|
33-letni mężczyzna, pierwsza konsultacja 7 stycznia 2011 Główny problem: zespół wypalenia (burnout) „Czuję się nagle zagubiony, nie mam już motywacji do niczego. To nie jestem ja. Zawsze lubiłem się śmiać i często wychodzić. Mam plany, chcę je zrealizować, ale potem mam wrażenie, że nie chcę nikogo przy sobie ani nic robić. Czuję, że wszystko mnie omija. Zaczęło się około 3 lata temu po urazie pleców. Miałem wrażenie wielkiej straty, nic nie było już takie jak wcześniej. Złamałem kilka kręgów, a nerw kulszowy był uciśnięty. Chodziłem do chiropraktyka, na rentgen i do specjalisty, który powiedział, że to się goi. To może mieć silne konsekwencje, ból przy chodzeniu i przy ruchu, a gdy chodzę cały dzień; ból w krzyżu, ból w pośladku, w lewym nodze i skurcze łydek. Około 10 lat temu podniosłem coś za ciężkiego; chciałem być bohaterem. Przez kilka lat nic się nie działo, ale 3 lata temu uderzyło mnie to naprawdę mocno: byłem niezdolny do pracy przez prawie 6 miesięcy. Nie mogłem wiele robić, straciłem siłę w ciele i już zwykły spacer był dla mnie prawie za dużo. Mam prawie żadnej motywacji. Raczej bujam w obłokach. Chcę to i tamto zrobić, a potem robi mi się tego za dużo i nic z tego nie robię, nawet codziennych rzeczy, jak prace domowe. Na przykład w zeszłym tygodniu zajęło mi 4 dni, żeby pójść do banku i zapłacić rachunek. Co Pan robi?
Siedzę i rozmyślam o życiu, co mógłbym zrobić, co chciałem robić; leżę i myślę o tym zamiast działać. Brakuje mi czegoś albo coś musi się wydarzyć, ale nie wiem co. Lubię wędkować i biwakować. Kiedy jeszcze pracowałem, często chciałem wyjść i powędkować przez jakiś czas. Dużo myślę o życiu towarzyskim. Obecnie czuję się jak samotnik. Zwykle jestem ciągle w ruchu i odwiedzam innych, ale teraz już tego nie robię. Proszę opowiedzieć mi coś o swoim dzieciństwie! Jako dziecko zawsze miałem psy i inne zwierzęta domowe. Moi rodzice byli w porządku, chodzili z nami do parku i tym podobne. Moja matka była dobra, ale mój ojciec był brutalny. Taki facet, który mógł siedzieć przy stole i nagle bez żadnego powodu kogoś uderzyć albo rzucać krzesłami. Mój brat i ja byliśmy często bici, przeważnie bez powodu, żyliśmy jak na szpilkach. Uczucia wobec ojca? Parę razy to rozważałem: nabiłem karabin snajperski (kaliber .22) i chciałem wejść na górę i go zastrzelić; wszystko było przygotowane – musiałbym tylko wejść po schodach, ale nigdy nie odważyłem się. Wiedziałem, co by się wtedy stało, trafilibyśmy do rodziny zastępczej, tak daleko potrafiłem przewidzieć. Kiedy byłem młodszy, byłem w dość rozpaczliwej sytuacji. Byłem cichym dzieckiem i potrafiłem dobrze zająć się sobą; miałem kilku przyjaciół, ale przeważnie byłem sam. Jako dzieci moja siostra i ja trzymaliśmy się mocno razem. Byliśmy sobie bardzo bliscy, była moim małym cieniem, jej nie szło tak źle jak nam. Czasami przyjmowałem chłostę za moją małą siostrę. A matka? Kiedy byliśmy młodsi, była razem z nami w tej samej sytuacji, w końcu opuściła go na jakiś czas. Nie znam całej historii, chociaż rozmawiałem z nią o tym, gdy miałem około 15 czy 16 lat. Nie mogła sobie pozwolić na odejście, dopóki miała trójkę dzieci do wychowania. Ona też była maltretowana; ona chyba miała najgorzej, to pewne. Brat? Nigdy tak naprawdę nie sprzeciwił się naszemu ojcu, próbował przymykać na to oczy, ale też dostał swoje. Jak Pan na to reagował? Nie zajmowałem się nim, wypychałem go z moich myśli. Gdybym uciekł, on by tam dalej był. Gdybym uciekł, rodzina dalej by była bita. Wszyscy byli zbyt przerażeni, by odejść. Tak było aż do czasu, gdy miałem około 15–16 lat; wtedy nagle się zmieniłem i zacząłem stawać w swojej obronie. Mój ojciec wciąż wydawał się groźny, ale stał się teraz zrzędliwym starym mężczyzną. Jak poszło Panu w szkole? Myślę, że dobrze. Gdy byłem młodszy, rodzice nigdy nie mieli pieniędzy, nigdy nie miałem ładnych ubrań itd. Trochę byłem dokuczany, ale nie za bardzo. Miałem kilku dobrych przyjaciół; od czasu do czasu były problemy. Dzieci są dziećmi, dzieciństwo jest częścią dorastania. Jeśli coś przeszkadza, trzeba coś z tym zrobić. To nie wpłynęło na moje życie. Jak było w okresie dojrzewania? Paliłem dużo marihuany, nadal palę praktycznie codziennie, raczej wieczorem; tylko od czasu do czasu mam większe odloty. Początkowo planowałem popracować około roku, a potem wrócić na studia i zdać egzamin na inżyniera mechanika. Ale nigdy nie wróciłem. W pracy poznałem wielu miłych ludzi i miałem wrażenie, że to miejsce, gdzie jestem potrzebny. Przez kilka lat byłem zadowolony z pracy. Wcześniej, gdy byłem młodszy, nie podróżowałem dużo, więc było wspaniale, że płacono mi za podróżowanie i poznawanie nowych miejsc. W ostatnich latach miałem pewne przerwy w pracy, wcześniej przeważnie byłem w trasie około 8–10 miesięcy w roku. Byłem zależny od pieniędzy. Praca jest we mnie zakorzeniona; sprawiała mi przyjemność i lubiłem ludzi, z którymi pracowałem. Przez długi czas było tak: „To moje życie i to chcę robić.” Dopiero od 2007 roku zauważyłem, że życie ma do zaoferowania znacznie więcej.
