Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
Skontaktuj się z nami za pośrednictwem naszej infolinii zamówień: +49 (0) 7626 974 9700 / Napisz do nas: +49 (0) 160 652 2038 (pon.-pt. 8:00-20:00, sob. 8:00-12:00)

Coś wchodzi mi pod skórę i doprowadza mnie do szału: przypadek Sarcoptes scabiei

Aktualności

 

Przypadek:

W tym przypadku bardzo ważny jest element niewerbalny wyrażany przez ruchy ciała. Tekst służy głównie uzupełnieniu ruchów, które prowadzą nas do środka.

Pacjentka (P): „Przychodzę z powodu dwóch problemów. Zawsze bolą mnie nogi, to są mięśnie. Mój lekarz mówi, że to fibromialgia. W nocy jest gorzej. Mam niespokojne nogi – po prostu nie mogę przestać nimi kiwać i to zakłóca mój sen. Poza tym mam problemy z menopauzą.”

JTC: „Proszę opowiedzieć mi coś o dolegliwościach związanych z menopauzą.”

P: „Od czasu do czasu mam uderzenia gorąca i nocne pocenie się – nie jest to regularne. Poza tym mam bóle podbrzusza i pleców. Mój osteopata nic nie znajduje, a ginekolog mówi, że to ma podłoże hormonalne. Czasem nie potrafię usiedzieć w miejscu. Bolą mnie też całą prawą połowę głowy.”

JTC: „Co przeszkadza Pani najbardziej?”

P: „Moje nogi. To stary objaw. W ciągu dnia bolą mnie uda, czasem też stopy. Jak tylko leżę w łóżku przez jakieś dziesięć minut, zaczynam się wiercić. Poruszam się tak (porusza się żywo, jak w tańcu, najpierw porusza plecami, potem ramionami, a w końcu nogami). Myślę, że to nerwy w nogach i w ciele powodują, że nie mogę spać przez wiele godzin. Niepokój budzi mnie w nocy, więc muszę wstać. Biorę prysznic, a potem muszę się ruszać. Poruszam nogami, ale w nocy nie mogę tego znieść. Rano, gdy wstaję, wcale nie jestem wypoczęta. Dzieje się to też w ciągu dnia, jakbym miała tik.”


JTC: „Robi pani ten gest (jak krab szczypcami) i mówi: ‚To działa mi na nerwy’. Czy mogłaby Pani to nieco dokładniej wyjaśnić?”

P: „To tak, jakby coś chciało mnie chwycić. To nie jest we mnie, coś mnie ogarnia. Nie wiem, co to jest. Zaczyna się w plecach i potem... czuję to w nogach i ramionach. W łóżku jest to nie do zniesienia. Mam poczucie, że już nie jestem sobą i jest to tak okropne, że boję się, że mogłabym zrobić coś głupiego, kiedy to się dzieje. To jest tak silne, nie potrafię wyjaśnić tej siły. Uderzam głową o ścianę. Chcę, żeby przestało, żeby mnie zostawiło w spokoju. Wykańcza mnie fizycznie, a psychicznie jest nie do zniesienia. Czasem myślę, że coś jest nie tak w mojej głowie, że coś w mózgu jest zepsute, coś, co nie działa prawidłowo. Mój lekarz przepisał mi antydepresanty, ale nie pomogły, więc przestałam je brać. Mówi, żebym zwiększyła dawkę, ale ja nie chcę.”

JTC: „Mówi Pani: ‚To nie jestem ja!’ – Proszę opowiedzieć mi o tym więcej!”

P: „Nie potrafię panować nad swoim ciałem; to nie ja to robię, ale nie wiem, co to jest. Nie wiem, skąd to pochodzi. Gdybym mogła być sobą, potrafiłabym to kontrolować, ale nie potrafię. To mnie przytłacza.

JTC: „Przytłacza Panią?”

P: „W nocy nie potrafię tego tak dobrze zobaczyć, bo chcę być silniejsza niż ta rzecz, a w dzień nie chcę o tym myśleć. W ciągu dnia mnie to niepokoi, ale w nocy robię wszystko, co możliwe. Uderzam wokół siebie, kręcę się i przewracam. Dlatego mówię: ‚To nie jestem ja!’ Nie mam takiego temperamentu, zwykle nie jestem taka; to coś przychodzi w nocy, ale nie wiem, co to jest.”

