Recenzja książki: „Praxis” Massimo Mangialavori |
|
|
"Praxis", najnowsze dzieło Massimo Mangialavoriego, to dobra medycyna dla wszystkich homeopatów. Już samo czytanie tej recenzji wzbogaciło i ulepszyło moją praktykę. Jest napisane bardzo empatycznie i z wielką dbałością o szczegóły, i wymaga porównywalnej inteligencji od czytelnika. Przede wszystkim jest to filozofia, która zaczyna od podstaw i przekształca je zgodnie z potrzebami naszych czasów w sposób, który ma sens zarówno logiczny, jak i praktyczny. Moim zdaniem to nie jest niewielkie osiągnięcie, ponieważ praktykowałem tak długo i tak często popełniałem te same błędy, że każda próba skłonienia mnie do jakiejkolwiek zmiany spotyka się u mnie z poważnym oporem. |
Być może sformułowanie „to przyjemność czytać tę książkę” wymaga dalszego wyjaśnienia. Czy może być przyjemnością ponowne sprawdzanie każdego kroku naszej pracy i każdego uzasadnienia naszego myślenia? Albo czy sprawia przyjemność, że wskazuje się nam niedostatki naszego wcześniejszego szkolenia i złe nawyki, o których nawet nie wiedzieliśmy, że je mamy? Na szczęście jest to rodzaj medycyny, której wszyscy potrzebujemy, ponieważ uczy nas tego, co już wiemy i do czego się przyznajemy jako prawdy. Po prostu nie potrafimy jeszcze wyobrazić sobie, jak osiągnąć nasz cel, albo jesteśmy po prostu zbyt leniwi albo zbyt samozadowoleni, aby podjąć ten wysiłek. To, co jest szczególnie innowacyjne lub kontrowersyjne, jest mocno zakorzenione w filozofii homeopatycznej, którą wszyscy dzielimy, w przekonaniu, że ta historia to najlepsze, co nauka i myślenie holistyczne mają do zaoferowania. Skoro więc zdecydowali się Państwo na przyjęcie tej „medycyny”, zapewniam, że dobrze smakuje i nie popsuje Państwu żołądka. Podtytuł książki „Głębsze powiązanie objawów” wskazuje już na cel jego rozważań: znalezienie głębszego, znaczącego powiązania, jeszcze bardziej znaczącej i wymownej podobieństwa między lekiem a pacjentem, niż można je odnaleźć w repertorium, gdzie symptomy mogą być tylko wymienione bez bezpośredniego odniesienia do pacjenta. Wszystkie różne elementy symptomów pasują wtedy do siebie jak kawałki puzzli i dają się wyprowadzić z całości integracyjnej, podobnej do „esencji”, której poszukiwali i wciąż poszukują Kent, Vithoulkas, Scholten i Sankaran. Osobisty sposób Massima na odkrywanie, opisywanie i rozumienie tej jedności jest niewątpliwie wyjątkowy. Z powodu ograniczonego czasu i miejsca po prostu wskazuję kilka punktów, które wydawały mi się szczególnie interesujące i inspirujące podczas lektury. Uwielbiam sposób, w jaki zaczyna od teorii signatur i wydaje się nawet zgadzać z fundamentalistami np. w tym, że trywialne podobieństwo, takie jak żółty kolor Chelidonium i żółć, nie stanowi prawdziwego dopasowania. Jednakże wynika to wyłącznie z jego zainteresowania najgłębszymi poziomami znaczenia, czyli dokładnie tym tematem, którego stara szkoła unika wyjaśniać. Massimo pojmuje każdy środek z jego jądra jako unikalny system adaptacji do swojego naturalnego środowiska, obejmując zarówno poziom fizykochemiczny, jak i sferę mitów, jak przystaje na wiekowe tradycje ludowe i medyczne. Czasami te wielowarstwowe powiązania i rezonanse między sobą mogą wydawać się niemal upiorne. Już od mojego pierwszego kursu homeopatii często myślałem na przykład o tym, że nasz największy środek węży został nazwany Lachesis, jedną z trzech greckich bogiń przędących nić życia, oraz o wręcz