Krótka informacja: Dr Massimo Mangialavori opisuje objawy kliniczne trzech leków, które niedawno zastosował w leczeniu COVID-19. Udostępnia te wstępne informacje z nadzieją, że mogą być pomocne w tych trudnych czasach.
Massimo Mangialavori
- 31 marca 2020
Drodzy przyjaciele i koledzy,
obecnie nie chcę skupiać uwagi zbytnio na niezwykle trudnej sytuacji, w jakiej znajduje się dziś nasz kraj i która rozgrywa się na pierwszej linii frontu. Jako lekarz, a przede wszystkim lekarz homeopata, czuję jednak obowiązek podzielenia się z Państwem moimi, choć bardzo ograniczonymi, doświadczeniami dotyczącymi kilku przypadków, które leczyłem w ostatnich tygodniach.
Z wieloma pacjentami utrzymuję kontakt telefoniczny lub za pomocą wideorozmów. Mały procent z nich miał pozytywny test na Covid-19, inni już w styczniu wykazywali objawy raczej nietypowe dla zwykłej grypy.
Na tym etapie chcę wyraźnie zaznaczyć, że nigdy nie przepisuję moich leków homeopatycznych wyłącznie na podstawie hipotetycznych patologii lub syndromów. Nadal opiekuję się pacjentami konstytucjonalnie, ponieważ indywidualny lek konstytucyjny w większości przypadków daje znakomite rezultaty.
Niemniej nie chcę pominąć faktu, że Hahnemann sam przyczynił się znacząco do leczenia cholery i należy mu się za to duże uznanie. Dzięki swojej umiejętności myślenia „systemowego” zdołał uchwycić istotę tej epidemii. W obliczu nagłej potrzeby przeniósł swój tok rozumowania, uwzględniając zasady homeopatii, na poziom makrosystemu. W tym makrosystemie grupa ludzi, którzy wszyscy cierpieli na tę samą patologię i pilnie potrzebowali interwencji, została potraktowana jako „organizm”. Konieczność taka wynikała m.in. z braku wystarczającego czasu na opracowanie zindywidualizowanej terapii homeopatycznej dla każdego pacjenta.
W tych warunkach narodziła się w homeopatii koncepcja genius epidemicus. Dzięki temu idea homeopatii i skuteczność leków homeopatycznych mogły być wielokrotnie zastosowane i przeniesione na duże grupy populacji. Wszyscy wiecie, że to podejście w czasach Hahnemanna było bardzo skuteczne. Chcę więc spróbować wnieść mój mały wkład, choć zdaję sobie sprawę, że moje ograniczone liczby przypadków to tylko kropla w morzu w porównaniu z tym, ilu ludzi jest obecnie dotkniętych. Jestem też świadomy, że większość pacjentów zakażonych tym wirusem pozostaje bezobjawowa lub pokonuje infekcję w ciągu kilku dni bez interwencji terapeutycznej.
Zapewne wiecie również, że tutaj we Włoszech nie wolno nam leczyć ciężkich przypadków i nie mamy dostępu do szpitali. Najlepiej możemy pomóc naszym pacjentom, wspierając ich w przejściu przez pierwszą fazę tej „choroby” tak dobrze i jak najszybciej.
Postanowiłem podzielić się moimi hipotetycznymi obserwacjami ze wszystkimi zainteresowanymi. Dochodzą już pozytywne informacje zwrotne z Włoch i z zagranicy; jednocześnie chcę zaznaczyć, że na całym świecie są homeopaci, którzy gromadzą własne obserwacje i uzyskują dobre rezultaty.
Przede wszystkim chcę podkreślić i ROZWIĄZAĆ WSZELKIE WĄTPLIWOŚCI, że nie zamierzam tu przedstawiać protokołu leczenia ani nie mam wystarczających materiałów, by móc polecić terapię przeciwko koronawirusowi.
W załączniku znajdziecie pismo, które dziś po południu wysłałem do niektórych z Was, mając nadzieję, że dobrze je wykorzystacie i nie potraktujecie mnie jako głupiego homeopaty, który twierdzi, że znalazł homeopatyczne leczenie przeciw Covid-19.
Poniżej znajdziecie informacje o moich pierwszych i wstępnych obserwacjach. Mówię „wstępnych”, ponieważ uważam, że wymagają one potwierdzenia. Znacie mnie dobrze i wiecie, że nie lubię mieszać konkretnych faktów z pomysłami i teoretycznymi rozważaniami.
Przedstawiam tutaj moje ograniczone doświadczenia z mniej niż 100 pacjentami z koronawirusem przebywającymi na kwarantannie, z nadzieją, że mogą one stanowić wsparcie w tych trudnych czasach. Część to nowi pacjenci, których wcześniej nie znałem i których leczyłem według koncepcji genius epidemicus. Natomiast u moich wieloletnich pacjentów, którzy zakazili się Covid-19, najpierw przepisywałem lek konstytucyjny – tak jak zwykle – a dopiero potem lek doraźny w przypadkach, gdy lek konstytucyjny nie działał przekonująco.
To nie jest proste zadanie, przeszukiwać literaturę naszej niemal nieograniczonej farmakopedii w poszukiwaniu najlepszego środka dla konkretnej choroby. Oczywiście wszyscy jesteśmy bardzo różni i inni homeopaci z pewnością wyciągną inne wnioski.
