
Hasła reklamowe krzyczą do mnie wręcz: „Najnowsza formuła ochrony przeciwsłonecznej dla Twojej skóry”, „Ryzyko raka skóry – takie są wyniki najnowszych badań”, „Chroń swoje dzieci”.
Proszę wybaczyć moją polityczną niepoprawność, ale jak mam chronić moje niemowlę, skoro smaruję je od stóp do głów syntetycznymi substancjami? Czy nasi przodkowie w minionych wiekach nie pracowali na palącym słońcu, nie zapadając na raka skóry? Coś tu się nie zgadza.
Odmówiłam smarowania mojej skóry czymś, co nie daje mi stuprocentowej pewności, że mogłabym to też zjeść (o tym już pisałam). Zamiast tego moja rodzina i ja stawiamy na rozsądek i z umiarem korzystamy z ożywczych promieni słonecznych. Nawet mój mąż o jasnej karnacji bierze kąpiele słoneczne. Z olejem kokosowym – bogatym w pielęgnujące i ochronne antyoksydanty – oraz kapeluszem przeciwsłonecznym radzimy sobie świetnie bez chemii.
Przyznaję, że czasem przesadzamy i nabawiamy się lekkiego oparzenia słonecznego. Czy mamy przez to kilka dni cierpieć? Oczywiście że nie, dzięki homeopatii!
Pierwszym lekiem, który w takich przypadkach stosujemy w naszej domowej apteczce, jest Cantharis C30. Środek ten znany jest z łagodzenia palącego bólu; każdy, kto miał kiedyś oparzenie słoneczne, zna to uczucie.
Dopasowujemy potencję leku do stopnia nasilenia oparzenia: C6, C12 i C30 pomagają przy lekkich do umiarkowanych oparzeniach. Przy cięższym oparzeniu ze współtowarzyszącymi objawami, takimi jak gorączka i dreszcze, wskazane są wyższe potencje, np. C200 lub nawet 1M. Jeśli nie masz jeszcze doświadczenia z homeopatią, proszę zwrócić się do profesjonalnego homeopaty.
Dopóki oparzenie jest bardzo bolesne, należy stosować środek stosunkowo często, być może co jedną-dwie godziny. Gdy ból ustępuje, można stopniowo zmniejszać dawki i przyjmować go rzadziej. Jeśli ból powróci, stosuj lek częściej. Leczenie może trwać kilka dni, czasami nawet tygodni.
Dodatkowo, oprócz podawania doustnego, można rozpuścić kilka kuleczek leku w wodzie, zwilżyć kompres i nałożyć na dotknięty obszar skóry. Można też dodać kilka kropli tinktury Calendula. Calendula wspomaga gojenie ran i sprawia, że skóra szybko wraca do zdrowia.
Tinktura oznacza, że lek został przygotowany na alkoholu i jest płynny, nie w postaci pigułek. Tinktury z Calendula można stosować do leczenia ran po oparzeniu słonecznym, rozcieńczając je w stosunku 1:4 z wodą. Do rozcieńczania nadaje się woda destylowana, filtrowana lub mineralna.
Calendula officinalis, zwana też nagietkiem, to niewymagająca roślina i rośnie w każdym ogrodzie – proszę spróbować. W moim ogrodzie ma honorowe miejsce od dawna i pojawia się co roku na nowo. Szczególnie jesienią cieszę się z jej jaskrawych, pomarańczowych kwiatów. Zbieram główki kwiatów tuż przed ich rozkwitnięciem i suszę je, aby później móc przygotować z nich tinkturę lub maść. Proszę po prostu ciasno umieścić kwiaty w brązowym słoiku z zakrętką i zalać spirytusem lub wódką, aż kwiaty będą przykryte. Odstaw całość na kilka tygodni, a następnego lata będzie można już leczyć małe rany, zadrapania i oparzenia.
A teraz czas na słońce, aby wkrótce móc pochwalić się promienną cerą.
Pozdrawia, Joette
.png)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Źródło: https://joettecalabrese.com/blog/skin/protection-from-sunburn/
Zdjęcie: Shutterstock_1409269208, Copyright: SERDTHONGCHAI
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