|
|
Teraz bardziej dbam o równowagę między pracą a życiem prywatnym. Od sierpnia do grudnia miałem tylko 4 dni wolnego. Nie mam celów, wciąż ich szukam. Po prostu chcę być szczęśliwy i mieć ciągle zabawę, prowadzić zdrowe życie. Chciałbym spędzać więcej czasu z innymi ludźmi, z przyjaciółmi, z rodziną, uczestniczyć w spotkaniach i zebraniach itp. Ciągle jestem bez tchu, palę za dużo. Nie piję wystarczająco w ciągu dnia. Muszę się do tego wręcz zmuszać. Mam stres w pracy, całe moje życie kręci się wokół pracy. Co Pan robi, kiedy czuje stres? Jadę na krótką przejażdżkę i wdepnię w gaz. Może porozmawiam z kimś w pracy o tym, żeby to wyrzucić z siebie. W 80% przypadków robię przejażdżkę samochodem, żeby się uspokoić. Nie mogę siedzieć przy pracownikach i robić głębokich oddechów. Czy stres wynika z Pana stanowiska kierowniczego? Na początku było bardzo stresujące, wziąłem na siebie za dużo. Trudno mi było powiedzieć „nie”, to nie jest dobre. Zawsze dbam najpierw o innych i próbuję im pomóc, zanim zabiorę się za własną pracę. Czy ma Pan cechy przywódcze? Lubiłem to, byliśmy zespołem – kocham wyzwania, to jasne. Sen? Niektóre noce są w porządku, ale większość nocy przewracam się w łóżku, budzę się, wstaję na chwilę, znowu kładę się i nie mam wystarczająco snu. Budzę się rano i nie czuję się wypoczęty. Utknąłem w pracy. Sny? Nigdy nie potrafiłem dobrze przypomnieć sobie swoich snów. Śnię dużo o pracy, co będzie następnego dnia czy o czymkolwiek. Na końcu konsultacji mówi: „Gdzie zniknęło moje życie?“ Wybór koloru pacjenta: 21 C Analiza Rubryka „Duch i uczucia, pragnienie zabicia – rodzice, ich, u dziecka” ma tylko jeden lek: Derris pinnata. Myślałem, że to ważne w tym przypadku, wraz z innymi tematami należącymi do serii żelaza. Istnieje także wiele podobieństw z roślinami strączkowymi. Uważałem, że wskazany jest środek roślinny, ponieważ uraz sprzed kilku lat był wyraźną przyczyną prowadzącą do obecnego stanu. Tematy Fabaceae (bobowatych), które odzwierciedlają się w tym przypadku
- Marzenia o pracy (Baptisia)
- Bieda, lęk przed biedą
- Obowiązek, zbyt ciężka praca
- Charakter motyla: pragnienie wolności, chęć ucieczki od trudnego bytu
Temat biedy jest bardzo rozpowszechniony, lęk przed tym, że nie będzie się miało wystarczająco, aby zaspokoić swoje potrzeby, zarówno na poziomie fizycznym, jak i emocjonalnym (DD Psorinum). Życie jest odczuwane jako mozolne i nudne, bez radości i bez odmiany. Wszystko jest ciężką pracą, a nie zabawą. Pacjenci potrzebujący Fabaceae czują się bezsilni wobec sytuacji biedy i niedostatku. Mają tendencję do przeciążania się i stają się wtedy surowi, bez humoru, rozczarowani i krytyczni („holy bean”). Jan Scholten stwierdza, że Fabaceae (bobowate) są ważnymi lekami w przewlekłym zespole zmęczenia (Chronic Fatigue Syndrome). Zmęczenie jest zarówno fizyczne, jak i umysłowe. Fizycznie może to prowadzić nawet do prawdziwego paraliżu (stwardnienie rozsiane, polio) lub do przeciwieństwa paraliżu, mianowicie do napadów epileptycznych. Psychicznie obraz chorobowy objawia się ospałością i dezorientacją, niezdolnością do koncentracji lub w ogóle do myślenia. Krótko mówiąc, całościowy obraz jest nacechowany nędzą, cierpieniem i pesymizmem. Logiczną konsekwencją tego jest pragnienie przyjemności, chęć cieszenia się życiem bez ciężaru problemów. Preparaty Fabaceae mogą być potrzebne, gdy ktoś całe życie odczuwał je jako ciężkie, albo mogą być pomocne w określonych fazach życia, gdy jest tylko praca, a żadnej przyjemności. Według Jana Scholtena Derris pinnata znajduje się w stadium 15, w miasmie gruźliczym, z tematami utraty, nagłego poczucia zagubienia, pragnienia podróżowania, trudności w oddychaniu i utraty energii życiowej.