niewiarygodnej konfiguracji, że Hering, który jako pierwszy w 1828 roku wykrył jad, zmarł w pięćdziesiąt drugi dzień rocznicy tego wydarzenia — niemal dokładnie w tym dniu. Takie signatury są dla mnie bardzo znaczące, ponieważ sięgają głęboko w historię naszej kultury, a rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się od siebie niezależne, splatają się w nieunikniony i przekonujący gobelin losu. „Metoda złożona” Massima tak jest nazwana, ponieważ obejmuje i łączy tak różne dziedziny jak antropologia, medycyna ludowa, fizjologia, biochemia, toksykologia, klasyczna homeopatia i sztuka medycyny klinicznej, pokazując nam tym samym, że z poznania ludzkiej natury można dowiedzieć się więcej niż z książek. Przede wszystkim dzięki temu wieloczynnikowemu podejściu wyróżnia się on od innych nauczycieli. Szuka rezonansu i potwierdzeń na wielu różnych poziomach i nalega, żeby żadna metoda zbierania wywiadu czy testowania lekarstwa nie musiała zawsze działać. Homeopatia jest sztuką, którą chce się przeżywać na nowo przy każdym przypadku i która nigdy nie jest zakończona. W przeciwieństwie do uświęconych prawd, których wszyscy nauczyliśmy się, jego pierwsze wielkie herezje brzmią, że próby nie są najlepszym źródłem do studiowania Materia medica, ponieważ dostarczają długich list szczegółowych objawów, podczas gdy uczeń homeopatii przede wszystkim musi wiedzieć, jak ważny każdy objaw jest dla przepisania środka. Rzetelne informacje odpowiednie do przepisu wymagają więc systemu, który organizuje dane i ustala priorytety. Bardziej niż którykolwiek inny czołowy nauczyciel dzisiaj, Massimo preferuje do tego celu wyleczone przypadki, ponieważ same dają wystarczającą różnorodność, aby powiązać związki między całością środka a całością pacjenta; aby połączyć nici, które prowadziły do przepisu, i rozpoznać analogiczne sytuacje u innych pacjentów, którzy potrzebują tego samego środka. Takie powiązania nazywa „tematami”, i z nich buduje swoją Materię medyczną. Moje doświadczenie kliniczne pokazało mi — jak zapewne wielu innym homeopatom — coś, co rzadko się mówi głośno. Ten niewielki ikonoklazm przypomina mi czasy, gdy często wzywano mnie na porody domowe. Jak często kręciłem głową nad Cimicifuga i jej niematerialną rubryką „lęk przed szaleństwem”, wydawało się, że nigdy nie pasuje do moich przypadków. Ale gdy jedna z moich pacjentek wytrwała 42 tygodnie bez przedwczesnych skurczów, groźba pobytu w szpitalu skłoniła ją do opowiedzenia mi o wcześniejszych poronieniach i późniejszym łyżeczkowaniu — najgorszym przeżyciu jej życia. Dręczyły ją straszne wyobrażenia i wierzyła, że im silniejsze będą skurcze, tym większe niebezpieczeństwo, że ból pozbawi ją rozumu lub że „oszaleje”, tzn. popadnie w stan psychicznego rozkładu, z którego nigdy się nie podniesie. Kilka dni później znów przyszła do mojej praktyki i poród już się rozpoczął. Jej spojrzenie było dzikie i wydawała się całkowicie niepohamowana, tak jak to przewidywała: mówiła już tylko niespójnie, jej ruchy były gwałtowne i niekontrolowane, a całościowo znajdowała się w opłakanym, wzbudzającym litość stanie. W tym momencie zrozumiałem nie tylko rubrykę i jej brak zaufania do mnie, ale także związek wielu jej objawów cielesnych z lekiem, tak że sam zacząłem obawiać się o jej zdrowie psychiczne. Chociaż podczas całego porodu przejawiała zachowanie psychotyczne, poprawiła się szybko po dwóch lub trzech dawkach Cimicifuga C 200, urodziła naturalnie