Pacjentka jest młodą, 30-letnią kobietą. Jest wysoka i szczupła, radosna i rozmowna. Zarabia na życie jako sprzedawczyni i opiekunka do dzieci.
Główną dolegliwością jest niedoczynność tarczycy, która zaczęła się trzy lata wcześniej. Dlatego czuje się zmęczona, wyczerpana, nerwowa i osłabiona. Je dużo, zwłaszcza czekoladę i lody. Mogłaby jeść przez cały dzień. Jej tarczyca jest lekko powiększona, zauważa to zawsze, gdy ma stres.

„Mój problem polega na tym, że jestem bardzo wrażliwa. Zaczynam płakać, gdy ktoś mówi coś, co mi się nie podoba, albo gdy ktoś mówi głośnym i ostrym tonem. Nie potrafię tego kontrolować. Wstydzę się tego, ale to silniejsze ode mnie. Zawsze byłam nadwrażliwa. Już w szkole wybuchałam płaczem, gdy nie potrafiłam odpowiedzieć na pytanie nauczyciela. Zawsze, gdy byłam niepewna, zaczynałam płakać i zdarzało się to bardzo często. Reaguję bardzo wrażliwie na nieuprzejmości, szczególnie wobec dzieci.”
Jej ojciec zmarł dziesięć lat wcześniej, wkrótce potem zmarł też dziadek, a siostra straciła dziecko. „Byłam głęboko zasmucona i opowiedziałam o moim żalu wszystkim moim przyjaciołom. W pewnym momencie mieli tego dość, bo po prostu nie potrafiłam przestać mówić. Czułam się samotna i nieszczęśliwa. Płakałam codziennie. Potem zwróciłam się do Boga i znalazłam pocieszenie.”
Ona teraz wierzy w reinkarnację i że śmierć nie może być końcem. Potrafi zaakceptować, że jej ojciec i dziadek są teraz w lepszym miejscu, ale ma też poczucie, że nadal potrzebuje ich bliskości. „
Próbuję zachowywać się jak dorosła, ale wewnętrznie czuję się tak niepewna i tęsknię za ojcem i dziadkiem, oni zawsze służyli mi dobrą radą.”
„Reagowałam na wszystko. Każdy komentarz odbierałam jako zranienie. Wszystko, co nowe, stanowi dla mnie problem. Nowe rzeczy napawają mnie lękiem. To straszne, gdy jestem w nowej sytuacji i nie wiem, co robić. Boję się, że ktoś może na mnie nakrzyczeć, gdy popełnię błąd. To bardzo by mnie upokorzyło.”
„Obecnie mieszkam u matki, ale nie jestem z tego zadowolona. Ona tak naprawdę mnie nie zna, nie rozumie mnie. Najchętniej mieszkałabym sama, ale nie stać mnie na czynsz. Moja matka nie nosi w sercu miłości. Staram się zrozumieć ludzi takich jak ona i dowiedzieć się, dlaczego nie okazują miłości i troski. Dlaczego są tacy opryskliwi i niegrzeczni. Staram się to zrozumieć, ale bardzo mnie to rani.”
„Szkoła była dla mnie złym doświadczeniem, było bardzo trudno. Uczyłam się tylko tych przedmiotów, które lubiłam. W innych nie przykładałam się i bardzo bałam się kar od nauczycieli. Szkoła oznacza dla mnie niepewność i lęk; z drugiej strony mam dobrych przyjaciół, z którymi dobrze się dogaduję. Zawsze mówią mi, że jestem inna i często pytają mnie o radę.”
„Kilka lat temu byłam w związku, ale on był dla mnie bardzo opryskliwy i zakończyłam ten związek. Potem bałam się, że może się na mnie zemścić. Podobnie było z moją byłą szefową. Szukała powodów, by mnie dręczyć, ale Bóg miał nade mną litość i znalazłam nowe zatrudnienie.”
„Dążę do boskiej miłości. Czuję się pełna miłości; kiedy medytuję albo jestem ze swoją grupą, jestem otwarta i pełna świadomości. Wiem, że małżeństwo i miłość cielesna nie są dla mnie przeznaczone. Zdecydowałam się żyć sama i rozwijać boską miłość.”
„Boję się, że ktoś, kogo kocham, może zachorować. Gdy jeden z moich przyjaciół lub ktoś z mojej rodziny zachoruje, to dla mnie duży stres. Czuję się wtedy, jakbym sama była chora. Gdy coś mnie bardzo zrani, mogę płakać nad tym godzinami. Gdy byłam młodsza, wspinałam się na drzewa i tam płakałam.”
„Wiem, że moim przeznaczeniem jest poświęcać się drugim, służyć im, przede wszystkim dzieciom. Dzieci są najlepsze na świecie.”
„Mój problem to moja niepewność; moje lęki. Nie mogę nic zrobić, bez tych uczuć. Tak bardzo chciałabym być niezależna i zrelaksowana.”
„Moje życie zmieniło się radykalnie, odkąd znalazłam mojego guru i wspólnotę. W nich znajduję nieopisane uczucie miłości, czułości i radości; mimo to wciąż jestem pełna lęków i niepewności.”
Często marznie, ale dużo się poci.
Pije zimną wodę i przez cały dzień je lody i słodycze.
Ma bolesne hemoroidy i żylaki na obu nogach. Jej menstruacja jest bolesna.
Analiza
Z powodu allopatycznego leczenia niedoczynności tarczycy przepisałam pacjentce Lanthanum phosphoricum LM1, do przyjmowania codziennie przez trzy tygodnie.
Kontrola
Na pierwszej kontroli cztery tygodnie później jej objawy poprawiły się o 70% (zmęczenie, pocenie się, problemy ze snem, powiększenie gruczołu, nerwowość, nadwrażliwość, bolesne miesiączki i hemoroidy).
Przez następne dwa miesiące przyjmowała lek codziennie, a jej lekarz zmniejszył konwencjonalny lek do 1/4 pierwotnej dawki.
Podczas drugiej kontroli (trzy miesiące po pierwszym podaniu) relacjonowała mi, że czuje się wspaniale. Czuła się bardziej pewna siebie, odważniejsza i radośniejsza. Nie wybuchała już natychmiast płaczem, gdy ktoś ją krytykował. W końcu potrafiła odpowiedzieć: „Nie czuję się dobrze, kiedy traktujesz mnie w ten sposób.” Po raz pierwszy w życiu czuła się jak dorosły człowiek, który potrafi właściwie reagować na nowe sytuacje.
Zleciła badanie krwi: T4 wynosiło 59, a TSH 5,8. Po raz pierwszy od czterech lat jej lekarz był zadowolony z wyników. Dalsze zmniejszył dawkę leku, zakładając, że pacjentka być może wkrótce będzie mogła go całkowicie odstawić.
****************************************
Kategoria: Przypadki
Słowa kluczowe: Lanthanum phosphoricum, niedoczynność tarczycy
Środek: Lanthanum phosphoricum
Artykuł oryginalny: Interhomeopathy.org