Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
Skontaktuj się z nami za pośrednictwem naszej infolinii zamówień: +49 (0) 7626 974 9700 / Napisz do nas: +49 (0) 160 652 2038 (pon.-pt. 8:00-20:00, sob. 8:00-12:00)

Za każdym razem, gdy czegoś dotknę, odczuwam ból: przypadek Taraxacum

Aktualności

Zawsze, gdy czegoś dotykam, odczuwam ból: przypadek Taraxacum

od Dinesh Chauhan, Pallavi Nar, Devang Shah

 

Główne dolegliwości 4-letniego pacjenta to nawracające przeziębienia, katar, bóle żołądka i próchnica zębów.

 

Chłopiec przychodzi na wizytę w towarzystwie mamy i babci. Kiedy mama zaczyna opisywać dolegliwości syna, on przerywa i mówi: „Mamo, pozwól mi opowiedzieć, ja chcę to opowiedzieć.” Zatem oddajemy głos naszemu małemu pacjentowi.

 

Opowiada nam, że codziennie ma bóle żołądka. Zawsze boli go brzuch, niezależnie od tego, czy przebywa w domu, czy na zewnątrz. Powtarza wielokrotnie, że wiele miejsc na jego ciele boli. Zawsze, kiedy mówi o bólu, wykonuje gest dłonią, jakby chciał gdzieś uderzyć. Ten gest powtarza co najmniej 6–7 razy.

 

Opowiada również, że rano po przebudzeniu zawsze boli go głowa i że odczuwa ból, gdy kogoś dotyka. Barwnie opisuje, jak bardzo go boli, kiedy dotyka czegoś lub kogoś. To interesujące – właściwie chłopiec przyszedł z powodu przeziębienia i kataru, ale podczas słuchania wyłania się zupełnie inny problem: dotyk boli; zawsze, gdy mały chłopiec coś dotyka, powoduje to ból!


Jest bardzo ekspresywnym chłopcem i nie przestaje mówić. Opowiada, że często mówi tyle, że go to boli! I mówi cały czas, aż do końca wywiadu.

 

Dopytujemy go dalej i wkrótce opowiada, że raz dotknął swojego pluszowego pingwina i to go zabolało. Potem mówi o potworze, który odwiedza go w nocy – dotyka potwora i bije go, aż potwór zaczyna boleć. W tym momencie gadatliwość chłopca stała się trudna do przeoczenia. Potem opowiada, że ma robaki w brzuchu, które rzucają małe kamyczki w stronę jego gardła. Mówi, że całe jego ciało boli i uderza przy tym w stół. Potem opowiada, że on, jego tata i mama kurczą się i on wypada z łóżka i smaruje się Calendulą.

 

Następnie zmienia temat i opowiada, że boli go też, kiedy zostanie uderzony przez złodzieja. Mówi, że wszyscy go stale gdzieś biją. Kiedy mówi o biciu i byciu bitym, wielokrotnie powtarza ten sam gest – uderza w coś. Tutaj łączy swoją opowieść ze swoją główną dolegliwością, bólem żołądka: chłopiec mówi, że boli go brzuch, gdy zostanie uderzony przez złodzieja. Na tym etapie wywiadu mały pacjent zatem łączy jedną ze swoich głównych dolegliwości z biciem, ranieniem i bólem. Ponadto ponownie widoczna jest gadatliwość, która przebiega przez cały przypadek. Chłopiec mówi też, że nawet podczas mówienia boli go jama ustna. Także mówienie jest związane z bólem.

