|
|
|||
|
Witamy na Hpathy, dr Pitcairn! Cieszymy się, że mamy dziś okazję powitać Pana — jednego z najbardziej znanych homeopatycznych lekarzy weterynarii — i uczestniczyć w Pańskich inspirujących przemyśleniach i doświadczeniach. KS: Jest Pan bardzo szczęśliwym człowiekiem. Proszę powiedzieć, z czego to wynika! |
||
Odkryłem homeopatię i ona pomogła mi — wraz z terapią żywieniową — zrealizować to marzenie. KS: Podobnie jak Hahnemann, był Pan rozczarowany niedostatecznymi wynikami konwencjonalnych metod leczenia. Wypróbował Pan wiele podejść terapeutycznych i ostatecznie zdecydował się na homeopatię. Dlaczego homeopatia jest lepsza od innych metod leczniczych? RP: Na początku nic nie wiedziałem o wyższości homeopatii. Studiowałem medycynę przez siedem lat i zrobiłem doktorat z immunologii i wirusologii. Wcześniej odbyłem też sześć lat szkolenia weterynaryjnego i byłem dobrze zaznajomiony z ówczesnymi metodami terapeutycznymi. Homeopatia była dla mnie rozszerzeniem i pogłębieniem innych metod leczenia. KS: Jesteś Pan przekonany, że homeopatia zawsze pomaga, także przy ciężkich chorobach. Co daje Panu taką pewność? RP: Przez 30 lat leczę homeopatycznie i doświadczyłem niezwykłych rzeczy. Naszą przewagą w praktyce weterynaryjnej jest to, że możemy leczyć bardzo poważne choroby fizyczne, których być może nie wolno by nam leczyć u ludzi — przynajmniej nie oficjalnie. Mogę np. leczyć raka, ciężkie zaburzenia układu odpornościowego i zagrażające życiu infekcje wyłącznie homeopatycznie. Ciężko chorzy pacjenci (przynajmniej w USA) otrzymują zwykle leczenie homeopatyczne tylko w połączeniu z leczeniem konwencjonalnym. Nic dziwnego, że to bywa mniej skuteczne. Jako weterynarz mam tę przewagę i widzę, jak ogromny wpływ może mieć pojedynczy lek. Widziałem, jak szybko infekcje bakteryjne i wirusowe oraz ciężkie urazy zostały wyleczone samą homeopatią.
|
|||
![]() Kot |
KS: Czy mógłby Pan przedstawić przykład przypadku? RP: Mój własny kot został pogryziony w przednią kończynę, a ja nie zauważyłem tego, aż noga zaczęła gnić. Chodzi mi o to, że zaatakowana tkanka na nodze stała się czarna, śmierdząca i sączyła się. Jedna dawka Lachesis rozwiązała sprawę. Skóra zagoiła się i nie złuszczała. To spektakularny wynik leczenia w praktyce weterynaryjnej — że tak zniszczona tkanka wraca do normalności. Kiedy opowiadam to konwencjonalnemu weterynarzowi, myśli, że żartuję. |
||
Kolejna osobista historia: kilka lat temu miałem naderwany i uwięziony łąkotkowy chrząstkowy krążek w prawym kolanie, tak że staw blokował się i przez dzień nie dało się go ruszyć. Nauczyłem się kilku trików chiropraktycznych, by to odblokować. Jednak z czasem problem nasilał się i kolano blokowało się 10–15 razy dziennie. Trwało to kilka lat. W końcu znalazłem właściwy lek i przyjmowałem go w potencjach MM, a po pewnym czasie reakcji zapalnej kolano wróciło do normy po kilku miesiącach. Nigdy więcej się nie zablokowało i teraz mogę bez problemu siedzieć z nogą założoną lub w dowolnej pozycji. KS: Dzięki homeopatii! Istnieje wiele przypadków potwierdzających skuteczność homeopatii także u zwierząt, gdzie ani sugestia, ani placebo nie mają wpływu. W praktyce weterynaryjnej przez lata wiele się zmieniło. Już nie jest to tak uciążliwe i sielankowe jak za czasów Jamesa Herriota, gdy pojawiały się rzekome środki cudowne, obiecujące szybkie wyleczenie i całkowicie zmieniające praktykę weterynaryjną (James Herriot był angielskim wiejskim weterynarzem praktykującym przed i po II wojnie światowej w Wielkiej Brytanii; jego półautobiograficzne opowieści są bestsellerami w Europie). RP: U mnie to nie było tak sielankowo. Książka może sprawiać takie wrażenie, ale jeżdżenie w błocie w środku nocy, żeby pomóc cielakowi przy narodzinach, to nie jest romantyka. KS: ... wszystko ma dwie