autor: Piotr Stach
Chciałbym tu opisać moje pierwsze doświadczenie terapeutyczne z metodą Sankarana w leczeniu pacjentki.
Po tym, jak w zeszłym roku uczestniczyłem w seminarium jesiennym w Poznaniu, byłem zafascynowany tą metodą. Przekonujący sposób, w jaki Sankaran przedstawia precyzyjny, celowy i powtarzalny dobór leków, jego wyjaśnienie miasmów oraz systematyka leków w odniesieniu do królestw i podkrólestw, wszystko ilustrowane bardzo interesującymi przypadkami wyleczonych pacjentów, przekonały mnie, by kontynuować studiowanie tej metody i weryfikować ją w praktyce.
Uczestnictwo w seminarium było pierwszym krokiem — następnym było zakupienie programu komputerowego VitalQuest; na pierwsze sukcesy w mojej praktyce nie musiałem długo czekać.

Moja pacjentka była od pewnego czasu leczona homeopatycznie i dobrze reagowała na Natrium muriaticum. Była też od dłuższego czasu w psychoterapii z powodu problemów małżeńskich.
Mówi, że jej problemy wynikają z traum z wczesnego dzieciństwa.
Pacjentka (P): „… jeśli chodzi o mój smutek: jestem smutnym, melancholijnym typem, bardzo introwertyczną i zamkniętą. Mam trudności z okazywaniem uczuć. To jest czarna dziura rozpaczy, z której nie potrafię się wydostać …”
Odkąd jest w psychoterapii, przeżywała bezgraniczny smutek.
P.: „… Wciąż zdarza się, że wpadaję w tę dziurę, ale teraz wiem, jak się z niej wydostać. Mam trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi. Lubię samotność i przez pewien czas czuję się z tym dobrze, ale potem czuję się nieszczęśliwa.
W sytuacjach konfliktowych nie potrafię stanąć w swojej obronie. Podnoszę głos tylko w skrajnych sytuacjach. Kiedy jest kłótnia, jestem spięta; muszę się zmobilizować, tylko wtedy mogę przerwać monolog męża. Poddaję się i ulegle słucham, a w końcu wolę się izolować i czytać książki. Książki i filmy zastępują mi rzeczywistość. Złość potrafię okazywać tylko pasywnie — obrażam się, bo czuję się zraniona, i całkowicie się wycofuję; nie chcę mówić. Trudno mi przełamywać psychiczne blokady, wyrażać uczucia i przedstawiać swoje zdanie.
Nie ukończyłam studiów, nie byłam wystarczająco pewna siebie.
Mój sposób radzenia sobie ze stresem to jedzenie.
Mój smutek wynika z tego, że zdałam sobie sprawę, iż jako dziecko nie otrzymałam od matki najważniejszego: bezwarunkowej miłości. Jeśli w domu chciało się uniknąć kary, trzeba było ukrywać uczucia, w przeciwnym razie karano za płacz. Należało być grzecznym i spokojnym oraz wykonywać polecenia. Mój ojciec pił, a matka znęcała się nad nami fizycznie i psychicznie. Miałam sześć miesięcy, gdy matka oddała mnie pod opiekę babci. Wychowywały mnie obie: matka i babcia. Nie miałam z żadną z nich emocjonalnego kontaktu. U babci dorastałam wśród zwierząt.
Jako dziecko często miałam zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc i rozwinęły mi się rozstrzenia oskrzeli. Spędzałam dużo czasu w sanatorium, gdzie w ogóle nie byłam chora — tam czułam się bezpiecznie. Często dostawałam paczki.
Lubię słodycze, ciemną czekoladę, kawę i słone potrawy.
Unikam słońca, w upalne dni źle się czuję.
Kiedyś cierpiałam na trądzik, opryszczkę na wargach, zaparcia i bolesne miesiączki.
Pewnego dnia miała plamienia i bóle w pochwie. Badanie ultrasonograficzne wykazało mięśniaka o średnicy 1,0 cm. Pacjentka ogarnęła panika i bała się raka.