i w pełni wyzdrowiała. Z tego imponującego przypadku nauczyłem się przepisywać Cimicifuga wielu moim pacjentkom i osiągałem znakomite wyniki. Kryteria Massima dla uznania przypadku za „wyleczony” są tak rygorystyczne, że wiele sukcesów, które chętnie przedstawiamy na konferencjach, w dalekim stopniu nie sprostałoby jego oczekiwaniom. W chorobach przewlekłych akceptuje środek jako simillimum dopiero po obserwacji trwającej co najmniej dwa lata (lub dłużej). W tym czasie środek powinien nadal przyczyniać się do zdrowienia i okazać się przydatny w przezwyciężaniu stanów ostrych, które rozwinęły się w międzyczasie niezależnie od choroby przewlekłej, nawet w przypadku urazów i innych codziennych dolegliwości zamiast zwykłych środków pierwszej pomocy. Tematy i motywy wynikające z wyleczonych przypadków dają idealne ramy do przeglądu danych pacjenta, które mogą być następnie wykorzystane do potwierdzania, obalania lub modyfikowania tez. W ten sposób studiowanie Materia medica (i jej uzupełnianie) staje się ciągłym procesem integracji i przestaje być rutynowym wkuwaniem na pamięć. Długofalowym skutkiem jest nowa wersja i reorganizacja repertorium na bazie tematycznej, monumentalne zadanie, które przynajmniej będzie wymagało wspólnego zaangażowania całego pokolenia oddanych homeopatów.
|
|
|
Szczególnie spodobał mi się przypadek pacjenta z pasją do kolejek zabawkowych, który został wyleczony przez Allium sativum. Za pomocą tego przypadku Massimo zwykle ilustruje, jak wyjaśnić objaw, to znaczy jak nadać mu sens poprzez wyprowadzenie z określonej tematyki lub poprzez nową definicję jako tematu. |
W związku z hobby tego pacjenta w „języku objawów” pojawiły się rubryki takie jak „pasja do modelarstwa” czy „bawi się przed kolacją kolejkami zabawkowymi”, które na pierwszy rzut oka wyglądają na możliwych kandydatów, ponieważ zniknęły po podaniu leku wraz z innymi objawami chorobowymi. To dokładnie ten rodzaj quasi-obiektywnych, „wartościowo neutralnych” obserwacji, którymi nasze repertoria są wypchane. Ostatecznie jednak uznał je za mylące, ponieważ zbytnio wchodziły w szczegóły i zacierały głębsze znaczenie, które mogłoby ukazać sensowne analogie dla podobnych przypadków. Ta refleksja skłoniła go do przypisania środka rubryce „dziecinny”, przez co uczynił z niej temat. Dzięki temu stało się możliwe rozpoznawanie i leczenie innych pacjentów z odpowiednio rozbudowanymi hobby. Kolejnym fascynującym dla mnie punktem jest sposób, w jaki definiuje i rozróżnia tematy. To, co nazywa „charakterystycznymi” tematami, to cechy wyróżniające środka. Pojawiają się często, ale nie zawsze; albo dlatego, że ograniczone są do określonych faz życia lub stadiów choroby, jak np. ostry stan zapalny przy Belladonna, typowo występujący w dzieciństwie; albo są to przeciwieństwa, które — w zależności od tego, czy pacjent znajduje się w stanie skompensowanym czy dekompensowanym — mogą występować. „Fundamentalne” tematy są natomiast decydującymi komponentami struktury, które muszą być obecne, nawet jeśli nie zawsze łatwo je rozpoznać. Tworzą one jądro lub ostateczną podstawę podobieństwa. Tak więc temat „izolacja” przy Camphora okazuje się zasadniczy dla wszystkich środków „lekowych”, podczas gdy „wrażliwość na zimno”, najczęściej rozpoznawany objaw, jest charakterystyczna tylko dla przypadków najbardziej ekstremalnych lub ciężko dekompensowanych; typowy pacjent skompensowany raczej będzie znosił zimno. Tego