Skróty: MG: Mahesh Gandhi; P: pacjentka; HG: gest ręki. Przypadki zostały skrócone ze względów czytelności.
Przypadek 4
39-letnia pacjentka rozpoczęła pierwszą rozmowę anamnestyczną zdaniem: „Nie wiem w ogóle, od czego zacząć.” W jej oczach życie było jedną wielką katastrofą. Martwiła się o wszystko: o swój związek, finanse, pracę i wiele innych spraw. Miała trudności z zaufaniem innym ludziom. Fizycznie zdiagnozowano u niej zapalenie pęcherzyka żółciowego. Ponadto cierpiała na nawracające bóle migrenowe, które poprawiają się w ciemności. Kiedy boli ją głowa, potrzebuje świeżego powietrza i musi się ciepło ubrać. Nie potrafi spać przy zamkniętym oknie. Z natury jest bardzo impulsywna: ma nagłe napady złości, które jednak natychmiast ustępują. Kolejną dolegliwością są nieprzyjemnie pachnące upławy.
Pacjentka jest bardzo zmienna i niezdolna do planowania, nigdy nie wie, co zrobi za pół godziny. Nie potrafi podejmować decyzji ani rozróżniać. Kiedy patrzy na poruszające się obiekty, robi jej się dizzy i mdli ją.
Kiedy zapytaliśmy ją o katastrofę w jej życiu – to były jej pierwsze słowa – podała przykład swojego partnera: jeśli partner chciałby być czasem sam, od razu myślała, że już jej nie kocha. Sama ta myśl była dla niej bliska końcowi świata. Już jako dziecko brała do siebie wszelką krytykę ze strony nauczycieli, na przykład tak poważnie, że najchętniej przestałaby chodzić do szkoły. Wszystko wydaje się jej końcem świata, jako rodzaj „utraty”. Ma poczucie, że zawadza innym i jest bezwartościowa. Nie potrafi dystansować się od osób jej bliskich. Potrzebuje dużo czułości i uwagi; czułość oznacza ciepło. Ciepło to być przytulonym, jak czułe objęcie matki. Przytulenie oznacza dla niej poczucie bezpieczeństwa. W objęciach czuje się chroniona przed światem zewnętrznym, który stawia wymagania i w którym trzeba się udowadniać.
Całkiem niespodziewanie i nagle pacjentka powiedziała: „Zawsze mam poczucie, że muszę się zmieniać, żeby być czegoś warta. Staram się być perfekcyjna – jest w mnie ktoś, kto wymaga perfekcji. Chcę być niezależna, stać na własnych nogach i nie polegać na wsparciu z zewnątrz. Raz widziałam zabawkę – przypominała mi kulę, zamknięty, ale żywy system; nie potrzebowała wsparcia z zewnątrz; taką chciałabym być.”
.jpg)
Taką spontaniczną skojarzenie nazywamy skojarzeniem spontanicznym. Ta zabawka była bardzo zaskakującym aspektem, który tutaj się pojawił. Dlatego chcieliśmy dalej śledzić to połączenie i zobaczyć, dokąd nas zaprowadzi.
Zabawka przypominała zamkniętą szklaną kulę z żywymi istotami w środku, które zależą od zewnętrznego wsparcia, np. pożywienia. W tym doświadczeniu chodzi o niezależność. W obrębie zamkniętej kuli jest bezpiecznie przed upokorzeniem lub ryzykiem wyrzucenia z domu. Pacjentka opisała sytuację z dzieciństwa, kiedy wysłano ją do dziadków, ponieważ była niegrzeczna. Pacjentka wtedy poczuła się zraniona i upokorzona; jakby została wyrzucona z domu. Wtedy nie chciała już wracać do domu i uciekłaby na zawsze do lasu, gdyby miała przy sobie swoje rzeczy. Jednak bała się ciemnego, samotnego lasu. Po tym przeżyciu starała się być jak najbardziej perfekcyjna, aby nigdy więcej jej nie wyrzucono. Przez całe dzieciństwo była zależna od matki, nie potrafiła robić niczego sama. Zawsze pragnęła, aby matka kochała ją taką, jaka jest.
Kiedy poproszono pacjentkę o dokładniejszy opis zabawki, opowiedziała, że była jak szklana kula, podobna do zamkniętej kuli dla złotych rybek (HG: okrąg). „To bezpieczne miejsce dla niemowlęcia (zaczyna płakać), to jak uścisk. Jesteś chroniony i otrzymujesz opiekę, czułość i uwagę. To jak u nienarodzonego dziecka; to coś, co dziecko ma przed narodzinami, ale potem już nie.”
W tym miejscu nawiązała do artykułu, który przeczytała w czasopiśmie. Chodziło o dziecko wyrzucone w Chinach na ulicę jak worek śmieci, było całkowicie bezbronne. Wyobrażała sobie, jak to dziecko się musiało czuć – podatne i bezbronne wobec śmiertelnego niebezpieczeństwa. Pacjentka opowiedziała, że również czuła się „wyrzucona”, kiedy dowiedziała się o pozamałżeńskim romansie męża.
W tym opisie przypadku występują dwa ważne aspekty: po pierwsze doświadczenie w łonie matki i aspekt pierwotnego zaufania, upokorzenia i braku szacunku. Z drugiej strony pacjentka jest całkowicie zależna od innych, czuje się jak w szklanej kuli, która daje jej bezpieczeństwo, ochronę, czułość, opiekę i miłość. Z drugiej strony czuje się zawiedziona przez męża i przez matkę, ponieważ wyrwały ją z ochronnej powłoki. Doświadczyła tego jako upokarzające i niepełne szacunku. Ta całkowita zależność, odpowiadająca zależności dziecka w łonie matki, obserwowana jest przy Lithium. Rozczarowanie, nieufność, upokorzenie i brak szacunku to tematy Muriaticum (pierwiastek chlor) [7].
Zalecenie: Lithium muriaticum C200, później podano jeszcze 1M.
Kontrola: Sześć miesięcy później ataki paniki znacznie się poprawiły. Zapalenie pęcherzyka żółciowego i migrena zostały wyleczone. Również poczucie braku samodzielności było lepsze, ale nadal potrzebowała dużo wsparcia. Rozstała się z mężem, co świadczy o tym, że stała się znacznie bardziej samodzielna.
Przypadki opracowały i zestawiły Sneha Vyas i Devang Shah.
Źródła:
7 – Rajan Sankaran, Structure, Volume 1, Columns, Column 17 and Row 3, Chlorine
**************************************************************
Zdjęcia: Shutterstock
Zielony znak dwukierunkowy; iQoncept
Pojedyncza bańka mydlana; PanicAttack
Kategoria: Przypadki
Słowa kluczowe: zaburzenia lękowe, ataki paniki, schizofrenia, trauma, katastrofa, konwulsje, dezorientacja, histeria, seria litu, uduszenie, rozstanie.
Środki: Borium metallicum, Calcium nitricum, Lithium muriaticum, Nitrogenium, Oxygenium
Oryginalny artykuł: Interhomeopathy.org
