Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
Skontaktuj się z nami za pośrednictwem naszej infolinii zamówień: +49 (0) 7626 974 9700 / Napisz do nas: +49 (0) 160 652 2038 (pon.-pt. 8:00-20:00, sob. 8:00-12:00)

Phaseolus vulgaris: wielkie zamieszanie

Aktualności
 

11_0309_phas_vulg.jpg

Kobieta około pięćdziesiątki przychodzi na konsultację z powodu przewlekłego zmęczenia, z którym zmaga się od wielu lat. Odwiedza różnych lekarzy alternatywnych i konsultuje się z psychoterapeutami, aby zrozumieć swoje liczne problemy; poza tym ma duży wybór książek samopomocowych. Trudno odróżnić, co naprawdę jest jej własnym doświadczeniem, a co przeczytała w książkach, ponieważ - jak twierdzi - jest odłączona od samej siebie. Ma gruby stos dokumentów z wcześniejszego leczenia u innego homeopaty. Poniższe uwagi są zbiorem moich i jego notatek, ponieważ tematy, a nawet dokładne sformułowania nie zmieniły się przez lata.

„Jestem tak zmęczona, że rano ledwo mogę wstać. Budzę się w nocy i nie mogę znów zasnąć; wtedy jestem zmęczona przez cały dzień. Nie mam siły, żadnej motywacji, żadnej energii seksualnej i żadnej radości. Chcę umrzeć; trudno mi uwierzyć, że kiedykolwiek naprawdę chciałam tu być. Przeżyłam całe życie „poza sobą”, ale teraz nawet to nie jest już pewne. Prowadzę dużo pracy duchowej nad rozwojem i realizacją własnych działań. Jestem tak wrażliwa i intuicyjna; wyczuwam emocje innych ludzi i czasem ledwo potrafię odróżnić, które są moje własne. Jestem osobą, która chętnie daje; nie wiem, jak przestać tak dużo dawać i jak coś zachować dla siebie.

W moim życiu było tak wiele nadużyć i traum. Myślę, że zostałam uwiedziona przez ojca, gdy byłam młoda. Moje siostry mnie nie lubią i nie akceptują jako członka rodziny; mieliśmy poważne spory o spadek po matce, chociaż to ja byłam jedyną, która się nią opiekowała. Życie jest okropne, twarde, samotne i zimne. Sposób, w jaki ludzie są traktowani, jest przerażający. Nienawidzę tej niesprawiedliwości na całym świecie. Walczę, ale mój głos nie jest słyszany. Jak świat może być do mnie tak zły, skoro zrobiłam dla świata tak wiele? Czuję się bezsilna w moim życiu. Napisałam traktat o „wstydzie”. Czuję, że zostałam tak upokorzona, że ledwo istnieję. Jestem takim nieudacznikiem. Chcę być silna, pewna siebie, osiągnąć coś i być szczęśliwa, ale potrafię tylko udawać - mając nadzieję, że nikt tego nie zauważy. Jestem krytyczna i surowa i nienawidzę siebie za to, jaka jestem. Moje życie to mozół, nieustanna walka.

Mój umysł jest wyczerpany i nie działa prawidłowo. Jestem zdezorientowana, jakbym poruszała się w zwolnionym tempie. Jestem rozproszona, rozdwojona, poza kontrolą, chaotyczna, jakbym traciła rozum. Boję się, że skończę znowu w zakładzie dla obłąkanych. Moja historia życia to jedno wielkie „chaos”. Boję się, że oszaleję, rozpadnę się na kawałki i rozsypię. Jestem odcięta od siebie, zdysocjowana, to wszystko wielki bałagan. Zbyt wiele myślenia zamieniło się w niezdolność do myślenia w ogóle. Mój umysł zamarza, powstaje całkowita pustka, kiedy na przykład mam przemawiać przed grupą. Kiedy jestem zestresowana, czuję się oderwana od otoczenia, jakbym opuściła swoje ciało. Kiedy mam wydawać polecenia, jestem mętna jak smoła. Ponieważ organizacyjna część mojej duszy nie działa, popadam w panikę i podejmuję złe decyzje. Nie wiem już, jak zarządzać swoimi finansami ani jak sporządzić przepis. Nie wiem, jak długo potrawy mają się gotować ani jak sprawić, żeby wszystko było gotowe jednocześnie. Każda praca wymaga ode mnie wysiłku, bo nigdy nie wiem, czy mój mózg nie „zamarznie”. Nie poradzę sobie w świecie, jeśli mój umysł nie funkcjonuje.