 

Potem opowiada dalej, że boli go, gdy wchodzi do wody, gdy używa komputera lub dotyka zdjęć czy drutu. Ponownie łączy dotyk z bólem. Mówi, że wspina się na górę i zrzuca kamienie – to też go boli. Potem opisuje odczucie bólu: mówi, że odczucie jest ciasne, jak galaretka, która stwardniała; jego brzuch i nogi stają się twarde. Boli tak samo jak wtedy, gdy zostaje uderzony przez złodzieja (w tym momencie znowu wykonuje gest uderzania). Potem mówi, że ma myśliwego, a myśliwy bije złodzieja. Następnie opowiada, że złodziej ma miecz, ale jego miecz jest ostrzejszy niż miecz złodzieja. Ponownie opisuje potwora, który go nawiedza – obrzuca go kamieniami i potwór krwawi. Potem znów mówi o robakach w gardle, które rzucają kamieniami i powodują obrzęk jego gardła. Ponadto robaki rzucają kamienie w jego zęby i to jest powód, dla którego jeden z jego zębów jest zepsuty – tutaj chłopiec łączy swoją opowieść z trzecią główną dolegliwością, czyli próchnicą.

 

Potem znów mówi o zupełnie innych rzeczach: wszedł do windy, przewrócił się i rozbił kolano do krwi. Potem opisuje, jak dotknął żarówki i się oparzył. Kiedy nam o tym opowiada, uderza się po nogach.

 

Chłopiec śni o duchach i potworach, które go nawiedzają i rozpalają ogień, w którym się oparzy. Kiedy potwory go dotykają, boli go. Boi się szkieletów i ognia, obawia się, że może się poparzyć.

 

Jego matka raportuje, że nie lubi być dotykany. Już jako 4-miesięczne niemowlę kopnął swoją babcię, gdy próbowała go owinąć kocem. Jej syn także nie płacze, gdy upada. Po prostu wstaje i mówi: „Jestem silny.”

 

Analiza i zrozumienie przypadku

Mamy tu do czynienia z niezwykle rozmownym dzieckiem. Otwartość chłopca dała nam możliwość wysłuchania go w pełnym spokoju, w beztroskim i wolnym od uprzedzeń otoczeniu.

 

Najbardziej wyróżniającym się jest zachowanie chłopca. Od początku nalegał, by opowiedzieć swoją historię samodzielnie. W Indiach jest to bardzo niezwykłe. Większość dzieci w jego wieku pozwala rodzicom mówić, same siedzą tylko obok, trzymają się rodziców i słuchają. Nie ten chłopiec – chciał opowiedzieć wszystko sam i dlatego posłaliśmy jego matkę do poczekalni, aby móc z nim rozmawiać bez przeszkód.

 

Chłopiec mógł swobodnie przedstawić swoje sprawy. Prawie przez godzinę opowiadał o sobie bez przerwy; nie musieliśmy zbyt wiele pytać. Jego potrzeba mówienia była nie do przeoczenia — to ważna część jego osobowości. Naprawdę bardzo, bardzo niezwykłe jest, że 4-letnie dziecko tak długo i bez towarzystwa dorosłego rozmawia z lekarzem. Co jeszcze bardziej zdumiewało w jego zachowaniu, to sposób, w jaki mówił. Opowiadał interesująco i przyjemnie; w żadnym momencie nie odczuwało się znudzenia czy irytacji. Był bardzo radosnym chłopcem, z którym miło spędza się czas.

 

Również jego sposób mówienia o dolegliwościach jest znaczący. Główne dolegliwości chłopca to bóle żołądka i nawracające przeziębienia. Najgorsze dla niego są bóle żołądka. Jego opis bólów żołądka jest bardzo dziwny – mówi, że boli go, gdy coś dotyka. Nie tylko brzuch go boli, ale całe jego jestestwo jest tak bardzo zajęte tym bólem, że wszystko, czego dotyka, sprawia mu ból. Nieważne, co to jest — telewizor, pilot, długopis, kartka papieru — wszystkie te rzeczy powodują u niego ból. To oczywiście całkowicie absurdalne! Nie można logicznie zrozumieć tego odczucia, to kompletna nonsensowność.