strony… RP: Od kiedy przestawiłem praktykę na homeopatię i terapię żywieniową, wszystko się zmieniło. Widzę, jak zwierzęta dochodzą do zdrowia z chorób, które w medycynie konwencjonalnej uważane były za nieuleczalne lub beznadziejne. Oczywiście nie można pomóc wszystkim pacjentom. Zależy to od tego, jak wielkie szkody już zostały wyrządzone. Jednak znacznie większy procent zwierząt przewlekle chorych wraca do zdrowia, niż można by się spodziewać na podstawie naszych doświadczeń z medycyną szkolną. KS: Czy Hahnemann miał rację, mówiąc, że więcej pacjentów umiera z powodu leczenia szkółkowego niż z powodu samej choroby? Jaką rolę odgrywają choroby jatrogenne w medycynie weterynaryjnej? RP: Środki alopatyczne są bardzo skuteczne w łagodzeniu objawów, ale nie leczą. Większość ludzi myli tłumienie z prawdziwym przywróceniem zdrowia. W weterynarii prawie każdy pacjent otrzymuje kortyzon, niezależnie od rozpoznania. Dlaczego? Ponieważ kortyzon ma silne działanie supresyjne i tłumi prawie każdy objaw. Tłumi układ odpornościowy tak, że objawy przestają występować. Cudem jest to, że ludzie nie dostrzegają tych zależności. KS: W przeszłości weterynarze bardzo popierali szczepienia u zwierząt. Jak Pan na to patrzy? RP: Istnieje kilka problemów ze szczepieniami, które każdy zainteresowany holistycznym podejściem do zdrowia powinien znać. Szczepionki nie zawsze są skuteczne i mogą powodować długotrwałe zaburzenia zdrowotne. Ludzie wierzą, że szczepionki działają w 100%. Wiara ta może być tak silna, że nawet weterynarz powie: „Twój pies nie może mieć nosówki (lub parwowirozy, zapalenia wątroby czy czegokolwiek), bo jest na to zaszczepiony. To musi być coś innego!” Dzięki doktoratowi z immunologii nauczyłem się, że szczepionki wcale nie są stuprocentowo skuteczne. Sama iniekcja szczepionki nie wystarcza, by wywołać odporność — kluczowy jest indywidualny reakcji organizmu zwierzęcia. Skuteczność szczepień to złożone zjawisko zależne od wielu czynników, takich jak stan zdrowia i styl życia. Rzeczywista ochrona jest znacznie niższa niż dotychczasowe szacunki. Jednocześnie pojawia się coraz więcej dowodów na to, ile szkód może to wyrządzać, szczególnie u dzieci. Inne szczepionki, jak szczepionka przeciwko białaczce kotów, zdają się nie indukować choroby, przed którą mają chronić, lecz tworzyć warunki sprzyjające innej, także ciężkiej chorobie. Najczęstszym przykładem w moim doświadczeniu jest występowanie zakaźnego zapalenia otrzewnej (FIP) kilka tygodni po szczepieniu. Takie zaburzenia, które „wprowadzane” są do organizmu przez wstrzyknięcie obcych patogenów, nazywane są wakzinozami i mogą wiązać się z poważnymi problemami. Vithoulkas opisuje przypadek kobiety z okropnymi lękami, które pojawiły się w wyniku szczepienia przeciwko wściekliźnie, jakie otrzymała jako dziecko. Cierpiała przez prawie 40 lat, aż została wyleczona leczeniem homeopatycznym. Zwykle muszę najpierw podać lek homeopatyczny, który odwraca skutki wcześniejszych szczepień, zanim będę mógł poczynić postępy w trudnych, przewlekłych przypadkach, które do mnie trafiają. Miałem wiele przypadków, w których stan zdrowia psa lub kota nieuchronnie pogarszał się za każdym razem, gdy zwierzę było szczepione. W moich 30-letnich doświadczeniach homeopatycznych większość alergii skórnych u zwierząt (i podobnych chorób skóry) jest wynikiem powtarzanych, corocznych szczepień. Podejrzewam też, że powszechny wzrost chorób autoimmunologicznych (np. nadczynności tarczycy, przewlekłych zapaleń jelit, tocznia i pemfigoidu) jest spowodowany zwiększonym stosowaniem szczepień, zwłaszcza szczepień wieloskładnikowych. Takie szczepienia są niezwykle nienaturalne dla organizmu. W normalnych warunkach zwierzę jest narażone na patogeny, ale jego organizm ma możliwość obrony na zwykłych drogach wejścia (nos, usta lub inne błony śluzowe). Gdy podaje się szczepionkę skojarzoną, następuje masowa inwazja kilku patogenów omijająca zewnętrzne siły obronne i szybko trafiająca do krwiobiegu. Czy to dziwne, że układ odpornościowy zostaje zdezorientowany i „wpada w panikę”, zaczynając atakować własny organizm? Szczęśliwie coraz więcej weterynarzy zauważa ten problem. Raporty prasowe zgłaszają choroby poszczepienne, takie jak zaburzenia krzepnięcia, zapalenia kości i stawów, guzy i nowotwory u kotów itp. Większość weterynarzy uważa te choroby za anomalie. Miną lata, zanim uświadomią sobie, że negatywne skutki zdrowotne występują u znacznej części zaszczepionych. KS: Miejmy nadzieję, że szkodliwe skutki szczepień będą coraz bardziej rozpoznawane. Co mogą tymczasem zrobić właściciele zwierząt domowych? RP: To, co mogą robić, zależy od tego, czy mają dostęp do wykwalifikowanego holistycznego weterynarza. Nosody są dostępne dla wielu chorób epizootycznych, ale szczególnie użyteczne są dla mnie w odniesieniu do „szybkich miasmów”, jak je opisał Hahnemann. Niektóre choroby, takie jak parwowiroza, kocia białaczka i zakaźne zapalenie otrzewnej u kotów, często powstają na bazie stanu psorycznego. Distemperinum działa zawsze niezawodnie, Parvovinum czasami — a Lyssinum — kto wie? Nie możemy prawnie leczyć wścieklizny i nie mamy grup kontrolnych. Najlepsze, co można zrobić dla zwierzęcia, to współpracować z homeopatycznym weterynarzem, który najpierw sprawdza, czy nie ma podstawowej choroby przewlekłej lub miasma (co zdarza się coraz częściej). Jeśli tak jest, nie podajemy nosodów, ponieważ mogłoby to niepotrzebnie aktywować podstawową chorobę. W takim przypadku najpierw leczymy konwitalnie. Jeśli zwierzę jest zdrowe i nie ma być szczepione, nosody mogą stanowić skuteczną alternatywę. KS: Kiedy stosuje Pan „homeopatyczne szczepionki”? RP: Homeopatyczne nosody nie są po prostu zamiennikiem szczepionek. Stosuje się je tylko czasowo, w okresach prawdopodobnej ekspozycji. Na przykład mogłem zatrzymać epidemię parwowirozy w hodowli psów, podając nosodę przeciw parwowirusowi tylko przez jeden tydzień, aby choroba nie pojawiła się u szczeniąt. Wszystkie szczenięta pozostały zdrowe. KS: A co jeśli ktoś nie znajdzie odpowiedniego weterynarza lub boi się nie szczepić? RP: Proponuję zmodyfikowane podejście, które przynajmniej zminimalizuje problemy związane ze szczepieniami. Wykonuj pojedyncze szczepienia zamiast wieloskładnikowych. Oznacza to szczepienie przeciwko jednej chorobie naraz, a nie kilku jednocześnie. Większość weterynarzy obrusza się na taki pomysł, ponieważ musieliby kupować każde szczepienie w dużych opakowaniach, co powoduje większe koszty. Dlatego zwykle proponują „wygodniejsze” szczepienie wieloskładnikowe. Dla psów jest to szczepionka na nosówkę i zapalenie wątroby, a dla kotów — szczepienie trzywirusowe przeciw panleukopenii, kociemu katarowi i caliciwirusowi. Chociaż to nie jest idealne rozwiązanie, to ta szczepionka trójskładnikowa jest nadal lepsza niż mega-mix szczepionek przeciw nosówce, zapaleniu wątroby, leptospirozie, parwowirozie, parainfluenzy, Bordetella, wściekliźnie, boreliozie, brucelozie (u psów) czy przeciw panleukopenii, kociemu katarowi, caliciwirusowi, kociej białaczce, wściekliźnie, chlamydiom, zakaźnemu zapaleniu otrzewnej itp. (u kotów), które podaje się zwierzętom wszystkie naraz. Używajcie możliwie tylko szczepionek z „zabitymi” patogenami, a nie szczepionek żywych z „osłabionymi” wirusami. Te pierwsze nie mogą namnażać się w organizmie i są zwykle bezpieczniejsze (choć częściej powodują reakcje nadwrażliwości). U młodych zwierząt stosuj zredukowany schemat szczepień. To nieprawda, że więcej szczepionek daje większą ochronę. Często szczepienie szczenięcia wystarcza na kilka lat lub nawet na całe życie.
