Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
Skontaktuj się z nami za pośrednictwem naszej infolinii zamówień: +49 (0) 7626 974 9700 / Napisz do nas: +49 (0) 160 652 2038 (pon.-pt. 8:00-20:00, sob. 8:00-12:00)

Torako Yui: Cud japońskiej homeopatii

Aktualności

Torako Yui: Cud japońskiej homeopatii

 

11_0311_torako_yui.jpgTorako Yui

Mniej niż piętnaście lat temu homeopatia w Japonii i na „Dalekim Wschodzie” była stosunkowo mało znana. Jednak sytuacja w Japonii drastycznie zmieniła się w ciągu ostatnich dziesięciu lat. W 2010 roku ponad 500 przeszkolonych homeopatów pracowało w szacunkowo 250 klinikach w całym kraju. Prawdopodobnie więcej niż 100 000 Japończyków dziś stosuje leki homeopatyczne.

Ten gwałtowny wzrost został na konstytuującym posiedzeniu Międzynarodowej Rady Homeopatii (ICH) określony jako „cud japońskiej homeopatii”. Organizacja ta postawiła sobie za cel wspieranie kształcenia homeopatów oraz uświadamianie społeczeństwa o możliwościach samoleczenia przy dolegliwościach cielesnych i duchowych.

„Japoński cud” nie byłby możliwy bez energii Torako Yui i jej zaangażowania na rzecz homeopatii. Po ukończeniu studiów w 1994 roku została pierwszą zarejestrowaną homeopatką Stowarzyszenia Lekarzy Homeopatów (Homoeopathic Medical Association = HMA). Od tamtej pory poświęciła swoje życie rozpowszechnianiu homeopatii na całym świecie.

Moje spotkanie z homeopatią - Torako Yui opowiada własnymi słowami:

„Kiedy miałam 33 lata, chorowałam na wrzodziejące zapalenie jelita grubego (colitis ulcerosa) i przez trzy lata miałam smoliste stolce, ponieważ krew ze ściany jelita mieszała się z moim kałem. Gdy choroba osiągnęła swój szczyt, odczuwałam stałą potrzebę wypróżnienia — czasem do piętnastu razy dziennie, co utrudniało opuszczanie domu czy biura. Ponieważ sytuacja była spowodowana wrzodami jelita, dodatkowo miałam okropne kolki.

W pierwszych dwóch latach przeszłam wiele różnych zabiegów, włącznie z kortyzonem, ale pomagały one tylko tymczasowo; gdy tylko znalazłam się w stresie lub pod presją, wrzody znów się pojawiały i zaczynały krwawić. Prawdziwą przyczyną, dla której wrzodziejące zapalenie jelita było tak uparte, był mój styl życia. Często ignorowałam zmęczenie i pracowałam nocami.

W drugim roku leczenia natknęłam się na homeopatię. Byłam bardzo przygnębiona i myślałam o swoim życiu tylko w negatywnych kategoriach. Wydawało mi się niesprawiedliwe, że akurat ja muszę cierpieć z powodu takich przykrych objawów. Z perspektywy czasu wiem, że w tak złym stanie psychicznym nie mogłam wyzdrowieć. Mój stan pogarszał się coraz bardziej i dostawałam środki uspokajające, diuretyki, tabletki z żelazem i antybiotyki – wszystko bez rezultatu. W końcu powiedziano mi, że trzeba będzie usunąć chorą część jelita i założyć sztuczny odbyt.

Tej nocy miałam sen o leczeniu. Dziś jestem pewna, że sen ten podpowiedział mi, aby poszukać leczenia homeopatycznego. Kiedy obudziłam się, jedyne co pamiętałam ze snu, to zdanie: „Podobne należy leczyć podobnym, prawidłowe leczenie wymaga simile.” Zadzwoniłam do angielskiej koleżanki i powtórzyłam jej to zdanie. Powiedziała, że najwyraźniej myślę o homeopatii, i wtedy przypomniałam sobie wszystko — to był rzeczywiście sen o leczeniu homeopatycznym. Zwykle nie należę do osób, które traktują sny jak omen, ale trzeba pamiętać, że byłam wtedy bardzo zdesperowana i wyczerpana.

Moja pierwsza wizyta u homeopaty wydała mi się nieco dziwna. Niektóre jego pytania wydały mi się zupełnie nieistotne, inne mogłyby paść z ust psychologa; czułam się naga i bezradna. Pytano mnie o moje przyzwyczajenia i charakter oraz o sposób, w jaki myślę o różnych sprawach.