 

Gdy zagłębialiśmy się głębiej w przypadek, chłopiec opowiedział nam fantastyczną historię o potworze, który go rani i sprawia, że krwawi. Opowiedział też o robakach, które siedzą w jego gardle i rzucają kamieniami. Chłopiec żyje w świecie fantazji, który absolutnie nie ma sensu.

 

W tym momencie rozmawialiśmy już z naszym małym pacjentem przez godzinę i mogliśmy dostrzec wzorzec jego dolegliwości: jego dolegliwości i fantastyczne opowieści mają wspólny mianownik związany z nadwrażliwością na ból. Wszystko, czego dotyka, wywołuje ból.

 

Ta nadwrażliwość na ból jest najbardziej zauważalnym, unikalnym i szczególnym aspektem jego osobowości, wraz z beztroską i radosną gadatliwością. Następnie musimy zrozumieć charakter tej nadwrażliwości na ból. Prowadzi nas to do właściwego królestwa natury i odpowiadającej mu sekcji — a w końcu do leku.

 

W drugiej części wywiadu koncentrujemy się na odczuciu leżącym u podstaw tych bólów. W tym miejscu chłopiec poda dokładny opis. Kiedy pytamy go o ból, dostarcza nam różne obrazy: bycie uderzonym dużym kamieniem; myśliwy; miecz; upadek; bycie uderzonym przez złodzieja; dotknięcie żarówki i oparzenie się. Te bardzo różne obrazy mają jedno wspólne: chłopiec doświadcza zranienia. Znajdujemy się na najgłębszym poziomie jego przeżyć — jego odczuciu. Dominującym tematem, który przewija się przez jego lęki, urojenia i główne dolegliwości, jest temat „bycia zranionym”.

 

Chłopiec opowiedział nam też spontanicznie o kolejnym urojonym obrazie, mianowicie o swoich snach. W snach zajmował się głównie duchami, które mogłyby podpalić coś. To również jest bardzo niezwykłe dla 4-letniego chłopca. W tym wieku dzieci boją się samego ducha. Ten mały chłopiec natomiast martwi się, że duch może zaprószyć ogień. Tutaj potwierdza się podstawowy wzorzec przypadku: strach przed zranieniem lub poparzeniem. Przebiega on przez wszystkie obszary — bóle żołądka, fantazje, lęki i sny chłopca. Głównym tematem odnoszącym się zarówno do jego dolegliwości fizycznych, jak i stanu psychicznego jest temat zranienia.

 

Punkt, w którym ciało (dolegliwości cielesne) i umysł (lęki, sny i fantazje) spotykają się i pokrywają, nazywamy witalnym odczuciem. Jeśli możemy rozpoznać określony wzorzec, który przebiega przez objawy cielesne i aspekty psychiczne danej osoby, to mamy przed sobą witalne odczucie.

 

Wszyscy znacie — na przykład — środek Bryonia. W Bryonia mamy na płaszczyźnie cielesnej pogorszenie przy ruchu, co na płaszczyźnie psychicznej objawia się niechęcią do przeszkadzania. Jeśli przyjrzeć się tym dwom aspektom bliżej, zauważy się, że w obu symptomach chodzi o wrażliwość na zakłócenia. Ten wspólny aspekt ciała i umysłu wskazuje nam, że jest to witalne odczucie Bryonia. Poziom witalnego odczucia wykracza poza sfery cielesne i psychiczne, przenika sferę uczuć i wydarzeń; jest punktem zetknięcia przeżyć duchowych i cielesnych.

 

Podobnie jest w tym przypadku: możemy rozpoznać, że główna dolegliwość i stan psychiczny chłopca wyrażają się językiem „bólów przez zranienie”. W tym przypadku „bóle przez zranienie” odpowiadają witalnemu odczuciu pacjenta.

 

Zasadniczo witalne odczucie można przypisać jednemu z trzech królestw natury: królestwu mineralnemu, roślinnemu lub zwierzęcemu. Każde królestwo ma swoje własne charakterystyczne przejawy odczucia.