KS: Dobrze wiedzieć, to chyba równie dobrze odnosi się do ludzi. Uszkodzenia poszczepienne i tłumienie utrudniają homeopatyczne leczenie i uzdrowienie w ostatnich dziesięcioleciach coraz bardziej. Naszym wyzwaniem pozostaje leczenie chorób przewlekłych i miasmów. Czy zauważa Pan przesunięcie w kierunku bardziej destrukcyjnych miasmów u zwierząt, podobnie jak u ludzi? RP: W ciągu ostatnich 20 lat szczepionki i silne leki biologiczne są stosowane coraz częściej. Doprowadziło to do przesunięcia w stronę sykosis i syphilis jako aktywnych miasmów. Jest znacznie więcej nowotworów, chorób autoimmunologicznych, alergii, zapaleń stawów, problemów urologicznych — typowych chorób tych miasmów. KS: Hahnemann pisze, że pomoc, której szukamy, znajduje się w środkach, które już posiadamy. Nie potrzebujemy więcej leków, lecz powinniśmy na nowo odkryć wartość środków już używanych. RP: Też sądzę, że Hahnemann w „Chronicznych chorobach” mówi o środkach, które uważał za najlepsze do leczenia miasmów, zwłaszcza psory. Z powodzeniem stosowałem jego porady w mojej praktyce. W ciągu ostatnich 15 lat wszystkie moje przewlekłe przypadki poprawiły się dzięki środkom z „listy około 50 środków” Hahnemanna. Wypróbowałem kilka nowszych leków, ale nie działały one leczniczo w sensie homeopatycznym, raczej paliatywnie. Nie rozumiem, dlaczego tylu praktyków w tej kwestii odeszło od Hahnemanna. Jeśli chodzi o polychresty, są one wielkim darem od starych praktyków. Kiedy Hahnemann i inni homeopaci zaczynali próbować leków, nie wiedzieli, które środki okażą się najważniejsze; polychresty wykrystalizowały się dopiero po 200 latach doświadczeń klinicznych. To są leki, które powinny być stosowane głównie w praktyce. Rzadziej znane środki można przepisywać okazjonalnie, głównie w skomplikowanych, ciężkich przypadkach o złej prognozie. Moim zdaniem nie są one środkami konstytucyjnymi. KS: Czy pracuje Pan ze specjalnym repertorium weterynaryjnym lub weterynaryjną materia medica? |
|||
RP: 30 lat temu zacząłem od repertorium Kenta i przez wiele lat je stosowałem. Gdy pojawiły się inne repertoria, pracowałem z nimi, np. z Syntetycznym Repertorium H. Barthela. Potem z Synthesis, którego przez kilka lat używałem w moich programach szkoleniowych, następnie z „Complete Repertory” Rogera van Zandvoorta (ponieważ działa na moim Macu). Ale miałem problemy. Książki stawały się coraz grubsze, rubryki większe, przez co moje analizy nie były już tak precyzyjne jak kiedyś. Do tego (moim zdaniem) niewłaściwe materiały zostały włączone do repertoriów — np. z „wyleczonych” przypadków (które nie były naprawdę wyleczone), z badań medytacyjnych i absurdalnych prób (jak telefon komórkowy czy pozytron). Dlatego zwróciłem się ku sprawdzonemu i zacząłem pracować z repertorium Bönninghausena (wydanie Bogera). Przetestowałem wyleczone przypadki