Pytał także, czy i jak wpływa na mnie słońce, księżyc i pogoda. Chciał wiedzieć wszystko o moich upodobaniach żywieniowych i lękach, czy regularnie śnię i jak radzę sobie z uczuciami. Niektóre pytania były naprawdę mylące. Pytał nawet o moją wagę przy urodzeniu i czy byłam karmiona piersią. Potem zadał mnóstwo pytań o historię chorób w mojej rodzinie. Uświadomiłam sobie, jak mało wiedziałam o sobie, a jeszcze mniej o mojej rodzinie; o takich sprawach u moich rodziców się nie rozmawiało.

Podczas konsultacji ciągle czekałam, aż homeopata zapyta mnie o mój stan zdrowia. Próbowałam skierować rozmowę na moje dolegliwości, ponieważ chciałam o nich mówić, lecz on najwyraźniej nie uważał tego za ważne. W trakcie godzinnego wywiadu rozmawialiśmy mniej niż pięć minut o mojej chorobie. Po zakończeniu konsultacji dał mi cztery kulki cukrowe, każdą o innej nazwie. Poczułam się oszukana — homeopata nie miał stetoskopu, białego fartucha, nie okazywał zainteresowania moją chorobą, a jedynie wręczył mi cztery maleńkie cukierki. Zastanawiałam się, dlaczego uwierzyłam mojemu snowi.
Kiedy wróciłam do domu, zdecydowałam się jednak zażyć globulki. Wyrzucenie ich byłoby marnotrawstwem pieniędzy, a taka mała pigułka raz dziennie raczej mi nie zaszkodzi. Piątego dnia czułam się jednak tak słaba, że nie mogłam rano wstać; miałam gorączkę i bóle stawów. Po pełzaniu do toalety wróciłam podwójnie udręczona do łóżka. Bóle były straszne. Zadzwoniłam do homeopaty i poprosiłam o pomoc: „Proszę mi pomóc, nie mogę wstać i wszystkie moje stawy są zapalne!” Jego odpowiedź była krótka: „To dobra wiadomość! Wróć do łóżka i postaraj się odprężyć i zasnąć.” Potem się rozłączył.
Nie mogłam w to uwierzyć! Jak to mogło być dobre? Ten człowiek najwyraźniej był szarlatanem! Jak mogłam być tak głupia, żeby to zażyć? Jednak kiedy bóle stawały się coraz silniejsze, zauważyłam, że nie mam już biegunki. Bóle przypominały mi silną grypę, którą miałam w wieku 26 lat. Wtedy brałam antybiotyki, które w ogóle nie pomogły.
Wciąż miałam gorączkę i zwijałam się z bólu. Trzy dni po zażyciu ostatniej kulki bóle ustąpiły. Czułam się oszołomiona i miała zawroty głowy. Biegunka powróciła, ale już nie była jasna, lecz ciemnoczerwona. Ponieważ w ostatnich dniach nie mogłam nic jeść, zrozumiałam, że to tylko opróżnianie resztek krwi z jelita.

Około tydzień później zauważyłam, że staję się dość wściekła. Fale złości pojawiały się coraz częściej i często miałam ochotę coś zniszczyć. Czułam się oszukana i opuszczona przez społeczeństwo; wszystkie wysiłki, które wkładałam w pracę, nie przyniosły rezultatów. Nigdy nie zdołałabym osiągnąć sławy i majątku w tym zdominowanym przez mężczyzn społeczeństwie, gdzie każdy, kto jest poza przyjętymi normami, jest systematycznie wykluczany. Nie byłam zdrowa, ponieważ tak ciężko pracowałam, by zdobyć pochwałę szefa, ale zaniedbałam swoje ciało. Pozwoliłam innym oceniać moją wartość i przez to zachorowałam. Uświadomiłam sobie, że wewnętrznie nadal jestem dzieckiem szukającym uznania szefa, tak jak kiedyś głodowałam za pochwałą mojej emocjonalnie zdystansowanej matki. Pragnienie pochwały i uznania sprawiło, że czułam się bezwartościowa i popadłam w rozpacz.

 

11_0311_seerosen.jpgLilie wodne

 

Pewnego dnia, myśląc o moim smutnym dzieciństwie, przez zasłonę łez zobaczyłam pierwsze wiosenne kwiaty w ogrodzie: krokusy, kwiaty śliwy i lilie wodne. Kiedy wyszłam na chłodne powietrze, pomyślałam, że te piękne kwiaty przeżyły całe swoje życie nie mając możliwości wyrazić skargi ani uciec przed problemem.