Krótko podsumowując trzy leki: Chininum muriaticum, Grindelia i Camphora. Moje obserwacje opierają się na najważniejszych objawach klinicznych i wierzę, że krótkie podsumowanie da dobry przegląd.
Stan na 30 marca 2020: Utrzymuję kontakt z 95 pacjentami przez telefon lub wideo. Do tej pory 67 pacjentów wyzdrowiało (wrócili do zdrowia w ciągu 3–4 dni; spontanicznie zgłaszali, że czują się znacznie lepiej; nie odnotowano nawrotów). U 19 pacjentów nie zaobserwowano reakcji, u kolejnych 9 reakcja była niejednoznaczna. U żadnego pacjenta nie nastąpiły komplikacje. Oczywiście nie mogę stwierdzić, że wynik ten wynika wyłącznie z leczenia homeopatycznego. Zaobserwowałem jednak, że ci pacjenci w porównaniu z innymi, którzy nie byli leczeni homeopatycznie, dość szybko wracali do zdrowia. Oczywiście nie było tu żadnego badania podwójnie ślepego.
Chininum muriaticum jest jak dotąd moim pierwszym wyborem, przy następujących objawach klinicznych:
- Gorączka ze wzrostem temperatury wczesnym popołudniem, nie reaguje na zwykłe środki przeciwgorączkowe.
- Osłabienie nasila się wieczorem.
- Ból czoła o charakterze uciskającym, towarzyszą mu (mniej lub bardziej silne) bóle oczu – u niektórych przypominają klasyczną neuralgię.
- Suchy drażniący kaszel, odczuwany jedynie jako nieprzyjemne uczucie w górnych drogach oddechowych.
- Niewielki apetyt i prawie brak pragnienia, mimo gorączki. Pragnienie słonych potraw. Pragnienie gorących napojów, nie wody.
- Postawa ofiary: obwinianie innych; otwarte okazywanie gniewu wobec lekarzy i personelu pielęgniarskiego oraz innych chorych. Pacjent uważa, że zrobił wszystko, żeby się chronić przed infekcją, umył ręce. Obwinia innych za swój stan – inni nie myli rąk i go zarazili; uważa, że nie zadbano o niego wystarczająco dobrze.
Grindelia robusta zajmuje drugie miejsce. Objawy kliniczne są następujące:
- Napady gorączki z nagłym wzrostem temperatury, dwa–trzy razy w ciągu 24 godzin.
- Osłabienie najsilniejsze rano.
- Pulsujący ból głowy, głównie w okolicy potylicznej, poprawia się w pozycji siedzącej – czasem z potrzebą położenia się, której ból jednak nie pozwala zaspokoić.
- Suchy kaszel z uczuciem, że trzeba odkrztusić, chociaż nie ma plwociny – upieranie się przy odkrztuszeniu odrobiny śluzu (co subiektywnie przynosi ulgę, choć obiektywnie nie widać zmiany).
- Ataki kaszlu z wyraźnym uczuciem duszenia się.
- Jest świadomy swoich lęków, nie potrafi rozróżnić obiektywnego, rzeczywistego braku powietrza od subiektywnie odczuwanej duszności; obawia się szybkiego przyjęcia do szpitala.
- Boi się zasypiania i że we śnie przestanie oddychać, często chce więc spać tylko przy świetle.
- Zapalenie spojówek, które najpierw występuje w jednym oku, a potem w drugim.
- Bóle stawów, zwłaszcza w kończynach dolnych.
- Jest bardziej lękliwa niż w przypadku Chininum muriaticum. Ukrywa swoje objawy przed rodziną z obawy, że zasoby mogą być niewystarczające. Pacjent wie o swoich skłonnościach hipochondrycznych – nie potrafi odróżnić objawów obiektywnych od subiektywnych.
Camphora (Cinnamomun camphora) jest trzecim środkiem mojego wyboru. Objawy kliniczne są następujące:
- Utrzymująca się gorączka o stałej temperaturze, która nie wydaje się zmieniać w ciągu dnia – towarzyszą jej pocenie się, dreszcze i uczucie narastającego zmęczenia, które pogarsza się przy ciągłym poceniu się.
- Bóle głowy o charakterze uciskającym, od środka na zewnątrz – próbuje tłumić to uczucie, ciasno opatrując głowę i wywierając z zewnątrz nacisk.
- Kaszl jest mniej nasilony niż przy dwóch pozostałych środkach, ale i tak męczy pacjenta. Kaszel pojawia się przy głębokim wdechu, podczas płytkiego oddychania pojawia się duszność, która budzi niepokój. Pacjent z tego powodu znowu bierze głębszy oddech i musi więcej kaszleć.
- Duszność przy najmniejszym wysiłku, chociaż saturacja tlenu obiektywnie jest w porządku.
- Wodnisty i uporczywy wyciek z nosa (spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła).
- Biegunka bez bólu brzucha.
- Oliguria (zmniejszona diureza), odczuwana jako bardziej niepokojąca niż jest w rzeczywistości.
- Zamieszanie i niepokój związany z możliwością zagrożenia dla członków rodziny. Przekonanie, że jest to głębokie doświadczenie mające wielkie znaczenie dla całego życia.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
