resztę dnia!

Wiedziałam, że ten sen był dla niego najlepszym lekarstwem. Gdy organizm musi z czymś walczyć i ból jest silny, niemal niemożliwe jest zapadnięcie w uzdrawiający sen. Jeśli jednak organizm otrzyma odpowiedni lek, który usuwa przyczynę choroby, człowiek i ciało mogą się zrelaksować z kojącym przesłaniem: „OK… teraz jest czas na leczenie.” Uważam sen za znak nadchodzącej rekonwalescencji, z wyjątkiem urazów głowy.

Mój syn spał głęboko i nawet przegapił wielkanocną ucztę.

Trzeba wiedzieć, że mój syn niczego nie lubił bardziej niż jedzenia. Na wszystkich zdjęciach z jego dzieciństwa gdzieś widać coś do jedzenia – na stole przed nim, w ustach, porozrzucane wokół niego albo pobrudzone na nim!

Musiało mu więc naprawdę źle być podczas tych Wielkanoc, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że wtedy podano też jego ulubiony deser, mianowicie nasz tort cassata.

Około 18:00 w końcu przyszedł się pożegnać z rodziną, która właśnie się zbierała do wyjścia.

Poszedł prosto do mojej ciotki i uśmiechnął się do niej – bez gorączki, bez bólu i oczywiście z wilczym apetytem, gotowy rzucić się na resztki po świątecznym posiłku. Była zdumiona jego szybkim wyzdrowieniem i ledwo mogła uwierzyć w tę zmianę. Nie potrafiła całkowicie przezwyciężyć swojej sceptycyzmu i szybko zapytała mnie, jak mogę być pewna, że infekcja się nie powtórzy.

Bez mrugnięcia okiem mogłam odrzeknąć: „Jeśli gorączka wróci, po prostu podam mu lekarstwo jeszcze raz.”

(Byłam tego w 100% pewna, tak pewna, że mogłam się założyć!)

Pamiętaj, że nie każde wyleczenie kończy się po jednej dawce. To zdarzenie zapadło mi w pamięć właśnie dlatego, że było takie niezwykłe!

Czasami przy zapaleniu ucha trzeba powtarzać podawanie Belladonna jako leku ratunkowego co 1–2 godziny, w zależności od natężenia bólu.

Gdyby mój syn miał jeszcze wydzielinę z ucha, podałabym mu dodatkowo Hepar sulph C200, dwa razy dziennie. Wcześniej pisałam już o Hepar sulph C30, potencji często i chętnie stosowanej. Nadal jest wskazana w wielu przypadkach, ale przez lata wiele się nauczyłam i stwierdziłam, że C200 w wielu sytuacjach częściej okazuje się skuteczniejsza.

Jeśli zapalenie ucha wystąpiłoby z powodu wychłodzenia – na przykład po skoku do bardzo zimnego jeziora w upalny dzień – podałabym Aconitum C30, które szczególnie dobrze pomaga, gdy organizm doznał ostrego wstrząsu.

My, matki, ponosimy odpowiedzialność – i emocjonalny ciężar – za zdrowie naszej rodziny. Kiedy ktoś choruje, musimy żyć z ponurymi przeczuciami.

Nie chcemy, aby ci, których kochamy, cierpieli dłużej niż to konieczne. Przyznaję, nie zawsze możemy ustawić budzik na rekonwalescencję, ale możemy być pewni – z optymizmem – że wyzdrowieją na tyle wcześnie, by móc dorwać resztki!

 

****************************************

Prawa autorskie:

https://joettecalabrese.com/blog/swimmers-ear-lets-time-it

 

Joette Calabrese