Zrozumiałam, że mimo moich skarg na brak uznania w pracy, brak pieniędzy i tak dalej, i tak mam więcej wolności niż te rośliny (i większość istot w naturze).

Moje wewnętrzne dziecko mnie kontrolowało – ale zachowywało się jak dziecko, bez dojrzałego doświadczenia. Zauważyłam, że natychmiast wpadałam w stres, jeśli uznałam jakieś zagadnienie za obciążające. Jeśli natomiast traktowałam problem jako wyzwanie, potrafiłam je pokonać.

Zdałam sobie sprawę, że sposób myślenia wpływa na moje całe zdrowie. Nie mogłam dłużej pozwalać, by moje wewnętrzne dziecko decydowało o moim życiu, i nie znajdę spokoju, jeśli nadal skupię się wyłącznie na świecie zysku i materializmu. Wierzę, że moja choroba nauczyła mnie tych lekcji.
Wrzodziejące zapalenie jelita całkowicie wyzdrowiało w ciągu miesiąca. Kiedy oznajmiłam to homeopacie podczas drugiej konsultacji, uśmiechnął się radośnie, jakby wiedział, że tak się stanie.
Cała moja istota się zmieniła. Kiedyś byłam dość surowa i nieco perfekcjonistyczna, teraz stałam się dość niedbała. Robiłam to, co chciałam, kiedy chciałam. Stałam się leniwa przy pracach domowych i mój dom wyglądał, jakby właśnie miało miejsce włamanie. Miałam tylko ochotę pracować w ogrodzie i im więcej tam spędzałam czasu, tym byłam szczęśliwsza – jak szczęśliwe, beztroskie dziecko. Poddając się temu życiu w zadowoleniu, uświadomiłam sobie, że pragnę dalej rozwijać swoją wiedzę i uczyć się homeopatii.

Początkowy entuzjazm wobec mojej edukacji homeopatycznej szybko osłabł z powodu trudności, które miałam z wieloma tekstami na kursie. Książki często miały ponad sto lat i były pełne greckich, łacińskich i staroangielskich słów. Jako Japonka wszystko to wydawało mi się jak greka i zauważyłam, że wielu Anglików miało podobne problemy. Prosiłam o specjalne wsparcie, ponieważ po zajęciach znów płakałam, ale to nic nie dało. Może nie wiedzieli, jak mi pomóc.

Mimo łez i rozczarowania, że nie potrafię opanować tekstów, nie zrezygnowałam z pragnienia nauki homeopatii i wprowadzenia tej genialnej metody leczenia do Japonii. Postanowiłam postawić kres i kontynuować edukację w innym college'u, gdzie podobno bardziej uwzględniano potrzeby studentów zagranicznych. Kiedy rozmawiałam z dyrektorem Robertem Davidsonem, powiedział coś bardzo dziwnego: "Serdecznie witamy, oczekiwaliśmy Pani. Myśleliśmy, że jest Pani doświadczonym lekarzem, a oto jest Pani młodą kobietą... to nie ma znaczenia. Homeopatia jest pilnie potrzebna na Dalekim Wschodzie - musi Pani traktować studia poważnie i przywieźć homeopatię do Japonii!" Robert i kolegium hojnie mnie wspierali, podobnie mój przyjaciel i prywatny nauczyciel, homeopata Meg Portal. Po ukończeniu trzyletniego szkolenia miałam szczęście uczestniczyć w kursie doskonalącym dr Williama Nelsona, który pracował przy projekcie Apollo. Dr Nelson uczył anatomii, fizjologii, patologii i energetyzujących metod homeopatycznych. Po tym kursie poszłam do "Homoeopathic Medical Association" i zostałam zarejestrowaną homeopatką.

 

11_0311_yui_presentation.jpgKolegium Torako Yui

Podczas mojej kariery homeopatycznej wielokrotnie weryfikowałam swoje metody pracy, ponieważ mam wrażenie, że moi pacjenci równie często pomagają mi się leczyć, jak ja im. Homeopatia nie tylko wyleczyła moją chorobę, ale także doprowadziła mnie do cudownie satysfakcjonującego zawodu. Chcę wyrazić szczere uznanie dla homeopatii i jestem przekonana, że — jak mówi Robert — moim powołaniem jest przywiezienie homeopatii do Japonii!”

 

**************************************************************************
Kategoria: Ogólne
Słowa kluczowe: homeopatia, Japonia, cud

 

Akemi Tsuzuki