z różnymi repertoriami (w tym historyczne przypadki Kenta i moje własne), aby ustalić, które repertorium jest najlepsze, najbardziej niezawodne i przyjazne w użyciu. KS: Jak postępują prace nad Pana nowym repertorium weterynaryjnym? RP: Pracuję nad nim od 12 lat. Było kilka prób, z których nie byłem zadowolony. Teraz postanowiłem oprzeć się na repertorium Bönninghausena i dodać rubryki z innych źródeł dla objawów szczególnie przydatnych w praktyce weterynaryjnej. Używamy głównie rubryk Kenta, Jahr i Bogera „Synoptic Key”, ale dla niektórych objawów ponownie opracowuję materia medica. Mamy nadzieję zakończyć pracę w ciągu kilku miesięcy i wydać ją jako komputerowe repertorium. KS: Nie możemy się doczekać Pana repertorium! Wypełni ono lukę rynkową i ułatwi skuteczne leczenie zwierząt. RP: Komercyjne karmy dla zwierząt są zwykle produkowane z odpadów i resztek przemysłu spożywczego dla ludzi, więc ich jakość nie jest dobra. Niektóre marki używają lepszych składników. Problemem jest jednak to, że są przetworzone. Najlepsze wyniki osiąga się dzięki domowo przygotowanym, świeżym posiłkom dla zwierząt. KS: Tak, świeże jedzenie jest oczywiście znacznie lepsze! Hahnemann był surowy w kwestiach dietetycznych i dawał pacjentom plan diety wraz z receptą. Jak bardzo gorsza jest dziś sytuacja z przetworzoną żywnością i konserwami, które w ogóle nie zawierają już energii życiowej! Wybór potraw jest ogromny, ale większość tego, co jemy, nas tak naprawdę nie odżywia i może nawet przeszkadzać w leczeniu. Założył Pan ANH (2), która oferuje programy szkoleniowe dla głębszego zrozumienia leczenia zwierząt. Pana uczniowie chwalą Pana jako utalentowanego, dowcipnego nauczyciela, który potrafi wyjaśniać skomplikowane zagadnienia. Co zainspirowało Pana pracę pedagogiczną? RP: Wiem, że wielu weterynarzy dziś szuka alternatywy dla medycyny konwencjonalnej, dlatego prowadzę szkolenia z homeopatii dla weterynarzy. Jesteśmy w trakcie piętnastego kursu zaawansowanego w homeopatii weterynaryjnej, programu dla lekarzy weterynarii z tytułem. Około 500 weterynarzy ukończyło u nas szkolenie i leczy homeopatycznie w swoich praktykach. Od 1995 roku „Akademia Homeopatii Weterynaryjnej” jest oficjalnie uznana i stała się wiodącą organizacją szkoleniową i badawczą. Jest to pierwsza profesjonalna weterynaryjna organizacja homeopatyczna w Stanach Zjednoczonych.
|
|||
![]() |
KS: Co jest najważniejsze dla prawidłowego wejścia w homeopatię? RP: Mój program szkoleniowy opiera się na „Organonie” i „Chronicznych chorobach” Hahnemanna, uzupełnionych KENTEM i innymi znanymi klasycznymi homeopatami. Uważam, że to podstawa, której potrzeba. Jeśli szkolenie nie opiera się na pracach Hahnemanna, lecz zaczyna się od nowych idei, brak jest fundamentów — a to fundament uważam za niezbędny do zrozumienia pracy homeopatycznej.