 

Witalne odczucie odpowiadające królestwu mineralnemu ma wiele wspólnego ze strukturą. Pacjent ma poczucie niedostatku — wierzy, że czegoś mu brakuje lub że coś lub ktoś może mu zostać odebrany. Osoba osadzona w królestwie mineralnym postrzega problemy jako coś zakorzenionego w sobie — albo jako brak, albo jako potencjalną utratę. „Boję się, że stracę mój dobytek” lub „Mogę stracić swój głos” to typowe wypowiedzi królestwa mineralnego. (Proszę pamiętać, że witalnego odczucia danej osoby nie można określić na podstawie jednej czy dwóch wypowiedzi; odczucie musi przenikać wszystkie aspekty jej życia.) W przypadku zakwalifikowanym do królestwa mineralnego to jedno zjawisko, które przewija się przez historię pacjenta — czyli witalne odczucie — musi mieć związek z „brakuje mi czegoś” lub „coś stracę”.

 

Witalne odczucie z królestwa zwierzęcego dotyczy przetrwania. Pacjent nosi w sobie temat „Ja albo Ty”. W jego problemach chodzi o to, że „Ktoś wyrządza mi krzywdę”, problem jest zatem spersonifikowany — ktoś atakuje lub konkuruje. Typowe wypowiedzi to np. „Ten ból mnie zabija” albo „Moja teściowa jest silniejsza ode mnie; ja jestem słabszy”. Wzorzec w życiu pacjenta jest kształtowany przez odczucie „Ja kontra Ty”, ofiara przeciwko agresorowi, siła przeciwko słabości.

 

Witalne odczucie z królestwa roślin skupia się całkowicie na wrażliwości i sensitywności. Sensytywność oznacza, że istnieje duże nasilenie reagowania na bodźce i ból, które skłania człowieka do reakcji. Kobieta na przykład mówi, że „nie znosi, kiedy mój mąż krzyczy.” Jest jasne, że nie kwestionuje samego męża, lecz jest wrażliwa na jego cechę charakteru lub sposób zachowania. Jest uwrażliwiona na krzyk męża i reaguje na niego.

Królestwo roślin definiuje się przez bodziec i reakcję. Gotowość do reakcji wynika z dużej wrażliwości osoby dotkniętej.

 

W przypadku małego pacjenta widzimy, że chłopiec zawsze ma ból, kiedy czegoś dotyka. To typowa roślinna sensytywność. Dziecko reaguje wrażliwie na to, co się wokół niego dzieje, i reaguje natychmiast. Każdy dotyk wywołuje u niego natychmiastową reakcję. Ta zwiększona zdolność do reakcji jest cechą charakterystyczną królestwa roślin. Witalne odczucie w naszym przypadku to „bycie zranionym”, a reakcją na to jest biczowanie, czyli zadawanie bólu innym.

 

Gdy już określimy królestwo natury, musimy znaleźć, która sekcja pasuje do pacjenta. Charakter bólu dostarczy nam istotnych wskazówek.

 

Przypomnijmy sobie obrazy, które opisał nam mały chłopiec: ból jakby uderzony kamieniem; myśliwy; miecz; upadek; bycie uderzonym przez złodzieja; oparzenie się o żarówkę. Do tego dochodzi jego przeżycie bólu — „twardy i opuchnięty, jak stwardniała galaretka” — i nasilanie się przez dotyk. To odczucie „bycia zranionym” i wyraźna nadwrażliwość na dotyk występują przede wszystkim w rodzinie Compositae (astrowate, rośliny koszyczkowe).

 

Musimy więc znaleźć środek z rodziny Compositae, w którym gadatliwość jest wyraźna. Potrzeba mówienia małego chłopca była nie do przeoczenia — to silna cecha charakteru, którą można dostrzec także obiektywnie. Chłopiec opowiadał bez przerwy przez godzinę! Ponadto jego gadatliwość nie była natarczywa; był radosnym i przyjemnym dzieckiem.