Po zażyciu Natrium muriaticum uspokoiła się, a bóle waginalne zmniejszyły się o 50%. Wtedy zaczęła śnić powtarzający się sen: opuszczone dzieci, zawsze dziewczynki, wędrują same i gubią się. Czuje się bezradna, a następnego dnia szuka tych dzieci.
Chociaż brała Natrium muriaticum, pojawiły się kolejne problemy, które przypisała ukąszeniu kleszcza. Podejrzewała boreliozę, a podejrzenie utwierdziło ją w przekonaniu, że zarówno jej mąż, jak i syn mieli podobne objawy.
Trafiła do szpitala i leczono ją antybiotykami. Po szczegółowych badaniach chorobę z Lyme wykluczono i spotkaliśmy się ponownie na wizycie kontrolnej, na której starałem się zastosować moją świeżo nauczoną metodę Sankarana.
P.: „… Mam lekko podwyższone TSH, a T3 i T4 są na dolnej granicy normy. Przepisano mi Euthyrox 50 codziennie i od tego czasu jestem w lepszej kondycji fizycznej, ale przez ostatnie trzy dni w kwestii nastroju i energii czuję się wyraźnie gorzej.
Czuję się tak, jakbym miała depresję. Nie mam ochoty na nic, do wszystkiego muszę się zmuszać. Nie odczuwam już radości, tylko wewnętrzny smutek, nic mnie nie uszczęśliwia. Życie jest mdłe, właściwie nic nie czuję. Czuję się, jakbym była rozbita na kawałki i nie potrafię się do niczego zmobilizować.
Kiedy zorientowałam się, że nie mam stwardnienia rozsianego, byłam rozczarowana, że nie jestem ciężko chora. Myślałam, że byłoby cudownie być chorym i potrzebować uwagi i opieki, a teraz muszę dalej działać jak wydajna maszyna…”
PS: Co znaczy „rozbita na kawałki”?
P.: „… Nie widzę sensu w moim życiu, w moich zajęciach. Trudno mi wszystko poskładać, nadać temu sens. Natrium przyniosło lekką poprawę, ale nie zmieniło mnie wewnętrznie …”
Opowiada mi o swoim powtarzającym się śnie i podkreśla, że wyraźnie odzwierciedla on jej aktualną sytuację i uczucia.
Sen: „Przystanek autobusowy, ostatniej nocy był to postój taksówek — jestem w takich miejscach; chcę uciec, ale nie ma wyjścia. Nie wiem, gdzie kupić bilet ani gdzie jest wsiadanie. Mam wrażenie, że siedzę w pułapce i nie mogę uciec. Ciągle kręcę się z ciemnym uczuciem zagubienia i bezradności. Uczucie bycia uwięzioną jest bardzo silne. Jestem zrozpaczona, bo nie mogę wydostać się z dworca; jestem całkowicie zdruzgotana.”
PS: „Proszę, opowiedz mi trochę więcej o uczuciu bycia uwięzioną w pułapce!”
P.: „To czysta rozpacz; czuję się nieszczęśliwa, beznadziejna i pokonana. Myślę, że powinnam wprowadzić kilka zmian w moim życiu, ale nie jestem do tego zdolna. Czuję się zagubiona, nie potrafię znaleźć własnej drogi w obecnej sytuacji.
„Jedyną możliwą decyzją wydaje mi się rozwód z mężem. To uwolniłoby mnie od tego uczucia. Istnieją jednak pewne otwarte pytania: czy poradzę sobie bez niego i co z dzieckiem, które emocjonalnie jest bardzo związane z ojcem? Czy byłoby to dobre rozwiązanie na dłuższą metę? Nie wiem, mam wiele ambiwalentnych uczuć i myśli. Najbardziej boję się psychicznych konsekwencji; czy będę w stanie znieść stres i odpowiedzialność?
Czuję się, jakbym była uwięziona w swoim życiu.
Coraz bardziej uświadamiam sobie, że mój mąż nigdy się nie zmieni: albo utknię w tej sytuacji, albo będę musiała go opuścić, nie ma innej możliwości.
Pułapka — nie potrafię zdecydować się na odejście od niego, a jednocześnie jestem niezadowolona ze sposobu, w jaki żyję.
To wewnętrzny konflikt, pytanie, czy mam się rozstać i żyć na swój sposób, czy zostać i walczyć o rodzinę.