|
||
KS: Napisał Pan książkę „Complete Guide to Natural Health for Dogs and Cats” („Kompletny przewodnik po naturalnym zdrowiu psów i kotów”), która przekonała wielu weterynarzy do medycyny holistycznej i homeopatii. Czy taka reorientacja jest ogólnym trendem w medycynie weterynaryjnej? RP: Cieszę się bardzo z akceptacji mojej książki zarówno wśród weterynarzy, jak i czytelników. Dziękuję za zainteresowanie i wsparcie. Do dziś przeszkoliłem homeopatycznie prawie 500 weterynarzy. To jednak stosunkowo niewiele w porównaniu z całym zawodem. Najbardziej popularne terapie alternatywne wśród weterynarzy to medycyna chińska i akupunktura. Zainteresowanie homeopatią jest znacznie mniejsze. Większość weterynarzy, nawet tych zainteresowanych innymi podejściami, wciąż jest przywiązana do sposobu myślenia medycyny szkolnej i jej koncepcji tłumienia. Nie ma więc jeszcze naprawdę znaczącej zmiany. KS: Dobrego homeopaty weterynaryjnego można szukać jak igły w stogu siana. Co poleca Pan właścicielom zwierząt, którzy szukają pomocy dla swoich zwierząt? RP: Pomożemy Państwu znaleźć odpowiedniego homeopatycznego weterynarza dla Waszego zwierzęcia. Szczególnie przy ciężkich chorobach warto skonsultować się z homeopatycznym lekarzem weterynarii. Polecamy weterynarzy, którzy — jak w moim programie szkoleniowym — zostali wyszkoleni w tradycji hahnemannowskiej. Definicja problemu W rzeczywistości te metody nie są tą homeopatią, która była praktykowana przez ostatnie 200 lat. To nowe warianty wprowadzone w ciągu ostatnich 20 lat i moim zdaniem są gorsze i dlatego ich nie polecam. Dlaczego metody się różnią Homeopatia rozumie objawy jako mechanizmy obronne pacjenta, których nie należy tłumić, jak robi to medycyna szkolna. Zamiast tego wybiera się pojedynczy lek, który stymuluje przywrócenie zdrowia, tak że objawy zanikają same, ponieważ przestają być potrzebne. Weterynarze mogą uczyć się homeopatii w sposób, który polecam, zwracając uwagę na tę zasadniczą różnicę w pojmowaniu choroby i uzdrowienia, albo mogą uczyć się jej w sposób bliższy myśleniu alopatycznemu. Wszystko zależy od tego, czy kurs przekazuje to rozumienie. Różne metody 1. Homeopatia według Hahnemanna, taka jak była nauczana i stosowana przez ostatnie 200 lat. Przy przepisywaniu przeprowadza się dokładny wywiad; repertoryzuje się i korzysta z materia medica. To metoda, którą polecam. 2. Homeopatia przepisywana „allopatycznie”, gdzie środki podaje się według podobnych zasad jak w praktyce alopatycznej. Często stosuje się homeopatyczne środki złożone, które są często powtarzane, a czasem nawet wstrzykiwane. 3. „Psycho-homeopatia”. Tutaj do doboru leku nie używa się repertorium, lecz elektroniczne urządzenie, instrument radioniczny, wahadło lub kinezjologia. Ten ostatni termin bywa nazywany „AK” (kinezjologia stosowana) i wykonuje się test mięśniowy na ramieniu właściciela, podczas gdy dotyka on zwierzęcia (lub trzyma próbkę włosa czy krwi). 4. Wariacje homeopatii, częściowo na tych samych substancjach i z podobną terminologią. Przykłady to homotoksykologia i medycyna antropozoficzna. Mimo pozornej podobności metody opierają się na innych zasadach i innym rozumieniu zdrowia i choroby. 5. „Eklektyzm”, gdzie homeopatia jest jedną z kilku metod leczenia i np. łączy się ją z fitoterapią, chiropraktyką, akupunkturą, a możliwe, że nawet z lekami alopatycznymi. Skąd to zamieszanie? Dlatego sporządziłem listę pytań: Pytania w celu określenia metody terapeutycznej Pytania Poniżej każde z pytań jest wyjaśnione do użytku własnego. Pytanie 1: Jak dobieracie leki? Czy używacie repertorium i materia medica? Chcemy wiedzieć, czy używane są podstawowe dzieła. Uwaga, jeśli wspominają o maszynach wszelkiego rodzaju, kinezjologii, wahadle lub radionice. Intuicja jest dobra, ale działa lepiej, gdy opiera się na zasadach homeopatii i są one właściwie rozumiane. Pytanie 2: Czy używacie urządzeń takich jak Interro, elektroakupunktura według Voll (lub inne urządzenia elektroniczne), kinezjologia, urządzenia radioniczne lub wahadło? Pytanie 3: Czy czytał(a) Pan/Pani książkę Hahnemanna „Chroniczne choroby”? Pytanie 4: Gdy przepisujecie lek na choroby przewlekłe, czy chętnie stosujecie antipsoryka? Antipsoryczne środki to te, które stosuje się przy leczeniu chorób przewlekłych. Wielu terapeutów nawet nie wie, co znaczy „antipsoryczny”. Albo przepisują w takich przypadkach masowo inne leki, a tego chcemy unikać. Pytanie 5: Czy chętnie wybieracie rzadkie środki do leczenia chorób przewlekłych? Chodzi o nową praktykę unikania środków, które przez ostatnie 200 lat sprawdziły się najlepiej, i stosowanie zamiast nich takich, które są rzadko używane i mało znane. Pomysł jest ciekawy, ale niestety błędny! Jeśli terapeuta odpowie „tak” — szukaj dalej! Pytanie 6: Czy stosujecie środki z układu okresowego pierwiastków? To nowoczesna metoda, która faworyzuje minerały z układu okresowego. W większości nie są one potwierdzone badaniami i odradzam lekarza pracującego w ten sposób. Pytanie 7: Czy przy wyborze leku bierzecie pod uwagę teorię królestw natury? Czy według was pacjent potrzebuje leku zwierzęcego, roślinnego czy mineralnego — w zależności od wrażenia, jakie sprawia?