 

Lek musi więc posiadać beztroską gadatliwość i odzwierciedlać główny temat roślin koszyczkowych — zranienie. Dokładnie przebadaliśmy wszystkie możliwe rośliny i natrafiliśmy w Taraxacum (mniszek lekarski) na następujący opis:

 

W „Encyclopedia” Allena (T.F. Allen; dostępne tylko po angielsku) znajdujemy pod „Ogólne”: „Wewnątrz silne uczucie dyskomfortu, wszystkie kończyny bolą przy dotyku lub gdy znajdują się w niewygodnej pozycji.”

 

W „Reine Arzneimittellehre” Hahnemanna: „Bardzo skłonny do śmiechu; rozmowność i NIEPOHAMOWANA GADATLIWOŚĆ…
Religijna, dźwignięta odwaga, RADOŚĆ, zadowolenie z siebie i swojej sytuacji.”

W „Keynotes” Lippesa: bolesność wszystkich kończyn przy dotyku. W „Materia Medica” Phataka: „Bardzo skłonny do gadania, śmiechu i radości.”

 

Przepisanie: Zdecydowaliśmy się na lek Taraxacum. Przeżycia chłopca znajdowały się na poziomie urojeń, dlatego otrzymał potencję 1M.

 

Komentarz: W tym przypadku miasma nie była jednoznaczna. Nie należy zbytnio się zrażać, gdy nie znajdzie się wyraźnego miasma przy wyborze leku. Należy zawsze koncentrować się na osobliwościach i szczególnych cechach przypadku. W naszym przypadku wyróżniała się beztroska gadatliwość małego pacjenta, towarzysząca tematowi zranienia. Metoda odczuć doprowadziła nas bezpośrednio do królestwa roślin i rodziny botanicznej Compositae. Jednak nie znaleźlibyśmy właściwej rośliny opierając się jedynie na metodzie odczuć; musieliśmy sięgnąć do gruntownego studiowania Materia Medica, aby odnaleźć odpowiednią roślinę. Ten przypadek jest doskonałą lekcją homeopatyczną i pokazuje, że metoda odczuć może skutecznie uzupełniać klasyczne podejście homeopatyczne, nie umniejszając jego wartości.

 

Follow-up po 6 miesiącach:

 

Lekarz (L): Czy mogą Państwo powiedzieć, jakie zmiany zauważyliście u syna w ciągu ostatnich miesięcy?

 

Babcia (B): Stał się trochę bardziej czuły.

 

L: Bardziej czuły, co przez to rozumiecie?

 

Matka (M): Myślę, że już o tym mówiłam. Od małego był bardzo, no cóż, bardzo zły na mojego męża i moją teściową. Raz nawet chciał ich uderzyć, ale natychmiast mu to zabroniłam, musiałam mu dać klapsa. Chyba już o tym pani opowiadałam…

 

L: Tak, to prawda…

 

M: Teraz już nie ma tego problemu.

 

L: Dobrze. Coś jeszcze? Czy są inne zmiany?

 

M: Urosł.

 

L: (śmiech)

 

M: Już też mówiłam, że potrafi się teraz lepiej skoncentrować.

 

L: Potrafi się lepiej skoncentrować?

 

M: Tak, potrafi już czasem siedzieć spokojnie. I pani propozycja, by zapisać go na karate, też była bardzo dobra. Tam może się wyszaleć.

 

L: Ogląda teraz mniej telewizji?

 

M: Niekoniecznie. Ale kiedy wraca teraz ze szkoły, siada na godzinę przed telewizorem i gdy mówię mu, żeby wyłączył, robi to — bez awantur. Wcześniej to zawsze było ogromne przedstawienie. Czasami teraz idzie też do innego pokoju, gdy się nudzi, i bawi się tam zabawkami. I jeszcze jedno: stał się bardziej porządny… czasami nawet sprząta po zabawie.