To walka; musiałabym walczyć, ale nie mam ochoty na walkę. To sytuacja bez wygranej.
Analiza przypadku
Analizując wywiad, skupiłem się na odczuciach pacjentki w jej śnie. Podkreśliła, że sen odzwierciedla jej aktualny stan. W jej snach jest dużo energii. Przeprowadziłem analizę za pomocą programu komputerowego Sankarana, VitalQuest. Program umożliwia wywołanie wszystkich danych z wywiadu pacjenta lub wybranych części, a nawet pojedynczych zdań i słów. Wybrałem następujące wypowiedzi pacjentki:
uczucie uwięzienia
uczucie osamotnienia/porzucenia
uczucie bezradności i rozpaczy, ponieważ nie widzi wyjścia.
W pierwszym etapie program pokazuje procentowe prawdopodobieństwo królestwa, w którym znajduje się lek. W moim przypadku:
królestwo roślin 58%, miasmy 23%, królestwo zwierząt 17%.
Cechy pacjentki należące do królestwa roślin: silne uczucia, wrażliwość: „czuję się dotknięta, nie mogę tego znieść.” W odczuciach, które wyraża, nie ma tematów z królestwa zwierząt, takich jak rywalizacja, walka o przetrwanie, atrakcyjność, seksualność czy agresor i ofiara.
Mogłem więc zawęzić poszukiwania do królestwa roślin. W następnym dziale program pokazuje rzędy roślin, a wśród nich Nepenthales / rośliny mięsożerne z najwyższym odsetkiem. Najważniejsze środki w tym rządzie to Drosera i Sarracenia.
Słowa-klucze dla roślin mięsożernych, które pacjentka wyrażała:
uwięziona
brak wyjścia
nie może uciec
Nadszedł czas, by zidentyfikować miasmę pacjentki.
Wcześniej często chorowała na zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc. Dzisiaj mówi, że czuje się słaba; czuje się tłumiona i uważa, że jej słabość jest wykorzystywana. Dotyczy to głównie relacji z mężem. To cechy miasmy gruźlicznej.
Zgodnie z metodą Sankarana lekarstwo musi leżeć na przecięciu między rzędem a miasmą.
W przypadku Nepenthales lekarstwem dla gruźlicy jest Drosera.
Drosera należy do rodzaju roślin „lepnych pułapek”. Piękne kolory i słodki nektar przyciągają niczego niepodejrzewające owady. Czułki na liściach wydzielają lepką substancję, która łapie owady; są one stopniowo trawione enzymatycznie, a w końcu wchłaniane przez roślinę.
Wizyta kontrolna
Trzy tygodnie później: „Czuję wewnętrzny spokój i brak ucisku. Moje uczucia osłabły. Małe problemy, które wcześniej uważałam za ogromne, teraz wydają mi się dużo bardziej znośne. Zaczynam widzieć więcej pozytywów niż negatywów. Życie nie jest już mdłe.
„Dwa tygodnie temu miałam dużą kłótnię z mężem i zaryzykowałam „wszystko na jedną kartę”. Mój mąż zaczyna się zmieniać i mam dla niego więcej zrozumienia.
Kiedyś skupiałam się na złych stronach, teraz staram się znaleźć właściwą równowagę.”
„Sny?”
„Nic szczególnego, sen o dworcu autobusowym nie powrócił.
Ostatnio zaczęłam cieszyć się morzem i słońcem i czuję się świetnie. Teraz nie mogę już znieść gór, które kiedyś tak lubiłam.”
Rok później: depresje pacjentki nie powróciły, a jej małżeństwo jest na dobrej drodze. Dzięki właściwemu lekarstwu wyzdrowiała szybko i trwale.
Zdjęcia
oil painting illustrating the silhoutte of a girl on a corridor © shutterstock.com / Shots Studio
Sundew (Drosera rotundifolia) lives on swamps and it fishes © shutterstock.com / scaners3d
Kategorie: Przypadki
Słowa kluczowe: metoda odczuć, czarna dziura rozpaczy, znęcanie emocjonalne, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, uwięzione, wewnętrzny konflikt.
Środek: Drosera
Artykuł opublikowano na www.interhomeopathy.com