JTC: „Od jak dawna to trwa?”

P: „To trwa już długo, z wzlotami i upadkami. Od 1995/96 mam bezsenne noce. Budzi mnie w nocy. Straciłam brata i myślałam, że to się skończy, ale trwało dalej. Miałam zaburzenia snu już przed chorobą brata, ale tylko od czasu do czasu i dostawałam wtedy leki.”

JTC: „Czyli miała Pani ten problem już przed chorobą brata?”

P: „Tak, ale nie było tak źle jak teraz i tylko od czasu do czasu. Gdy ogarniało mnie to jako dziecko, moja mama mówiła: ‚Widzisz? To zmiana księżyca!’ Jako dziecko miałam trudności z zasypianiem. Bywały czasy, kiedy bardzo się wierciłam albo budziłam się. Zawsze wydawało się, że jest jakiś powód – albo był pełnia, albo miałam owsiki...”

JTC: „Jak Pani to odczuwała?”

P: „To tak, jakbym miała świerzb (drapie się po ramionach). Zaczyna się przy kręgosłupie i schodzi w dół. Jest wszędzie, jakbym miała coś między skórą a mięsem, coś, co jest tam, jak obcy. Nie lubię takich filmów. Potem to rozchodzi się po całym ciele i muszę się ruszać (wierci się na krześle). To tak, jakby coś chciało się we mnie wcisnąć. Nie wiem, co to jest, może roztocza świerzbowca. To coś, co zmusza mnie do drapania, to mnie irytuje. To tak, jakby coś mówiło: ‚Jestem tutaj, nie wiem dlaczego, ale jestem tu, aby cię dręczyć.’ Zaczyna się w plecach, potem ogarnia głowę i w końcu przechodzi przez całe ciało. Mówię sobie: ‚Nie jestem do końca normalna.’ Muszę się ruszać, coś we mnie mrowi. Najgorsze jest to, co dzieje się w mojej głowie – to nie do zniesienia i muszę uderzać głową o ścianę. To jakby coś chciało zająć moje miejsce, coś, co chce przejąć moje „ja”. Następnego ranka mam wszędzie obrażenia. To straszne, kiedy nie można się powstrzymać.”

JTC: „Jak to jest dla Pani, gdy tak się czuje?”

P: „To tak, jakby ktoś próbował mi zaszkodzić, ale nie wiem kto. Na początku myślałam, że to ma coś wspólnego z moim bratem i czułam się winna. Czy zaniedbałam coś, co powinnam była dla niego zrobić? Może na coś na niego czekał? Myślałam, że zrobiłam wszystko, co mogłam, a ponieważ to było już zanim on zachorował, sądziłam, że musi mieć to związek z kimś innym. W końcu przestałam tak myśleć – wydawało się, że to nie jest właściwa droga. Problem pojawia się, gdy tylko się rozluźnię.”

JTC: „Proszę opowiedzieć, co wtedy się dzieje.”

P: „Chcę to pokazać gestami: to coś, co mnie przenika, ciężko to wytłumaczyć. To jak elektryczne napięcie i zmusza mnie do ruchu (gorączkowe gesty rękami). To bardzo silne, a kiedy się tak poruszam, napięcie maleje (robi ruchy, jakby kopała piłkę). To tak, jakbym coś rozładowywała, jak kanał, który był zablokowany. To nie wnika we mnie od razu, potrzebuje czasu, przychodzi i odchodzi. Myślę, że moje ciało stara się temu czemuś opierać, ale ono zawsze znajduje nową drogę. ‚Jeśli ty to robisz, ja to zrobię.’ Szuka wejścia i próbuje wszystkiego, jakby miał inteligentną głowę.”

JTC: „Co to dla Pani znaczy? Marszczy Pani brwi, gdy o tym mówi.”

P: „To takie męczące i tak trudne do opisania. Nie mogę tego wyrzucić. Zaciskam zęby, przełykam. Gdy są problemy w rodzinie, wycofuję się, zamykam się w sobie i zaciskam zęby. Kiedy rano budzę się, bolą mnie stawy skroniowo‑żuchwowe.”