Jestem w finansowym nieładzie, coraz bardziej zapadam się w dół i nie potrafię się z tego wydostać. Posiadam trzy różne nieruchomości, ale mimo to mam prawie brak pieniędzy. Śpię na podłodze u różnych przyjaciół, aby móc wynająć swoją własność. Straciłam dużo pieniędzy przez złe inwestycje; na przykład remontowałam domy, które lepiej byłoby było rozebrać. Prawdopodobnie powinnam je sprzedać, wtedy miałabym teraz pieniądze w banku, ale nigdy nie wiadomo, czy bank nie zbankrutuje. Moje domy stoją blisko wody; mogłyby zostać zmyte przez tsunami i wtedy nie miałabym nic. W ogóle nie ma bezpieczeństwa, wszystko może się zawalić w roku 2012. Pracuję tylko na pół etatu (jako doradczyni szkolna), ale ledwo daję radę; jestem ciągle na zwolnieniu lekarskim. Kupuję tylko używane ubrania, niezależnie od tego, ile mam pieniędzy. Zawsze noszę stare ubrania i nie dbam o to, jak wyglądam.

Żyję prawie zawsze w lęku. Panika ogarnia mnie falami. Niespodziewane dźwięki mnie przestraszają, odskakuję ze strachu. Mam wrażenie, że w poprzednim życiu zostałam żywcem pogrzebana, że zostałam zgazowana lub torturowana na śmierć. Nienawidzę bycia przywiązaną; myśl o przywiązaniu dziecka tak, żeby nie mogło się poruszyć, jest dla mnie straszna. Czuję się związana z moim byłym mężem, chociaż jesteśmy po rozwodzie od lat.

Zawsze się zastanawiam, czy też zachoruję na stwardnienie rozsiane, jak moje dwie siostry. Czuję mrowienie w dłoniach; mój język bywa czasem niewyraźny, a w lewym ramieniu nie mam siły; jest całkowicie odrętwiałe.

Moje trawienie jest katastrofalne. Nie przyswajam składników odżywczych z pokarmu, który przyjmuję, a czasem wymiotuję wszystko półprzetrawione. Mój brzuch puchnie, gdy tylko zjem cukier, drożdże lub gluten; dlatego nie jem chleba ani deserów. Mówią, że mam ciężką infekcję Candida. Czasami myślę, że mam jadłowstręt psychiczny; nie potrafię nawet włożyć jedzenia do ust. Moje podniebienie prawie zawsze swędzi, zatoki są zatkane. Zainwestowałam tyle pieniędzy w zęby, a one i tak się coraz bardziej psują; zgrzytam zębami w nocy. Boli mnie okolica mojej czakry serca, a moje płuca czuję jakby miałam raka płuc.”

Na przestrzeni lat podawano różne pozornie odpowiednie środki - z małym lub żadnym skutkiem. Dopiero ponowne podjęcie przypadku ujawniło temat roślin strączkowych, chociaż był on obecny przez cały czas: poczucie braku na wszystkich poziomach. Nie było radości i brakowało umiejętności wykorzystania możliwych zasobów, np. jeśli chodzi o jedzenie czy pieniądze.

