E.B. jest szczupłą, ciemnowłosą kobietą o dużych, brązowych oczach, które wyróżniają się na jej kanciastej twarzy. Jest bardzo dowcipna, szybka i przyziemna. Spotkałam ją już wielokrotnie w biurze, poza tym nasze drogi czasem się krzyżują we wspólnym kręgu znajomych. Jest istną bombą energii i jej przyjaciółki często ledwo mogą powstrzymać się od śmiechu.
W wywiadzie wstępnym najpierw mówi o swoim temperamencie; potrafi być porywcza i gorąca, i wyraża pragnienie, by nieco zwolnić. „Trudno mi się skupić. Nie mogę znaleźć mojego rytmu i nie bardzo wiem, co będzie dalej.” Mówi, że jest to szczególnie widoczne w jej relacjach i w stosunku do bliskich jej osób. „Trudno mi prosić o pomoc. Gdybym tonęła, może bym dała radę, ale znienawidziłabym fakt, że ktoś musiałby mi podrzucić koło ratunkowe. Trudno mi przyznać, że czegoś nie zrobię samodzielnie. Lubię mieć wszystko pod kontrolą. Dla mnie to wyzwanie, żeby się nad tym zastanowić.”
„Wtedy szaleję i krzyczę, jestem zła i wściekła. Często udaje mi się wtedy powiedzieć: ‚OK, mam stres’, ale szkoda już wyrządzona. W środku czuję gorąco, coś we mnie bulgocze i wtedy uświadamiam sobie, że to nie jest to, czego potrzebuję. Jeśli znajdę czas, by zostać sama albo pójść na spacer, potrafię to z sobą przepracować. Ale nie zawsze znajduję wyjście. Znaleźć przestrzeń, miejsce, by móc oddychać, czy cokolwiek innego.”
E.B. dorastała na Środkowym Zachodzie USA z siostrą i dwiema przyrodnimi siostrami. Te przyrodnie siostry były o dziesięć i dwanaście lat starsze, a matka E. miała zaledwie 21 lat, kiedy została macochą. E.B. mówi, że jej matka nie była jeszcze gotowa na swoją rolę i nie pamięta spokojnej, kochającej i troskliwej matki.
„Jestem z nimi (siostrami) blisko, ale raczej powierzchownie… są całkowicie inne ode mnie. Konsumują, mają eleganckie domy. Ja tego nie chciałam. Nie otrzymałam wsparcia ani zachęty, by iść inną drogą.”
„Gdy miałam 18 lat, miałam wypadek samochodowy. Było źle, wiele rzeczy pamiętam fragmentarycznie (zaczyna płakać). Czasem jest ciężko. Nie sądzę, że pamiętam wszystko, tylko kawałki. Czasami przypominają mi się fragmenty, ale nie widzę tego wyraźnie. To następstwo… wyleciałam do tyłu z samochodu, kilka razy się przewrócił. Złamałam szczękę, barki i żebra. Płuco mi się zapadło, miednica była złamana w czterech miejscach, a kość ogonowa została zmiażdżona. Miałam też uraz głowy. Obrzęk, ale nie trzeba było operować. Byłam trzy lub cztery dni w sztucznej śpiączce. Brak wewnętrznych obrażeń poza zapadniętym płucem. Miałam szczęście. Straciłam większość ostatniego roku w szkole, ale moje oceny były wystarczająco dobre. Ukończyłam szkołę. Poszłam potem na college na dwa lata. W pierwszym roku byłam uzależniona od środków przeciwbólowych. Moja mama przyszła i pomogła mi odstawić tabletki przeciwbólowe. To była długa droga, zajęło to lata.”
„Od tamtej pory nie brałam już leków przeciwbólowych. Cierpię na przewlekłe bóle pleców. Czasami boli tak mocno, że ledwo wstaję z łóżka. Jest bardzo wrażliwe na ból. Poród był bardzo bolesny. Od tamtej pory nic nie brałam. Radzę sobie z Arnica i ibuprofenem… bardzo się boję. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek będę brać leki, ale to był trudny okres w moim życiu. To mnie przestraszyło, jak każdego innego narkomana. Kiedy raz pokonasz uzależnienie, straszne jest myśleć, że mogłoby się wrócić na tę drogę.”
U jej matki niedawno zdiagnozowano raka płuc i teraz wie, że jej matka umrze. Wspomina, że jej własna córka jest na tyle dorosła, że będzie pamiętać. Mówi: „ale ja nie mam wspomnień. Zrzucam tę wielką, silną fasadę… to nie zawsze jest szczere, ale jakoś trzeba sobie radzić. Dla mnie to jednak nie działa. Nie chcę już tego robić.”
Kiedy pytam ją, czy często się rozczula i płacze, odpowiada: „Nigdy. Przy mojej mamie i siostrach ani razu nie płakałam. Robię się wściekła, to moja kula ratunkowa. Czasem jestem przytłoczona i smutna: w te dni wyładowuję się na mężu, dzieciach i matce. Nie potrafię po prostu powiedzieć, że potrzebuję trochę czasu dla siebie, że mam zły dzień i chcę pójść na spacer. Nie, wieczorem przy kładzeniu się spać po prostu jestem w złym humorze i utrudniam życie wszystkim. Mój mąż ma wiele wad, jak każdy, ale kocha mnie i zrobiłby dla mnie wszystko. Jest jak wierny labrador. Mogę policzyć na palcach, ile razy razem płakaliśmy. Bardzo chciałabym wiedzieć, jakiego wsparcia tak naprawdę potrzebuję od niego. Wiedzieć, czego potrzebuję, a nie tylko wiedzieć, czego nie potrzebuję. Wtedy mogłabym skierować na to swoją energię.”