JTC: „Jakie problemy medyczne miała Pani wcześniej?”

P: „Między 1984 a 1995 miałam długotrwałe depresje. Przekroczyłam swoje granice. Od kilku lat mam fibromialgię. W wieku 12 lat widziałam wszystko ‚na czarno’, miałam ciężką depresję po przeprowadzce.”

(Mówi o dzieciństwie i swoich uczuciach niższości. Jej matka była depresyjna i cierpiała na anoreksję. „Byłam bardzo blisko związana z moją matką i moim młodszym bratem.”)

JTC: „Mówi Pani, że ma wrażenie, że coś jest pod skórą?”

P: „Czuje się to jak świerzb. Mój syn miał to.”

JTC: „Czy łatwo marznie Pani?”

P: „Często jest mi zimno. Czasem nie mogę się dobrze rozgrzać, nawet jeśli jest 10°C. Mogę nakładać mnóstwo ubrań i nadal jest mi zimno. Jedyną rzeczą, która pomaga, jest termofor na plecach. Czasem czuję się lodowata.”

JTC: „Co lubi Pani jeść?”

P: „Słodkie rzeczy. Ale właściwie nie ma niczego, czego bym nie lubiła.”

Przepis: Psorinum 200K, jednocześnie środek X w pamięci.

 

Kolejne wizyty

Druga konsultacja, trzy tygodnie później (skrót): Pacjentka wykazuje ogólną poprawę. Kryzysy występują tylko tuż przed zaśnięciem i budzą ją w nocy, ale są słabsze i nie trwają już tak długo.

P: „Czuję się mniej ‚zjedzona od środka’ niż wcześniej. Nadal mnie to niepokoi, ale nie wnika już tak głęboko pod skórę. Nie muszę już tak mocno wiercić nogami. Nadal mam tiki. Moje nogi palą, to jakby były w nich igły, jak ogień w nogach – mimo to nogi są zimne; w środku jest gorąco, a skóra zimna. Mam też bóle pięt. Nie analizuję już wszystkiego tak bardzo. Kiedyś mówiłam do siebie: ‚Nie mogę się tym dać przytłoczyć!’ Inaczej miałabym atak paniki.”

JTC: „Mówiła Pani o ‚małej rzeczy’, która próbuje wniknąć w Panią. Proszę opowiedzieć o tym więcej!”

P: „To mała rzecz, która próbuje się we mnie dostać – pełza. Wnika. Wygląda jak ośmiornica z wieloma ramionami i małą głową, głową, która szuka. To czarne paskudztwo z dużymi pazurami i próbuje wejść do środka. Nie jest duże, ale ma wiele nóg (robi ruch, by pokazać, jak poruszają się nogi). Najgorsze jest to, że ja jej pomagam wniknąć we mnie i jej ulegam. Kiedy dotrze do mojej głowy, uderzam nią o ścianę. To straszne, mam poczucie, że wariuję. Mogłabym się naprawdę zranić. Gdy to się dzieje, puchnie mi język, podwaja swój rozmiar i mam wrażenie, że się duszę. Pierwszy raz, gdy to się zdarzyło, myślałam, że mam alergię. Mrowi w ustach. Poruszam językiem. Czuję, że moja głowa może wybuchnąć, to mnie przeraża i wpadałam w panikę. Boję się, że zrobię coś głupiego. Nie potrafię już się powstrzymać.”

JTC: „Co byłoby najgorsze?”

P: „We śnie zabijam kogoś, jeśli jestem wściekła.”

JTC: „Co jeszcze?”

P: „Mam wrażenie, że wchodzę do innego świata, którego wcale nie znam. Nie czuję się szalona, ale mam kryzys psychiczny na skraju obłędu. Coś we mnie nie jest połączone. Moja głowa gotuje się (opisuje okręgi wokół głowy), to jak wir. Czasem dzieje się to w nocy, nawet gdy nie doświadczam tego świadomie, a rano potem wszystko mnie boli. Przychodzi szybko i odchodzi szybko. Nie wiem, czy mam zaufać waszym małym kuleczkom...”

