Siedemdziesięcioletnia kobieta zgłasza się z powodu problemów z nerkami. Jej moczowody są po nawracających infekcjach zamknięte przez tkankę bliznowatą. Siedem lat temu założono dwa cewniki. Jest zależna od stałego leczenia antybiotykami i dwa razy w roku trzeba wymieniać cewniki i czyścić moczowody. Codziennie cierpi z powodu silnych bólów. |
|
|
Na te dolegliwości stosowano Equisetum D12; ta potencja została przepisana pierwotnie, ponieważ była jedyną dostępną. Lek wydawał się działać dobrze: bóle ustąpiły, można było odstawić antybiotyk, zahamowało się rozrastanie tkanki bliznowatej i cewniki trzeba było wymieniać tylko raz w roku (jako środek ostrożności). Zapalenie pęcherza występowało jednak nadal nawracająco i poprawiało się tylko częściowo pod wpływem innych środków homeopatycznych: Sarsaparilla, Cantharis, Terbentina, Solidago, Senecio i Berberis. Uva Ursi podawano jako nalewkę ziołową, a powtarzane podania Equisetum wystarczały, by utrzymać sytuację pod kontrolą. Mimo to wciąż konieczne było stosowanie antybiotyków raz do dwóch razy w roku. |
Opis przypadku Jej mąż zmarł dwadzieścia lat temu. Mieszka sama, utrzymując się z dobrze prosperującego franczyzowego sklepu. W zeszłym roku przeszła zawał serca. Gdy przychodzi sprzątaczka, pomaga przy pracach domowych; chętnie z nią współpracuje. Poza tym siedzi i nic nie robi, ponieważ jest prawie zawsze zmęczona. Bóle mają zmienny charakter, są dni z bólem i dni bez bólu. Jej dolegliwości sercowe, na które przyjmuje Nitrobat, powróciły w wyniku zagrażającej życiu sytuacji związanej z wnukami, co bardzo ją napięło. |
|
![]() |
Ma wrażenie, jakby składała się już tylko z nerwów. Z jednej strony ma potrzebę robić wszystko, co w jej mocy, dla wnuków, z drugiej zaś jest przeważnie tak zmęczona, że chce tylko leżeć na kanapie. Wzdychając mówi, że często brak jej odwagi, by rozpocząć dzień i że utraciła radość z małych rzeczy w życiu. Nie wie, czy jest wystarczająco silna, by poradzić sobie z codziennością, ze wszystkim, co trzeba zrobić każdego dnia. Każdego ranka zaczyna, robi, co może, potem stwierdza, że to dla niej za dużo i musi znowu się położyć. |
Ale od czasu do czasu udaje jej się poderwać i z entuzjazmem oraz naciskiem zabrać za swoje obowiązki. Ze swoimi dziećmi nie chce rozmawiać o swoich zmartwieniach ani o sytuacji; nie chce być matką, o którą dzieci musiałyby się troszczyć. Gdy mówi, ciągle wzdycha i kładzie głowę na podpieranych dłoniach, z łokciami na stole. Wygląda jak delikatny, kruchy mały ptak. Czuje zmęczenie w całych kościach, aż po ręce i stopy. Często musi podpierać głowę z powodu bólu w karku. Po wielu latach wahania wreszcie postanowiła przeprowadzić się do mniejszego domu, ponieważ nie radzi sobie już z dużym domem. Analiza Jej postawa i sytuacja z ostatnich lat pasują do tematyki Fabaceae: przytłaczające zmęczenie, wola kontynuowania mimo zmęczenia, jej bezradosna sytuacja i fakt, że nienawidzi prosić o pomoc. Znacznie woli mieć wszystko pod kontrolą. Uważa za normalne radzenie sobie finansowo i emocjonalnie na własną rękę i samodzielne prowadzenie życia. Nie myśli wcale o zaakceptowaniu ograniczeń narzucanych przez wiek. Wątpliwości co do tego, jak dalej postępować, odwlekanie decyzji, wielokrotne zaczynanie czegoś i porzucanie tego, zmienność jej dolegliwości — wszystko to pasuje do stadium 5. Zmęczenie i konieczność podpierania głowy rękami odpowiada Gymnocladus. Zalecenie: Gymnocladus canadensis 200 K(1), jednorazowe podanie Kontrola |
|
| ************************************************************************** | |
| (1) Korsakoff | |
| ************************************************************************** | |
Kategoria: Przypadki
|
|