Jeśli na przykład kochacie pracować z końmi i nosicie zachodni strój kowbojski, prawdopodobnie dostaniecie „Lac equinum”, mleko końskie. Takie podejście jest dziś bardzo popularne. Oczywiście nie polecamy takich terapeutów! Pytanie 8: Czy stosujecie „nowe” środki, takie jak mleko matki, czekolada, Coca Cola, wodór, łożysko czy ludzkie nasienie? Wiem, to brzmi dziwnie! Mimo to wielu homeopatów teraz używa tych dziwnych substancji, które wcześniej nigdy nie były stosowane w homeopatii, a ich skuteczność jest wysoce wątpliwa. Nie są potrzebne ani zalecane; psują przypadki i utrudniają późniejsze właściwe leczenie. Pytanie 9: Czy często przepisujecie Carcinosinum? To pytanie może pokazać, czy terapeuta jest pod wpływem nowoczesnych nauczycieli i ich „nowych” środków. Carcinosinum to lek homeopatyczny otrzymywany z komórek raka piersi i jest często stosowany u pacjentów uznawanych za „znęcanych i emocjonalnie tłumionych” lub takich, którzy tłumią swoje uczucia itp. Lek ten jest nadmiernie nadużywany i używany nieodpowiednio. Unikajcie takich terapeutów! Pytanie 10: Czy przepisujecie zawsze tylko jeden lek, czy stosujecie środki złożone? Czy zmieniacie między dwoma lub kilkoma lekami? Pytanie 11: Czy pracujecie wyłącznie homeopatycznie? Czy obok tego stosujecie inne metody leczenia? Niektórzy terapeuci łączą homeopatię z alopatią, medycyną chińską, akupunkturą, leczeniem ziołowym lub innymi alternatywnymi procedurami, takimi jak gemoterapia, homotoksykologia itd. Homeopatię można stosować jednocześnie z dietą lub chiropraktyką (bez lasera i bez stosowania kamfory), ale inne wymienione procedury zakłócają rezonans. Lekarz stosujący tak wiele różnych metod (eklektyk) nie koncentruje się wystarczająco na homeopatii i prawdopodobnie nie zna jej odpowiednio. Pytanie 12: Jeśli leczycie homeopatycznie zwierzę, a potrzebuje ono dodatkowo zabiegu stomatologicznego (może trzeba będzie usunąć ząb) lub dostaje boreliozę albo rozwija infekcję czy ropień — czy podalibyście wtedy antybiotyki lub inne leki alopatyczne? Wielu weterynarzy oferuje homeopatię, ale w „trudnych czasach” nie polegają na niej naprawdę, np. gdy występuje infekcja czy ciężkie zapalenie. To przechodzenie tam i z powrotem między homeopatią a alopatią nie działa i nie pomaga zwierzęciu. Spróbujcie znaleźć weterynarza, który naprawdę wierzy w homeopatię i trzyma się jej także w pozornie ciężkich chorobach. Podsumowanie KS: Dziękujemy za te ważne informacje, dzięki którym możemy uniknąć wielu cierpień i oszczędzić pieniądze. Ma Pan dziesięciolecia doświadczeń w praktyce weterynaryjnej i pomógł Pan wielu zwierzętom. Dziękujemy za podzielenie się swoją wiedzą! RP: Proszę bardzo. Mam nadzieję, że uda mi się zyskać jeszcze więcej weterynarzy dla homeopatii.
|
|||
(1) Choroby jatrogenne – choroby będące następstwem leczenia lekarskiego (2) Animal Natural Health Center ************************************************************************** |
|||
Wydawca: Homoeopathy 4 Everyon |
|||
| >> do artykułu źródłowego | |||