Trzecia konsultacja, sześć tygodni później

Kryzysy powtórzyły się. Podsumowując, następujące punkty mają znaczenie: roczna periodyczność, szczególnie silne wiosną (luty/marzec) i jesienią (październik/listopad). Periodyczność w ciągu dnia: gorzej około godz. 22:00 i w nocy. Poprawa przy bujaniu się, przez gorący prysznic, przez ruch. Jako dziecko cierpiała na infekcję pasożytniczą (owsiki).

Przepis: Sarcoptes scabiei 200K 



Czwarta konsultacja, dwa miesiące później

JTC: „Jak się Pani miewa?”

P: „Niezle. Są okresy, kiedy jest tak (rysuje dłonią poziomą linię z kilkoma wzlotami i upadkami na końcu). Wydaje się iść w dobrym kierunku. Czasem budzę się w nocy, ale nie trwa to długo i nie jest już nie do zniesienia. Nie przeszkadza mi to w spaniu, pod tym względem jestem zadowolona. To nie jest już tak silne. Kryzysy są rzadsze i nie trwają już tak długo, teraz około 15 minut, podczas gdy wcześniej trwały do trzech godzin. Nie występuje regularnie, czasem w ogóle tego nie mam. Obecnie budzę się, ale zasypiam od razu i nie wstaję jak dawniej. To tylko bardzo krótko. Zauważalna jest pozytywna zmiana.”

JTC: „Jak odczuwa Pani tę zmianę?”

P: „Żyję z dnia na dzień. Mówię sobie częściej, że muszę osiągnąć coś dobrego. Mówię: ‚Dziś wieczorem będzie dobrze. Coś dobrze zrobiłam, zobaczymy.’ Wcześniej próbowałam wielu rzeczy, które najpierw dobrze się zapowiadały, a potem bardzo źle się kończyły.”

JTC: „Mówi Pani, że mija szybko, trwa tylko 15 minut?”

P: „Teraz zazwyczaj idę wcześniej do łóżka. Wieczorem jestem zmęczona i mogę łatwo zasnąć; wcześniej tak nie było. Budzę się w nocy. To jest uciążliwe, ale nie trwa długo. Masuję się, drapię, wiercę się i przewracam w łóżku, a potem mogę łatwo znowu zasnąć. Naprawdę trwa to tylko dość krótko. Nadal jest dość intensywne, ale nie tak długotrwałe. Pojawia się ‚crescendo’ – staje się coraz gorsze i dawniej stawało się niemal nie do zniesienia, ale teraz już nie jest tak źle. To irytujące, budzi mnie, ale jest znacznie mniej intensywne i dużo krótsze. To w żadnym razie nie to, co było kiedyś. Wciąż jest to nocne zaburzenie, ale następnego dnia nie ma już wpływu na mnie w sensie bycia zmęczoną i bólu wszędzie.”

JTC: „A co z bólami nóg i mięśni?”

P: „Na tę chwilę wszystko w porządku.”

 

Kolejna kontrola po sześciu latach

Uczucie jest nadal obecne, ale znacznie mniej intensywne i rzadziej, a pacjentka nie chce już o tym mówić. Leczę jej męża, który informuje mnie o sytuacji swojej żony. Mówi, że nastąpiły głębokie zmiany i że jest ona bardzo optymistyczna. Śpi o wiele lepiej i nie ma już problemów z restless legs, dzięki czemu znów mają wspólną sypialnię. Bóle mięśni całkowicie ustąpiły. Jedynym objawem, który pozostał, są uderzenia gorąca, które zostały pomyślnie leczone Sepia. Nie ma już depresji.

Sarcoptes scabiei jest znany jako świerzbowiec; drąży nory w skórze ssaków.

 

**************************************************************************

Artykuł opublikowano na www.interhomeopathy.org

Zdjęcia: Nude, topless woman, scratching her neck. back view. On black background. - ©shutterstock.com - Piotr Marcinski
scabiei, the mite that causes scabies (seven-year itch) - ©shutterstock.com - molekuul.be
Słowa kluczowe: Restless‑Legs, fibromialgia, zaciskanie zębów, pod skórą, bity dzieciak
Środek: Sarcoptes scabiei

von Narayana Verlag