W wywiadzie medycznym E.B. raportuje, że jako dziecko miała nawracające zapalenia ucha środkowego i bardzo często musiała brać antybiotyki. Ciągle była chora. Pomimo szczepień miała ospę wietrzną, odrę, świnkę i różyczkę.
Przed wypadkiem była gimnastyczką sportową i dwukrotnie złamała sobie nadgarstek w sporcie (raz prawa, raz lewa), a także lewy łokieć i prawe kolano.
„Jestem bardzo nastawiona na rywalizację, zawsze chcę wygrać i mieć rację. Uwielbiam czuć moje ciało, dużo się pocić… muszę uprawiać sport, wyładować się, inaczej staję się niespokojna i nerwowa.”
Historia rodzinna: liczne przypadki raka; ze względu na wskazania kuszące było przepisanie Carcinosinum, ale opowieść o jej wypadku była zbyt poruszająca. Tak poruszająca, że podczas rozmowy wybuchnęła łzami. Łzami, których jak twierdzi, nigdy nie przelewa. Również przewlekłe bóle pleców i codzienne życie pacjentki jako matki dwójki małych córek – dużo podnoszenia i noszenia – skłoniły mnie do dalszych rozważań.

Hypericum pojawił się wysoko w repertoryzacji, szczególnie w odniesieniu do objawów cielesnych. Pokrywał wiele jej obrażeń w wyniku wypadku samochodowego: zmiażdżona kość ogonowa, uraz głowy i utratę pamięci. Wymieniany jest także w następujących rubrykach:
UMYSŁ: Niespokojność
UMYSŁ: ostry, kąśliwy, z ciętą ripostą
UMYSŁ: Aktywność umysłowa, zwiększona
UMYSŁ: Drwiny, sarkazm, kąśliwy sarkazm
UMYSŁ: Natłok myśli, lawina myśli, potok myśli
Uważałam, że odczucie E.B. „nie mogę znaleźć mojego rytmu” i wyrzucanie wszystkiego na zewnątrz, zanim znajdzie czas na zastanowienie się, czego właściwie potrzebuje, są dobrymi wskazaniami do Hypericum. Jej obrażenia i obecne bóle też dobrze pasowały. Nie byłam pewna, czy środek stosowany zwykle w ostrych sytuacjach może wyleczyć urazy sprzed ponad 15 lat. Mimo to postanowiłam zaryzykować w tym miejscu.
Przepis: Hypericum LM1 codziennie.
Pierwsza recepta miała miejsce w połowie czerwca.
Kolejne wizyty
Lipiec: „Czuję się dobrze. Miałam wakacje i odwiedziłam rodzinę w Michigan. Spałam na dmuchanym materacu i czułam się wspaniale. To bardzo niecodzienne. Długie siedzenie podczas podróży zazwyczaj nie służy moim plecom. Było dobrze, czułam się świetnie, byłam całkowicie obecna. Raz lub dwa razy pojawiły się emocje, ale nie musiałam ich tłumić; wszystko po prostu wypłynęło. Kiedy wróciłam do domu, od razu mieliśmy rodzinne wakacje. To nie było takie dobre, wiele się pojawiło. Przestałam brać środek i zaczęłam znowu dopiero, gdy wróciliśmy do domu. Wiele wychodzi na wierzch, ale potrafię sobie z tym lepiej radzić. To wspaniałe. Nie mam już tych przewlekłych bólów. To pomogło… bóle w biodrze zniknęły; nie mam już tych przeszywających bólów.”
Na moje pytanie, jak wygląda jej wewnętrzna niespokojność, odpowiedziała:
„To trochę się poprawiło. Ostatnie dwa dni było dużo pracy, miałam wiele do zrobienia. Moje serce już nie pędzi jak wtedy, gdy nie wiedziałam, co będzie dalej. Teraz mogę iść krok po kroku, wszystko nie kręci się już w głowie. Wciąż się martwię, ale stałam się bardziej pragmatyczna. Emocjonalnie czuję się stabilna.”
Wrzesień: „Przez cztery tygodnie brałam środek codziennie. Biegałam około 15 kilometrów tygodniowo, czasami 20. Czuję się świetnie. Miałam wrażenie, że z preparatem osiągnęłam plateau… Z bólami potrafię sobie i tak radzić w 100% lepiej niż wcześniej. Obecnie mam trochę PMS… ale uczucie, że rano nie chcę wstawać i wieczorem iść spać z bólem – tego już nie ma. Zawsze mam go przy sobie. Moja niespokojność i pośpiech znacznie się zmniejszyły. Podoba mi się, że mam poranki dla siebie…. Nie jestem już taka wytrącona z równowagi. Teraz podczas joggingu nie mam już słuchawek na uszach; to jest terapeutyczne. Wcześniej miałam luki w pamięci, zapominałam rzeczy. Teraz już nie tak często. Nie piję też tyle kawy. Środek pomógł mi robić to, co musiałam zrobić. Nauczyłam się, że nie potrzebuję więcej energii.”
Od tego czasu przyjmuje Hypericum LM2. Nadal czuje się dobrze.
************************************************************
Zdjęcie: Wikimedia commons; Hypericum perforatum; RA Nonenmacher
Kategoria: Przypadki
Słowa kluczowe: Złość, temperament, wypadek, urazy, utrata pamięci, bóle pleców, złamania kości, kontuzja, uzależnienie.
Środek: Hypericum.
Artykuł oryginalny: Interhomeopathy.org