 

Follow-up po 1 roku:

W pierwszym półroczu leczenia chłopiec otrzymywał dawkę Taraxacum 1M raz w miesiącu, w drugim półroczu łącznie tylko 2 dawki.

 

Po roku przeziębienia zniknęły niemal w 100%, w ciągu roku chorował tylko dwa razy. Bóle żołądka zniknęły jakby czary-mary, chłopiec nigdy więcej o nich nie wspomniał.

 

Być może najważniejsza jest zmiana jego zachowania: chłopiec stał się pogodniejszy i bardziej czuły. Wcześniej nie czuł się dobrze ani przy ojcu, ani przy babci. Teraz jest wobec nich bardzo czuły. Nie próbuje już bić babci. Ponadto poprawił się jego zmysł porządku; nie zostawia już wszystkiego porozrzucanego i sprząta swoje rzeczy. Potrafi się lepiej skoncentrować, jest mniej niespokojny i potrafi usiedzieć w miejscu, dokończyć zadanie.

 

Jego odczucie „bycia zranionym” wyraźnie osłabło. Może dotykać rzeczy bez odczuwania bólu. Zmalały też jego gwałtowne sny i fantazje. Również potok słów osłabł; teraz potrafi mówić adekwatnie do sytuacji. W dużej mierze można zaobserwować wyraźną poprawę na każdej płaszczyźnie — cielesnej, psychicznej, emocjonalnej i duchowej.

 

Komentarz

Było fascynujące obserwować, jak mały chłopiec w toku leczenia homeopatycznego rozwinął uczucia czułości wobec ojca i babci. To jest wyjątkowość homeopatii: energetyczne działanie leku koryguje zmieniony stan (to, co nazywamy „inną pieśnią” pacjenta) i przywraca pierwotną pieśń człowieka, jego wewnętrzny pierwotny wzorzec. Ta pierwotna pieśń służy miłości wszystkich ludzi i ludzkości jako całości.

 

Przedstawiony przypadek pięknie pokazuje, jak dziecku, któremu zapewniono wolne i nieuprzedzone otoczenie, pozwolono w pełni rozwinąć całą jego indywidualność. W tym przypadku nie musiałem prawie nic robić, tylko być obecnym, mieć cierpliwość i obserwować to, co się przed mną działo. Kierowało mną zaufanie, że wszystko, co mały pacjent mi opowiedział, zbiegnie się w pewnym punkcie. Moja rola była rolą katalizatora: wszystko, czego pacjent potrzebował, to bezpieczna przestrzeń, w której mógł być sobą — bez oceniania i krytyki, tylko z kimś, kto go wysłucha i uważnie obserwuje. Przypomina mi to słowa Lao Tzu: „Czy masz cierpliwość, aby poczekać, aż muł opadnie i woda się przejrzysta?” W tym przypadku wszystko kręciło się wokół czekania i słuchania: uważnego towarzyszenia niewinnemu i radosnemu dziecku w jego czystych, nieskażonych formach wyrazu, aż można było doprowadzić wypowiedź do źródła — przez królestwo natury, sekcję, odpowiedni rodzaj, a także przez kategorie i studiowanie Materia Medica.

 

Przypadki takie jak ten ciągle utwierdzają mnie w prostym byciu — byciu otwartym, uważnym, świadkiem, aż wzorzec sam się ujawni.

 

Ten opis przypadku został pierwotnie opublikowany na http://theothersong.wordpress.com/ w newsletterze „Voice”.

 

Kategoria: Przypadki

Słowa kluczowe: bóle żołądka, nadwrażliwość na ból, lęk przed zranieniem, wesoły charakter, gadatliwość

Środek: Taraxacum

von Narayana Verlag