rodzaju niezbędna wiedza praktyczna znajduje się w każdym rozdziale i to jest właśnie urok książki. Jego objaśnienia tematów są mistrzowskie i stosunkowo łatwe do zrozumienia. Jednak odkrycie tematów podczas czytania wydaje się dużo prostsze, niż to wygląda dla osoby, która próbuje te idee wdrożyć po raz pierwszy. W każdym razie oczywiste jest, że obszerna praca nad repertoriami, na której opiera się podejście Massima, jest możliwa tylko dzięki MacRepertory i Reference Works, oprogramowaniu komputerowemu, którego używa i któremu regularnie składa zasłużony hołd. Metoda Massima kulminuje w jego koncepcji rodziny homeopatycznej. Tu właśnie jego metoda najbardziej zbliża się do metod Sankarana i Scholtena i jednocześnie najbardziej od nich różni. Podczas gdy Sankaran i Scholten klasyfikują homeopatyczne „rodziny leków” taksonomicznie według ich miejsca w przyrodzie, Massimo obstaje przy systemie klasyfikacji opartym wyłącznie na homeopatycznych cechach środków. Często zaczyna taksonomicznie — ma podejrzenie, które np. wynika z niepowodzenia terapii jednym z najbardziej znanych przedstawicieli grupy biologicznej lub chemicznej, zwykle polycrest — jak Lachesis jako środek wężowy —. Ale następny krok, który rozszerza analizę na kilka innych taksonomicznie związanych środków, takich jak Crotalus, Naja i Bothrops, wymaga dokładnej homeopatycznej identyfikacji na podstawie podstawowych tematów, które wszystkie te środki mają wspólne. Dzięki rozpoznaniu tych podstawowych tematów możliwe jest dodanie do rodziny innych środków niezależnych taksonomicznie od grupy — często „małych” lub przynajmniej nietypowych i słabo reprezentowanych w literaturze środków. Ta sama idea przynosi owoce przy „drugim przepisaniu”, kiedy środek pomagał przez kilka lat, potem przestaje działać i trzeba go zmienić. W moim wcześniejszym szkoleniu na podstawie Kenta i jego następców było to jasnym sygnałem do ponownego otwarcia przypadku i ponownego przepisania, ale niekoniecznie do środka uzupełniającego. Jednak jeśli duże tematy nadal działają w pacjencie, jak można oczekiwać co do czasu trwania i siły reakcji leczniczej, koncepcja rodziny Massima zdecydowanie przemawia za wyborem innego leku z tej samej rodziny — strategii, którą on najwyraźniej stosuje z wielkim powodzeniem. W tomie II podziwiam, jak Massimo sprawia, że pacjenci tak otwarcie mu się zwierzają, jak to robią, jak wyjawiają mu swoje najgłębsze prawdy wewnętrzne. Ponieważ nam to nie zawsze się udaje, często krytykujemy metodę, aby tylko zyskać na czasie. To sekret zbierania wywiadu odróżnia naprawdę wielkich homeopatów od tych, którzy są „tylko” kompetentni. Ten sekret nie da się nauczyć teoretycznie, ponieważ obejmuje subiektywne doświadczenie homeopaty jako człowieka, nie tylko jako lekarza, naukowca czy uzdrowiciela. Metoda złożoności ma na celu odkrywanie strategii adaptacyjnych i mechanizmów obronnych pacjentów. Znajdujemy je zarówno w objawach cielesnych, jak i w objawach psychiczno-duchowych, tak że różnica między nimi coraz bardziej się zaciera. Chodzi o zachęcanie pacjenta do swobodnego mówienia, znoszenie także chwil milczenia i zaufanie, że pacjent powie to, co ma do powiedzenia, bez próby popychania go w określonym kierunku. W ten sposób odkrywamy tematy i wraz z nimi całą historię cierpienia, gdziekolwiek pacjent nas poprowadzi, i to jest znacznie bardziej obiecujące niż zbieranie jak największej ilości danych z nastawieniem