Świat wydawał się twardy i surowy, a ona czuła się wobec niego bezsilna. Oddzieliła się od świata i popadła w chaos zamieszania i bezradności. Słowo „rozdwojenie”, które powtarzała wielokrotnie, przypominało mi fasolę i groch, które są podzielone na dwie połówki. Wyrażała „rozszczepienie” lub „oddzielenie” w wielu wariantach, oddzielenie od jej wewnętrznego ja i ucieczkę z świata, który uważała za zbyt surowy. Polaryzacja względem pojęć „wiązanie” lub „bycie związanym” była oczywista i pojawiała się np. w jej niechęci do uczucia bycia w jakikolwiek sposób związanym oraz w jej próbach „wziąć się w garść”.

Rajan Sanakaran i Jan Scholten opisują rośliny strączkowe podobnymi słowami: dotyczą one rozszczepienia między pragnieniem radości i lekkości a niemożnością ich osiągnięcia. Sytuacja mojej pacjentki przypomniała mi przypadek Phaseolus Jana „Wściekła i zmęczona” i dlatego przepisałem Phaseolus C 200.

W ciągu sześciu tygodni zaszła u niej dramatyczna zmiana: „Coś się stało! Bezpośrednio po podaniu środka poczułam większe zmęczenie niż zwykle i miałam silną biegunkę, ale od tego czasu wszystko się poprawiło. Również moje zdolności umysłowe uległy poprawie. Jeszcze przez miesiąc martwiłam się, czy naprawdę sobie poradzę, ale moja energia jest doskonała. Byłam najlepsza w klasie! Moje psychiczne i duchowe samopoczucie znacznie się poprawiło, rozszczepienie zniknęło i czuję się stabilna.

Lewa strona mojego mózgu, strona racjonalna, nie była połączona z prawą stroną i zawsze chciałam je połączyć, teraz wreszcie to działa! Moja pamięć się poprawiła i potrafię gotować, nie zastanawiając się, co robię. Moja koordynacja również się poprawiła. Zauważam to np. przy odkurzaniu — już nie uderzam w meble, jestem bardziej obecna i pracuję wydajniej. Moje lewe ucho nie jest już zatkane, ale lewa strona głowy nadal jest wrażliwa. Mam tyle energii, że nawet zaczęłam wiosłować!”

Zadawałem jej pytania o rolę roślin strączkowych w jej diecie: „Lubię je, ale wcześniej ledwo je tolerowałam. Teraz mogę je jeść bez problemu.”

Kolejne wizyty
W ciągu kolejnych miesięcy poprawa postępowała nadal: „Mój umysł działa coraz lepiej, mój mózg wydaje się bardziej zrównoważony. Wcześniej lewa strona mojego mózgu wydawała się martwa; zawsze musiałam się starać, żeby ta półkula pracowała, musiałam się zebrać. Teraz potrafię myśleć „prosto do przodu”. Nie jestem już tak zamglona i mogę lepiej koncentrować się podczas rozmów.”

Jak się masz fizycznie? „Wciąż od czasu do czasu mam uczucie drętwienia w ręce, ale nie tak często. Moje stolce są regularne i mogę jeść wiele pokarmów, których wcześniej nie tolerowałam, takich jak chleb. Moje zatoki są drożne, a dziąsła nie są już tak wrażliwe.”

Rok później opowiada: „Kiedyś porównywałam się z silnymi ludźmi i wtedy czułam się gorsza. Teraz patrzę na ludzi wokół mnie, przed którymi się obawiałam, i okazuje się, że w rzeczywistości nie są tacy silni i potężni. Nie tkwię już tak w przeszłości. Mniej się zamartwiam i lepiej śpię. Porządkuję swoje stare ubrania i kupuję nowe.”

Jej energia poprawia się stopniowo, podobnie jak zdolność koncentracji. Nie boi się już stwardnienia rozsianego, odkąd zniknęły mrowienie i osłabienie. „Nie wiem, gdzie bym teraz była bez tego środka, byłam w takim bałaganie. Teraz układam swoje życie na nowo.”

**************************************************************************

Kategoria: Przypadki
Słowa kluczowe: przewlekłe zmęczenie, ubóstwo, brak radości, rozszczepienie, osłabienie koncentracji
Środek: Phaseolus vulgaris

 

Deborah Collins