Zalecenie: Derris pinnata C6, codziennie Kontrola po tygodniu: (Pacjent zgłasza, że teraz nie ma już bólu, ani przy wstawaniu, ani w ciągu dnia.) Mam trochę więcej inicjatywy. Już nie myślę tylko o robieniu czegoś. Od kilku dni pracuję w moim dziale. Mam znowu więcej energii i wieczorami nie jestem już tak ekstremalnie zmęczony. Dziwne: śpię mniej i mam więcej energii. Śpię całą noc. Nadal nie mam snów. Kiedy śnię, wydaje się to trwać tylko 2 minuty. Wciąż widzę morze i jasne słońce, tak spokojnie. Śpię dużo lepiej i nawet nie jest mi trudno rano wstać. Przez ostatnie dwa dni wstawałem już o 6 rano. Kontrola po 2 miesiącach Śpię całą noc. Rano jestem tylko przez minutę lub dwie zmęczony, ale potem wstaję i moja energia jest dość dobra. Kupiłem psa; zmusza mnie do spacerów, to daje dobrą energię. Energia i motywacja stały się znacznie lepsze niż wcześniej; już nie siedzę i nie rozmyślam o rzeczach. Zwykle udaje mi się zrobić wszystko, co muszę w ciągu dnia, to świetnie. Bóle pleców? Wydaje się, że naprawdę jest lepiej. Najwyraźniej nie mam już bólu. Również rano przy wstawaniu nie mam już bólu i to jest jak „wow!” Bóle kulszowe też są lepsze; nerw kulszowy reagował nieznacznie, gdy zacząłem robić długie spacery i wędrówki z psem. Byłem zaskoczony, gdy w zeszły weekend odwiedziłem C.: byłem godzinami na placu zabaw w pomieszczeniu i wcale nie miałem bólu, to niesamowite. To tak, jakbym zaczął nowe życie. Czuję, że mogę znów dużo więcej robić; życie wraca! Czuję, że znów jest trochę więcej zabawy. Czuję się znowu jak dziecko; któregoś dnia zasadziłem drzewo i sprawiło mi to przyjemność i przywołało stare wspomnienia. Duszność?
Już nie tak często, odkąd chodzę pieszo, rzadziej mnie to dopada; to raczej wyjątek. Kontrola po 4 i pół miesiąca Czuję się naprawdę dobrze, to ogromna różnica. Śpię mniej, ale czuję się wypoczęty i gotowy na dzień. Mam dużo więcej energii i udaje mi się zrobić to, co muszę w ciągu dnia. Moje oddychanie jest wspaniałe, teraz mogę chodzić pod górę z psem. Nadal palę, ale moje nawyki żywieniowe stały się znacznie zdrowsze (schudłem). Wszystko poszło w pozytywnym kierunku, leczenie było bardzo skuteczne! Gdy czuję się trochę źle, poznaję przyczynę i nie wpadałem ponownie w depresję. Wtedy biorę kolejną dawkę (C12) i następnego ranka jest znów dobrze. Kontrola (e-mail) po 15 miesiącach Tutaj wszystko zdrowe i wesołe. Mam jeszcze kilka globulek z pierwszego razu, kiedy mi je wysłaliście, biorę je w razie potrzeby. Moja energia trochę się waha z powodu kilku osób, które weszły w moje życie i z niego wyszły. Tego zimy miałem nowego współlokatora; okradł mnie, kiedy wyjechałem; to przez jakiś czas mocno mnie obciążyło. Ale gdy tylko wziąłem środek, moja energia wróciła i umysł znów się wyczyścił. Mój kręgosłup się poprawił; dlatego teraz mogę więcej pracować, a to trzyma mnie w ruchu. Teraz śpię lepiej. Kładę się spać o 23:00 i wstaję każdego ranka około 7 po regenerującym nocnym odpoczynku. Katharina Riedener praktykuje w Osoyoos, B.C. (Kanada) Kategoria: Przypadki Słowa kluczowe: przewlekłe zmęczenie, brak motywacji, pragnienie zabicia, lęk przed biedą, Leguminosae Środki: Derris pinnata
|