standardowym. Przypadki w tomie II są bardzo dobrze przedstawione. To przyjemność je czytać. Każdy środek jest wprowadzony krótkim naukowym szkicem o jego naturalnej historii, zastosowaniu w medycynie ludowej oraz jego właściwościach farmakologicznych, toksykologicznych i, przede wszystkim, homeopatycznych, tak że przypadki materializują się na tym tle. Te małe „klejnoty” to literatura Materia medica najwyższej klasy. Przypadki są przyjęte z dużą empatią i świadczą o głębokim zaufaniu pacjentów Massima do ich lekarza. Dodają one metodzie, którą opracował i rozwinął, życia. Wiele przypadków zawiera komentarze dr Giovanniego Marotty, długoletniego współpracownika, mentora i przyjaciela Massima — można niemal powiedzieć: jego starego ja — którego raczej refleksyjny styl idealnie współgra z metodą, którą wspólnie stworzyli i rozwijają, i w żaden sposób nie zakłóca ani nie rozprasza pracy, lecz wzbogaca ją na swój sposób. Żałuję, że nie mogę tego samego powiedzieć o wkładzie niektórych innych autorów. Na przykład końcowa część tomu I, rozdział 1, to erudycyjna rozprawa profesora Alberto Panzy, akademickiego kolegi Massima. Próbował on wydobyć tematy współczesnej filozofii, nauki i kultury europejskiej, które są zgodne z nauczaniem homeopatycznym — zasłużone i godne uwagi przedsięwzięcie. Nie mogłem się powstrzymać od poczucia pewnego rozczarowania i pozostawienia na lodzie, ponieważ zarówno tekst, jak i tłumaczenie, a nawet niektóre cytowane źródła są napisane bardzo techniczną terminologią, trudną do przetłumaczenia i dodatkowo obcą dla większości czytelników, a ponadto zbyt abstrakcyjną, by naprawdę ją zrozumieć. Innym przykładem jest ostatni rozdział tomu I, najdłuższy w książce, będący podsumowaniem najważniejszych nauk współczesnej psychologii dla homeopatów. Wydanie angielskie powierzyło to ważne zadanie Johnowi Sobraske, redaktorowi, który wykonał je starannie. W porównaniu jednak do zaangażowanego, zwięzłego i celowo ukierunkowanego stylu Massima wydaje się on zbyt długi i nużący, niezwiązany z pracą jako całością. Z drugiej strony wprowadzenie Sobraskego do tomu II (krótkie streszczenie tomu I) jest znakomite, gruntowne, kompetentne i łatwe do czytania. Moje jedyne pytanie brzmi, dlaczego tu podano streszczenie dla osób, które myślą, że mogą pominąć tom I, chociaż zawiera on niektóre z najlepszych wywodów o homeopatii, jakie kiedykolwiek czytałem, i byłoby bardzo szkoda i dużym błędem go pominąć. Ponadto znaczna liczba tłumaczy i redaktorów przyczyniła się do książki, w tym tak zaangażowani homeopaci jak Betty Wood, Krista Heron, Bill Gray i Maria Kingdon w Ameryce Północnej oraz różni inni w Wielkiej Brytanii i Europie, i ich praca zasługuje na szczere uznanie. Jednak ich zadanie było z jednej strony niemal zbędne wobec doskonałego angielskiego Massima, a z drugiej strony niezwykle trudne w obliczu pilnej potrzeby profesora Panzy i jego mało atrakcyjnej tematyki. To wszystko są oczywiście drobne uwagi. Głównym powodem, dla którego polecam te książki, jest moje przekonanie, że zmienią sposób, w jaki homeopatia jest nauczana i praktykowana, i ostatecznie znacznie go poprawią, zarówno dziś, jak i w przyszłości. |
|
| ************************************************************************** | |
Praxis, Tom 1 i 2 Massimo Mangialavori |
|
| ************************************************************************** | |
| Kategoria: Recenzja książki Słowo kluczowe: recenzja książki |
|
